Na ostatniej sesji rady powiatu rozpatrywano skargę na dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg w Przeworsku Roberta Mądrego. Według skarżącej sprawa, z którą zgłosiła się do PZD w lutym, do tej pory nie została rozstrzygnięta. Radni długo spierali się o to, czy uznać, że postępowanie prowadzone było zbyt opieszale, czy ze względu na jej specyfikę na przekroczenie terminów administracyjnych przymknąć oko.
U podstaw sporu, do którego doszło w sali narad starostwa 29 września, leży płot, ogrodzenie zbudowane na jednej z posesji w miejscowości Cieplice. Płot wywołał sąsiedzki spór, bo choć chroni jedną posesję, z drugiej utrudnia wyjazd. Właścicielka owej drugiej posesji chciałaby usunięcia ogrodzenia, jako podstawę[paywall] takich roszczeń wskazując fakt, że stoi ono w pasie drogowym. Jako, że droga pozostaje w zarządzie powiatu, kobieta ze stosownym wnioskiem zwróciła się do PZD. Mijały miesiące, a w sprawie nic się nie działo, wobec czego mieszkanka Cieplic skierowała skargę na kierującego tym podmiotem Roberta Mądrego.
Pytanie to zrodziło rozłam w szeregach rady. Przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Wiesław Kubicki zarekomendował, by skargę uznać za zasadną. – Kodeks postępowania administracyjnego wyraźnie mówi, że sprawa powinna być załatwiona niezwłocznie, w sprawach trudniejszych jest na to miesiąc, a w sprawach bardzo trudnych dwa miesiące lub należy złożyć wniosek o przedłużenie postępowania – wyjaśniał sytuację prawną radny, podkreślając przy tym, że rada nad zawiłościami sąsiedzkiego sporu się nie pochyla. Inne stanowisko przedstawił natomiast Krzysztof Bartuś, nadmieńmy, podwładny dyrektora Mądrego. – Rozpatrujemy skargę, która miała swoje źródła jeszcze w 2017 roku, a można domniemywać, że sprawa ma nawet kilkadziesiąt lat – tłumaczył, zastanawiając się, czy sąsiedzki spór nie powinien być rozstrzygnięty raczej na drodze sądowej niż decyzją administracyjną. – Pan dyrektor nie był władny odpowiadać na te zarzuty – dodawał, apelując o oddalenie skargi. W podobnym tonie wypowiadał się poproszony o wyjaśnienia dyrektor Robert Mądry. – Niezwłocznie zajęliśmy się tematem – przekonywał. Jak wyjaśniał, w PZD nie ma specjalistów mogących się zająć pomiarami geodezyjnymi, które pomogłyby rozwikłać sprawę, więc przekierował ją do właściwego wydziału w strukturach starostwa. – Być może to skierowanie powinno być monitorowane jeszcze przeze mnie, ale w nawale pracy, innych obowiązków... wydawało się, że będzie to załatwione – objaśniał. Naświetlił też istotę problemu. – Byłem na tej posesji, spór tam trwa od wielu lat i ciągle się pogłębia – zauważył, dodając, że PZD ustawiło w spornym miejscu lustro ułatwiające wyjazd z nieruchomości.
Nim radni przeszli do głosowania nad skargą, radny Krzysztof Bartuś podzielił się ciekawą refleksją dotyczącą zakresu działań samorządowych urzędników. Jak objaśniał, podobnych spraw jest wiele. – Gdybym włączył geoportal w każdej wiosce, znalazłbym przynajmniej kilka takich ogrodzeń, które znajdują się pod zarządem Powiatowego Zarządu Dróg czy innego (gminnego, wojewódzkiego – przyp. autora). Mamy też sytuacje, w których drogi biegną bezpośrednio po działkach prywatnych – wyliczał. – To jest sprawa od wielu lat nierozstrzygnięta, w związku z czym my, wskazując tutaj winę dyrektora, częściowo kierujemy lawinę problemów i stawiamy zarządcę drogi przed innymi osobami, które naruszyły taką własność – dodawał. Trudno powiedzieć, czy liczba problemów i skala ich skomplikowania może być uzasadnieniem urzędniczej bierności czy wręcz bezczynności, pewne jest natomiast, że wypowiedź ta nie przekonała radnych jako argument w dyskusji. Ci wyraźnie dali żółtą kartkę dyrektorowi Robertowi Mądremu. Pisowska większość nie stanęła w jego obronie – większość radnych tej frakcji wstrzymało się od głosu. Przeciw było 2 radnych, wobec czego o uznaniu zasadności skargi przesądziło zaledwie 5 głosów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze