Reklama

V2, czyli jak przemyślanie wyciągali z ziemi tajną broń Hitlera

To znalezisko na światową skalę. Dzięki pracy członków dwóch stowarzyszeń historycznych – „Perkun” z Trześni i przede wszystkim „Relic Hunter” z Przemyśla – w Niwiskach koło Kolbuszowej wykopano fragmenty rakiety V2. Pocisku balistycznego z czasów II wojny światowej – pierwszego, który dotarł w przestrzeń kosmiczną.

Jacek Dzik, jeden z szefów przemyskiego Stowarzyszenia „Relic Hunter”, jest bardzo dumny z ostatnich dokonań tej organizacji. Choć mają na koncie wiele wygrzebanych z ziemi cennych pamiątek z przeszłości, odnalezienie głowicy tego słynnego pocisku jest osiągnięciem szczególnym[paywall]. To właśnie on – wspólnie z kolegą ze stowarzyszenia Dawidem Wroną  i przedstawicielami „Perkuna” z Trześni – wydobywali fragmenty rakiety V2. Zajęło im to kilka godzin.

Niezbędna okazała się koparka. Akcja była o tyle utrudniona, że sporych rozmiarów pocisk znajdował się w podmokłym terenie. Odkrywców wspierali druhowie z OSP Niwiska. Działania rozpoczęły się 16 listopada br., przed g. 10, a zakończyły przed g. 17.

Reklama

– Ziemia się usuwała. Pomogły specjalne drewniane szalunki, ale również fakt, że wcześniej udało się bardzo dokładnie określić miejsce, w którym ukryta była głowica. To zasługa kolegów z „Perkuna” oraz naocznego świadka tamtych wydarzeń. Głowica schowana była aż cztery metry pod ziemią. Dodam, że wspomniane szalunki nie były nasze. Pozostawili je w ziemi hitlerowcy, którzy prawdopodobnie próbowali wydobyć resztki rakiety. Natura była jednak silniejsza od nich i pozostawili V2 – tłumaczy przemyślanin Jacek Dzik.

– Udało się nam wykopać niemal niezniszczony element rakiety, najprawdopodobniej dzięki bagiennemu terenowi. Woda mocno zakonserwowała elementy – dodał jego kolega ze stowarzyszenia Dawid Wrona.

Reklama

Czym była V2?

Rakieta V2, czyli Vergeltungswaffe-2, to pierwszy w historii, udany konstrukcyjnie, rakietowy pocisk balistyczny, skonstruowany przez zespół niemieckich konstruktorów pod kierunkiem Wernhera von Brauna w czasie II wojny światowej. Pocisk V2 po raz pierwszy w historii ludzkości przekroczył wysokość 100 kilometrów, wchodząc w przestrzeń kosmiczną. Nazwa pochodzi od niemieckiego słowa vergeltung, oznaczającego „odwet”. Adolf Hitler liczył, że dzięki niej odwróci bieg wojny.

V2 były testowane na niemieckim poligonie w Bliźnie, który znajdował się około 30 km od miejsca, gdzie m.in. przemyślanie wydobyli z ziemi głowicę. Pierwszą z nich wystrzelono 5 listopada 1943 r. Ze względu na niedoskonałość konstrukcji podczas prób testowych wiele albo wybuchło w powietrzu, albo spadło na ziemię tuż po starcie. Z pierwszych 57 tylko cztery dotarły do celu w strefie gminy Sarnaki, w województwie mazowieckim.

Reklama

– To był projekt utajniony, więc Niemcy skrzętnie zbierali pozostałości po nieudanych próbach – wyjaśnił J. Dzik. – Jednak mieszkańcy Niwisk opowiadali, że ziemia kryje jakieś szczątki. I tak tutaj trafiliśmy, razem z ekipą ze Stowarzyszenia Historycznego „Perkun”.

Trafiła do muzeum

To nie pierwsze tego typu znalezisko na Podkarpaciu. Kilka lat wcześniej, testowana w Bliźnie rakieta V2, upadła również w okolicach Mielca. Została odkopana ponad cztery lata temu w lesie koło Dobrynina w gminie Przecław. Sensacyjne znalezisko z Niwisk – jak poinformował J. Dzik – zostało przekazane do muzeum w Bliźnie.

Reklama

Rakieta V2 nie jest jedynym znamienitym trofeum przemyskiego stowarzyszenia „Relic Hunter”. Całkiem niedawno w Pełkiniach wykopali z ziemi elementy czołgu Panzerkampfwagen IV w wersji G lub H. Pomagający w pracach ziemnych robotnicy wydobyli ok. 40 ogniw z gąsienicy, ekran przeciwkumulacyjny Schürzen oraz kilka innych rzeczy. – Czołg wchodził w skład 17 Panzer Division 39 Panzer Regiment. Został zniszczony przez sowieckie czołgi ciężkie IS2 z 6 Gwardyjskiej Dywizji, między 22 a 24 lipca 1944 roku. Jego elementy zostaną przekazane do muzeum – powiedział J. Dzik, który jest także dyrektorem Muzeum Archeologii Pól Bitewnych Twierdzy Przemyśl. Powstaje ono w sowieckim schronie z czasów II wojny światowej, vis-á-vis Galerii „Sanowa”.

Złoto wciąż czeka na odkrycie

– Wiem, że na Podkarpaciu również mamy swój „złoty pociąg” i to niejeden. Choćby niemiecki czołg Panthera. Wierzę, że on gdzieś jest prawie w całości i czeka na nas. Elementy dwóch zniszczonych już posiadamy. Gdzieś też od ponad stu lat czeka na znalazcę kasa komendanta Twierdzy Przemyśl z żołdem dla żołnierzy twierdzy. Zamierzamy poszukać zaginionych dzwonów w bieszczadzkich, opuszczonych wioskach. Dzwony kościelne czy cerkiewne były zakopywane przez ludzi w obawie przed konfiskatą przez wojsko. Armia przetapiała je na amunicję. Zajmiemy się archeologią pól bitewnych Karpat z okresu I wojny światowej. Pokażemy nieznane obiekty Twierdzy Przemyśl – wyliczył J. Dzik, mówiąc o planach stowarzyszenia „Relic Hunter”.

Reklama


MG

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jack - niezalogowany 2019-12-03 17:08:05

    Panie Jacku gratulacje !!Tak dalej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    obywatel - niezalogowany 2019-12-03 21:34:48

    "Dziczku" gratuluję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kumpel z dołka - niezalogowany 2019-12-12 23:38:20

    Ach to ten cwaniak ,a jak tam wcześniejsze wykopki  wyrok w sprawie karnej  już się przedawnił ?  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama