Szpitale pobierają opłaty za pobyt rodzica w szpitalu przy chorym dziecku. Argumentują to tym, że rosną ich koszty, bo rodzice robią sobie herbatę, ładują telefony, korzystają z toalet. Sprawa stała się na tyle poważna, że zajęło się nią Ministerstwo Zdrowia, a nowelizacja ustawy o prawach pacjenta ma sprawić, że dodatkowe opłaty znikną.
O terapeutycznym znaczeniu obecności rodzica przy chorym dziecku nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Doskonale wyczuwają to rodzice, którzy nie odstępują swoich pociech na krok w trakcie ich pobytu w szpitalu. Niestety niektóre szpitale pobierają dodatkowe opłaty za taki pobyt, twierdząc, że rodzice czerpią prąd, korzystają z bieżącej wody. Po ubiegłorocznych apelach Rzecznika Praw Dziecka i deklaracjach ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego na ostatniej prostej są prace nad nowelizacją przepisów umożliwiających szpitalom pobieranie takich opłat. Według medialnych doniesień to kwestia kilku najbliższych miesięcy. Sprawdziliśmy, jak zapowiadana nowela wpłynie na organizację pracy szpitali w naszym regionie[paywall] .
Żaden z 4 szpitali działających w naszym regionie specjalnych opłat za pobyt rodzica przy dziecku nie pobiera. Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta w zasadzie ich nie dotknie. Trzeba jednak to stwierdzenie uszczegółowić. Otóż prace nad nową ustawą idą w kierunku zakazu pobierania opłat tylko jednego rodzaju – wyrównujących koszty szpitali na przykład w zakresie mediów. Według ministerstwa są one uwzględniane przy wycenie usług medycznych, szpitale twierdzą z kolei, że jest inaczej. To nie oznacza jednak, że opłat ma nie być wcale. Według zapowiedzi szpitale mogłyby pobierać opłaty za dodatkowy pokój lub za posiłki dla rodzica. I w tym przedziale mieszczą się nasze placówki zdrowia. Nie wszystkie stwarzają rodzicom możliwość stołowania się w lecznicy, a tylko szpital w Lubaczowie oferuje możliwość spędzenia nocy na tzw. łóżku hotelowym. – Jeżeli rodzic chce spędzić noc na takim łóżku, musi zapłacić 15 złotych za dobę – słyszymy w SP ZOZ w Lubaczowie. – Mamy też fotele, leżanki od Owsiaka i za nie opłaty nie są pobierane – uzupełnia nasza rozmówczyni z lubaczowskiego szpitala.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W życiu bym nic nie zapłaciła. Niech wystawiają rachunek. Wysłała bym do rzecznika praw pacjenta. Wezwała bym policję i pozamiatane. Każdy pacjent jeśli nie leży w izolatce ma prawo do odwiedzin a już tym bardziej dzieci. Siła by mnie musieli wyrzucić ale w asyście policji!
Niech sobie odbiją z moich składek zdrowotnych bo i tak nie korzystam z ich opieki.
Uwazam to za duza niesprawiedliwość. Sama mialam "przyjemnosc" byc z dzieckiem w szpitalu. Chore jest to ze bedac w szpitalu na Monte musialam placic za to co oni nazywaja łózkiem, prycz polowa i problem bo nie wiadomo czy bedzie dostepna. Pobyt na oddziale zakaznym na rogozinskiego byl zupelnie czyms innym, moglam spac z dzieckiem i moglam spac w normalnym lozku nie placac zlotowki. Opieka tez zupelnie inna...
Po obecnie rządzących należy się wszystkiego spodziewać.Im dłużej tym więcej będzie takich "kwiatków"
Wlasnie obecni rzadzacy zajeli sie ta sprawa wiec nie marudz
Jeszcze bedziemy placic,że odychamy
W życiu bym nic nie zapłaciła. Niech wystawiają rachunek. Wysłała bym do rzecznika praw pacjenta. Wezwała bym policję i pozamiatane. Każdy pacjent jeśli nie leży w izolatce ma prawo do odwiedzin a już tym bardziej dzieci. Siła by mnie musieli wyrzucić ale w asyście policji!
Niech sobie odbiją z moich składek zdrowotnych bo i tak nie korzystam z ich opieki.