Oszustwo to przestępstwo stare jak świat. Dziś bazarowe oszustwo na „wałek” to już przeżytek. Przestępcy wymyślają coraz to nowsze sposoby na oskubanie bliźnich, podobnie jak doskonalą się w oszustwach na szkodę firmy, banku czy Skarbu Państwa, nie wspominając o internecie.
W społeczeństwie na największe potępienie zasługują oszustwa, których ofiarami padają ludzie starsi, samotni, często niezaradni, a przede wszystkim nadmiernie ufni. Pisaliśmy już o oszustwach na wnuczka, na inkasenta, na hydraulika, na jakąś komisję, wreszcie modnym ostatnio na policjanta. Właśnie metodą na policjanta działali oszuści, którzy w piątek, 27 lipca, pozbawili starszego, niewidomego mieszkańca Przemyśla 20 tysięcy złotych oszczędności. Warto prześledzić ten przypadek, żeby zrozumieć, jak perfekcyjnie działają naciągacze i wiedzieć, jak należy się przed nimi ustrzec.
Około godziny 13.30 ktoś zadzwonił na telefon stacjonarny niewidomego mężczyzny.
– Wujek, wujek. Bardzo słabo cię słyszę, podaj mi swoją komórkę – usłyszał w słuchawce, więc poprosił syna, żeby mu[paywall] podyktował numer komórki i przekazał go rozmówcy. Po chwili ktoś z nieznanego numeru zadzwonił na komórkę. Dzwoniący przedstawił się jako Andrzej Górski, policjant śledczy z Bohaterów Getta, czyli komendy, podał też swój numer służbowy. Powiedział, że namierzyli oszustów z banku przy ulicy Kazimierzowskiej.
Poinstruował, żeby zadzwonić pod 997 po to, by uwiarygodnić to, co mówił. Syn niewidomego, prawdopodobnie nie wiedząc, że połączenie nie zostało rozłączone, wybrał na klawiaturze 997. W słuchawce odezwał się mężczyzna, który podał się za policjanta i na pytanie, o co chodzi, wyjaśnił, że Andrzej Górski jest świetnym śledczym. Kilka minut później znowu zadzwonił policjant Andrzej Górski i powiedział, że namierzył szajkę oszustów i poprosił o zgodę na współpracę, co miało pomóc w ujęciu naciągaczy. Po chwili Andrzej Górski zadzwonił znowu.
Powiedział, że od tej chwili rozmowy będą nagrywane dla potrzeb prokuratury, a następnie polecił, żeby mężczyzna poszedł do banku na Kazimierzowskiej i wybrał 20 tysięcy złotych. Wyjaśnił, że banknoty powinny być w kopercie i nie należy ich dotykać, bo będą znaczone specjalnym proszkiem, który zostawi ślad na rękach oszustów. Górski dodał też, żeby się nie obawiać, ponieważ bank jest we wszystko wtajemniczony, a kasjerce trzeba powiedzieć, że pieniądze są potrzebne na remont. Poprosił też, żeby mu powiedzieć, jak on i syn, który mu będzie towarzyszył, będą ubrani. Cały czas przypominał, żeby się nie rozłączać.
Niewidomy z synem postąpili tak, jak powiedział policjant Górski. Po wyjściu z banku dostali od niego kolejną instrukcję. Mieli wziąć taksówkę, pojechać na ulicę Lwowską, tam syn miał pójść za budynek Tesco, rzucić kopertę z pieniędzmi na trawnik i szybko wrócić do ojca, a w tym czasie policjanci, którzy obstawią teren, zatrzymają przestępców. Niewidomy z synem zrobili dokładnie tak, jak im polecono i czekali na parkingu. Żadnej akcji nie było. Dopiero wtedy zorientowali się, że to mogło być oszustwo i powiadomili prawdziwych policjantów, ale koperty z pieniędzmi już nie było.
30 lipca pod numer telefonu stacjonarnego 72-letniej mieszkanki Jarosławia zadzwoniła kobieta, która podała się za członka jej rodziny i poprosiła o podanie numeru telefonu komórkowego. Po chwili kobieta odebrała kolejne połączenie – już na komórkę.
W słuchawce telefonu usłyszała głos mężczyzny, który przedstawił się jako Andrzej Górski funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego Policji i powiedział, że prowadzi działania związane z zatrzymaniem przestępców zajmujących się przejmowaniem pieniędzy z kont bankowych. Według dzwoniącego mężczyzny kobieta miała być kolejną ofiarą oszustów. Aby potwierdzić swoją wiarygodność, fałszywy funkcjonariusz polecił jej wybrać na klawiaturze telefonu numer, pod którym zgłosił się inny mężczyzna i potwierdził fakt, że rozmawia ona z policjantem.
Po tych informacjach fałszywy funkcjonariusz powiedział kobiecie, że wybranie przez nią pieniędzy z konta jest niezbędne do zatrzymania oszustów i po zakończonej akcji zostaną jej one zwrócone. Starsza osoba zaufała swoim rozmówcom. Zgodnie z ich poleceniem poszła do banku i wybrała pieniądze. Podczas całego wydarzenia kobiecie nie pozwolono zakończyć połączenia telefonicznego, ciągle udzielano jej dokładnych wskazówek, co ma dalej robić. Fałszywy policjant polecił jej zostawić kopertę z pieniędzmi we wskazanym miejscu i wrócić do domu. Dopiero po kontakcie z najbliższymi zorientowała się, że została oszukana.
Następnego dnia policjant Górski znowu działał w Przemyślu. Do 80-letniej mieszkanki Przemyśla zadzwoniła jakaś kobieta. – Ciociu, podaj numer komórkowy, bo źle cię słyszę – usłyszała w słuchawce. Starsza pani podała, a potem wszystko potoczyło się dokładnie tak jak poprzednio. Zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako Andrzej Górski z Centralnego Biura Śledczego. Ostrzegł, że kobieta, która przed chwilą dzwoniła, jest oszustką. Żeby ją zatrzymać na gorącym uczynku, starsza pani powinna pójść do swojego banku (innego niż w przypadku niewidomego) i wybrać 10 tysięcy złotych, następnie wsiąść do taksówki, pojechać na ulicę Lwowską i zostawić kopertę z pieniędzmi koło zielonej budki z żółtym dachem. Kobieta zrobiła tak, jak kazał policjant i straciła dziesięć tysięcy.
Na tym nie koniec. Fałszywy policjant działał również na terenie powiatu przeworskiego.
1 sierpnia zadzwonił do sześciu starszych osób, próbując wmówić, że zagrożone są ich pieniądze w banku, a on pomoże je zabezpieczyć. Warunkiem było wybranie gotówki i przekazanie jej policjantowi, który zgłosi się po nią ubrany po cywilnemu. Pięć osób już w trakcie telefonicznej rozmowy zorientowało się, że ma do czynienia z oszustem, natomiast jedna wybrała pieniądze z banku, ale na szczęście poradziła się rodziny, która powiadomiła policję i nie doszło do oszustwa.
Policjanci apelują, aby nigdy nie przekazywać żadnych pieniędzy, w żadnej formie – czy to gotówki, czy przelewu – pośrednikom, osobom nieznanym, a mającym działać w imieniu rzekomo potrzebującego pomocy krewnego albo podającym się za funkcjonariuszy różnych służb.
Należy pamiętać, że policjanci nigdy nie pośredniczą w przekazywaniu pieniędzy. W przypadku, gdy nieznany rozmówca podaje się za krewnego, syna, córkę, wnuczka lub policjanta i pod jakimś pozorem prosi o przekazanie pieniędzy,należy się rozłączyć i natychmiast skontaktować z najbliższą jednostką policji, dzwoniąc najlepiej z telefonu stacjonarnego pod numer 997 lub 112.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niech sie ten oszust , smaży w piekle . Oskubać niewidomego , to zwykłe chamstwo . i to do potęgi .
A czego innego można się spodziewać po siunkach???
Jak śpiewał Rosiewicz - co raz więcej przebierańców, co raz trudniej o oryginał.
Niech sie ten oszust , smaży w piekle . Oskubać niewidomego , to zwykłe chamstwo . i to do potęgi .
A czego innego można się spodziewać po siunkach???
Jak śpiewał Rosiewicz - co raz więcej przebierańców, co raz trudniej o oryginał.