Mimo wcześniejszych optymistycznych sygnałów sezon wypoczynkowy w Radawie stoi pod znakiem zapytania. Pewne jest, że ośrodek będzie otwarty. Gmina nie planuje też poboru opłat za wejście na jego teren. To jednak koniec dobrych wiadomości. Mało prawdopodobne jest uruchomienie kąpieliska. Raczej na pewno okrojony będzie też kalendarz imprez.
Na początku roku wójt Marian Ryznar snuł plany co do letniego funkcjonowania Radawy, licząc na to, że epidemia odpuści. Jeszcze na kwietniowej sesji rady gminy raportował o przygotowaniach do sezonu.
Dziś tego optymizmu w słowach wójta jest już trochę mniej. Gminny Ośrodek Wypoczynku i Rekreacji w Radawie zamknięty dla turystów w roku ubiegłym, w tym roku już otworzy swoje podwoje.
Władze gminy zapowiadają też, że zniesione zostanie[paywall] wprowadzone dwa sezony temu pobieranie opłat za wstęp na jego teren. Niestety jest to związane z tym, że oferta ośrodka nie będzie tak bogata jak zwykle.
Pod znakiem zapytania stoi możliwość korzystania z największego chyba magnesu Radawy – zbiornika wodnego. Raczej na pewno gmina nie utrzyma standardu, który pozwoliłby akwen nazwać kąpieliskiem. Być może z „wody” w Radawie korzystać będzie można na niższym standardzie, mniej wymagającym zabiegów ze strony samorządu, choć przeciętny Kowalski różnicy raczej nie zauważy.
Gmina jest „po słowie” z ratownikami. Podstawowy problem to jednak ograniczenia pandemiczne. Dziś wielu z nas ma poczucie, że pandemia jest w odwrocie, ale czas wciąż jest niepewny, a inwestowanie czasu i pieniędzy w uruchamianie kąpieliska byłoby hazardem.
– Przewiduję, że będą ograniczenia co do liczby uczestników w danym miejscu, obiekcie, na imprezie – mówi wójt. – Nie liczę na to, że nagle będzie hulaj duszo pandemii nie ma – dodaje. Inna kwestia to właśnie koszty, na sesji rady gminy wójt sygnalizował, że rozpytanie cenowe na wykonanie oczyszczenia zbiornika przyniosło kwoty kilkukrotnie wyższe od spodziewanych.
Pod dużym znakiem zapytania stoi też kulturalne lato w Radawie. Tak bogatego kalendarza imprez, jak przed dwoma laty, raczej nie ma co się spodziewać. O powodach takiego stanu rzeczy zadecydowały dwie przesłanki – kwestie formalne i artyści.
– Imprezy masowe już teraz musiałbym uzgadniać ze strażą, policją, sanepidem – o zapleczu organizacji imprez mówi wójt. – Na dzisiaj żaden z tych podmiotów nie wyda mi pozwoleń, albo ze względu na ograniczenia co do liczby uczestników, albo ze względu na to, że jeszcze nikt nie wie, jakie będą regulacje za miesiąc czy za dwa – podkreśla M. Ryznar. Drugi problem to sytuacja na rynku artystycznym.
– Uzgadnialiśmy ustnie z agencją artystyczną wstępny repertuar i wykonawców, ale wykonawcy też nie chcą podpisywać umów z klauzulą o możliwości odwołania wydarzenia – wyjaśnia wójt. Zaznacza, że problematyczna jest też kwestia liczby uczestników takich wydarzeń, ograniczenia w trakcie sezonu mogą się przecież zmieniać.
– Być może będą jakieś preferencyjne warunki dla zaszczepionych, ale to znów komplikacja, bo jak to sprawdzić, jak zapanować nad młodzieżą – rozważa.
– Nie jesteśmy w stanie przy tych siłach i środkach, patrząc na interes gminy, który przecież muszę brać pod uwagę, zapewnić bezpiecznego korzystania zgodnego z przepisami, które najpewniej będą obowiązywać – podkreśla.
Jak zaznacza, w sprawie Radawy nic nie jest jeszcze przesądzone. We wtorek, już po zamknięciu bieżącego numeru „Życia Podkarpackiego”, spotyka się z przedstawicielami przedsiębiorców działających w obrębie ośrodka.
Czy poczynione wówczas ustalenia przyniosą zmianę w materii sezonu w wakacyjnej stolicy regionu? Trudno powiedzieć. Na razie zegar tyka, a wraz z upływającym czasem szansę na to, że Radawa wystartuje „normalnie”, maleją – kwestię zarówno akwenu, jak i imprez trzeba uzgadniać na „już”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przecież wójt gminy Wiązownica obraził się i wystawił do wiwatu turystów, nie mówiąc o biznesie. Nieprawdaż?
W latach 1914 - 1947 przez Radawę jeździła kolejka wąskotorowa, która powstała z inicjatywy księcia Witolda Czartoryskiego.Szkoda, że ją rozebrano, bo byłaby dodatkową atrakcją turystyczną.Ciekawe, czy są jeszcze jakieś jej ślady lub pozostałości w terenie...
Mołków - Surochow mozna zauwazyć nasypy...
Wojt dziala na szkode gminy zamykajac kapielisko ,to chyba jest przestepstwo
Oczywiscie!Ale kto się tym zajmie????
Przecież wójt gminy Wiązownica obraził się i wystawił do wiwatu turystów, nie mówiąc o biznesie. Nieprawdaż?
raz tam byłem i nie przyjadę więcej...
Panie prezydencie do dziela