W minionych dniach w przekazach medialnych najczęściej mówi się o zwycięstwie Brukseli nad partią Jarosława Kaczyńskiego. Sędziowie Sądu Najwyższego wrócili do pracy, a PiS musiał naprędce przyjąć stosowne ustawy, aby anulować swoje wcześniejsze ustawy, tak aby wróciły stare ustawy. Ile w tym czasie niepotrzebnie wydano pieniędzy suwerena, suweren zapewne nigdy się nie dowie.
Po doświadczeniach z Węgrami Unia Europejska po raz drugi nie popełniła tego samego błędu i po prostu nie odpuściła w kwestiach dla Unii zasadniczych, czyli prawnych. Dlatego tak naprawdę trudno w tym wypadku mówić o czyimś zwycięstwie lub przegranej.
W świecie, w którym można podważyć wszelkie wartości, tylko niezawisłość sądów i równość wobec prawa staje się ostatnią deską ratunku dla szarego obywatela. To oczywista oczywistość. Dlatego nie pytajmy, o kogo upominali się protestujący pod polskimi sądami ludzie, bo upominali się o każdego z nas.
Oczywiście tylko nieliczni lubią chodzić do sądu, bo rzadko kiedy są to wizyty przyjemne. Oczywiście praca niektórych sędziów pozostawia wiele do życzenia, pewnie niektórzy z nich w ogóle nie powinni wykonywać tego zawodu, ale czy takie uwagi można kierować tylko do korporacji sędziowskiej?
Dla każdego podsądnego bezdyskusyjnie lepiej, gdy sędzia jest wolny i nie musi przejmować się politykami, ministrami, prezesami, prezydentami, burmistrzami, wójtami. Dlaczego? Bo, przykładowo, w konflikcie z wójtem o miedzę lub kawałek spornej działki budowlanej mamy dokładnie takie same szanse jak władza.
Sędziowie zaciągnęli dług u tych, którzy upominali się o wolne sądy. Są im dłużni prawdziwą reformę, uczciwe potraktowanie ich troski obywatelskiej o państwo. Szanowni Sędziowie, potraktujcie zobowiązanie poważnie. Wolność to wasze jedyne zobowiązanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze