Serial pod tytułem sprzedaż miejskich nieruchomości znalazł finał. Pod młotek pójdą wreszcie te na ulicy Skarbowksiego oraz tereny przy Chodkiewicza i na Kruhelu Pełkińskim. Ratusz odniósł pyrrusowe zwycięstwo, zachowując jednak szansę na domknięcie budżetu. Tymczasem niektórzy radni grzmią o wyprzedaży miasta.
O sprzedaż miejskich gruntów burmistrz toczy boje z radą od wiosny. Z prośbą o zgodę na zbycie terenów na os. Piłsudskiego oraz działek przy Chodkiewicza i na Kurhelu Pełkińskim zawraca się regularnie w niewielkich odstępach czasu. Saga skończyła się 6 września. Radni po burzliwej debacie zgodzili się na zbycie rzeczonych nieruchomości.[paywall]
Od poprzedniej dyskusji na temat sprzedaży gruntów nie zmieniło się właściwie nic. Toteż w dyspucie z ostatniego czwartku nie usłyszeliśmy nowych argumentów. Jeśli chodzi o Skarbowskiego, radnych niepokoił przede wszystkim fakt, że sprzedaje się w jednym czasie tak dużą liczbę działek, co może się przełożyć na nieobniżenie ich ceny. Przestrzegali przed brakiem pomysłu na rozważanie przyszłych problemów z parkowaniem, podnosili też kwestie programu „Mieszkanie Plus”, który mógłby zostać zrealizowany na jednej z działek. W przypadku terenów przeznaczonych pod strefy przemysłowe wątpliwości rajców budził przede wszystkim brak opracowanych planów zagospodarowania przestrzennego. Radni sugerowali też, że lokalizacja terenów przemysłowych w sąsiedztwie osiedli mieszkaniowych to kiepskie rozwiązanie, które może owocować protestami podobnymi do tych, które rzekomo zniechęciły Polską Spółkę Gazową do ulokowania inwestycji w Jarosławiu.
Zastępca burmistrza W. Pirożek tradycyjnie już twierdził, że radni wcześniej zgodzili się na zbycie nieruchomości, wpisując je jako dochód budżetowy. Tłumaczył zasadność sprzedaży działek w formule proponowanej przez ratusz, ripostował, że brakujące plany zagospodarowania przestrzennego są w końcowej fazie realizacji i pojawią się lada chwila. Jedynym nowym czynnikiem, jaki się tu pojawił, był czas. – To ostatni moment – przekonywał. – Wojewoda ma miesiąc na zaopiniowanie uchwały. Mamy październik. 6 tygodni na wywieszenie obwieszczenia. Mamy połowę listopada. 14 dni na ogłoszenie przetargu i jesteśmy już w grudniu! – wyliczał. To chyba przeważyło, bo radni po przepracowaniu starych „za” i „przeciw” zgodę na sprzedaż wyrazili.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze