Reklama

Sprzedaż last minute

14/09/2018 17:00

Serial pod tytułem sprzedaż miejskich nieruchomości znalazł finał. Pod młotek pójdą wreszcie te na ulicy Skarbowksiego oraz tereny przy Chodkiewicza i na Kruhelu Pełkińskim. Ratusz odniósł pyrrusowe zwycięstwo, zachowując jednak szansę na domknięcie budżetu. Tymczasem niektórzy radni grzmią o wyprzedaży miasta.

O sprzedaż miejskich gruntów burmistrz toczy boje z radą od wiosny. Z prośbą o zgodę na zbycie terenów na os. Piłsudskiego oraz działek przy Chodkiewicza i na Kurhelu Pełkińskim zawraca się regularnie w niewielkich odstępach czasu. Saga skończyła się 6 września. Radni po burzliwej debacie zgodzili się na zbycie rzeczonych nieruchomości.[paywall]

Nie zmieniło się nic...

Od poprzedniej dyskusji na temat sprzedaży gruntów nie zmieniło się właściwie nic. Toteż w dyspucie z ostatniego czwartku nie usłyszeliśmy nowych argumentów. Jeśli chodzi o Skarbowskiego, radnych niepokoił przede wszystkim fakt, że sprzedaje się w jednym czasie tak dużą liczbę działek, co może się przełożyć na nieobniżenie ich ceny. Przestrzegali przed brakiem pomysłu na rozważanie przyszłych problemów z parkowaniem, podnosili też kwestie programu „Mieszkanie Plus”, który mógłby zostać zrealizowany na jednej z działek. W przypadku terenów przeznaczonych pod strefy przemysłowe wątpliwości rajców budził przede wszystkim brak opracowanych planów zagospodarowania przestrzennego. Radni sugerowali też, że lokalizacja terenów przemysłowych w sąsiedztwie osiedli mieszkaniowych to kiepskie rozwiązanie, które może owocować protestami podobnymi do tych, które rzekomo zniechęciły Polską Spółkę Gazową do ulokowania inwestycji w Jarosławiu.

Reklama

I zmieniło się wszystko

Zastępca burmistrza W. Pirożek tradycyjnie już twierdził, że radni wcześniej zgodzili się na zbycie nieruchomości, wpisując je jako dochód budżetowy. Tłumaczył zasadność sprzedaży działek w formule proponowanej przez ratusz, ripostował, że brakujące plany zagospodarowania przestrzennego są w końcowej fazie realizacji i pojawią się lada chwila. Jedynym nowym czynnikiem, jaki się tu pojawił, był czas. – To ostatni moment – przekonywał.  – Wojewoda ma miesiąc na zaopiniowanie uchwały. Mamy październik. 6 tygodni na wywieszenie obwieszczenia. Mamy połowę listopada. 14 dni na ogłoszenie przetargu i jesteśmy już w grudniu! – wyliczał. To chyba przeważyło, bo radni po przepracowaniu starych „za” i „przeciw” zgodę na sprzedaż wyrazili.

Wyprzedaż last minute

Do sprawy sceptycznie podeszła jednak skarbnik B. Maziarka. Proszona o kalkulację miejskiego długu, sugerowała, że brak planowanego dochodu ze sprzedaży trzeba będzie zrównoważyć zaciąganiem kredytu, choć w innych okolicznościach nie byłoby to konieczne. Nieruchomości przy Skarbowskiego raczej nabywców znajdą. Mieszkania na osiedlu rozchodzą się jak ciepłe bułeczki i dla delweloperów to łakomy kąsek. Gorzej z działkami inwestycyjnymi. Te zawsze sprzedaje się trudniej, bo chętnych do inwestowania w Jarosławiu brakuje. Pogłębia to tylko podejrzenie, że sprawa ma charakter polityczny. Wprawdzie główni antagoniści M. Walter, M. Muzyczka, K, Polit zostali na swoich stanowiskach, manifestując brak zgody na wyprzedaż majątku miasta, ale reszta radnych wykonała ruch makiaweliczny. Nikt już nie może zarzucić im braku zgody na sprzedaż, ta została wyrażona, mimo że od wiosny, kiedy pomysł rozważali pierwszy raz, nie pojawiły się żadne nowe okoliczności. Z kolei czas zostawiony na realizację tego postanowienia sprawia, że wykonanie go jest trudne – a za realizację budżetu odpowiada nie kto inny, jak burmistrz.
Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama