Call center ma ułatwić rejestrację w 23 poradniach znajdujących się w przychodni „kolejowej” na Sportowej i w szpitalu na Monte Cassino. Średnio każdego dnia obsługuje on 700 osób.
Otwarcie punktu rejestracji telefonicznej dyrektor szpitala Piotr Ciompa rozpoczął od pokazania fragmentu pierwszej strony z Życia Podkarpackiego dokładnie sprzed roku. „Dantejskie sceny na Sportowej” brzmiał tytuł artykułu o olbrzymich problemach z rejestracją pacjentów w poradniach. To stało się inspiracją dla władz szpitala do wprowadzenia zmian. – Dlatego zainwestowaliśmy 200 tysięcy złotych w otwarcie call center, ponieważ reagujemy na opinię publiczną, która wysyła nam sygnały, co mieszkańców Przemyśla boli najbardziej. Dziękujemy mediom, które nam to sygnalizowały – powiedział P. Ciompa.
Dyrektor przyznał[paywall], że nie oszacowano właściwie obciążeń wywołanych połączeniem przychodni kolejowej ze szpitalem miejskim i wojewódzkim. Tamtą sytuację nazwał porażką, ale stwierdził, że dziś może zostać ona przekuta na sukces.
Call center to inaczej punkt telefonicznej rejestracji medycznej. Mieści się przy ul. Sportowej i obsługuje 23 poradnie z tzw. przychodni kolejowej i szpitala wojewódzkiego. Uruchomiono je już w maju ub.r. – Celem call center ma na celu to, żeby wszystkie informacje dotyczące ambulatoryjnego leczenia pacjent mógł uzyskać pod jednym numerem telefonu. Na początku zatrudnionych było czterech agentów, którzy przeszli profesjonalne szkolenie z zakresu komunikacji z pacjentem – opowiada Katarzyna Tomas, lider call center.
Początkowo obsługiwano ok. 3 tysięcy połączeń w miesiącu. Z biegiem czasu liczba telefonów wzrosła do 9 tysięcy, a liczba zatrudnionych do 7. Przygotowanych jest 10 stanowisk, więc w razie potrzeby pojawią się nowi pracownicy. Jak mówiono, 93 procent połączeń jest odbieranych (podobno bardzo dobry wynik), a średni czas oczekiwania na odebranie połączenia wynosi 33 sekundy. W sumie od maja odebrano 56 tysięcy połączeń, a w listopadzie, kiedy było największe oblężenie numeru, każdego dnia dzwoniło ok. 700 osób. Daje to średnio 100 obsłużonych osób przez jednego pracownika.
– Dużym sukcesem było umożliwienie pacjentowi zgłaszanie zleceń na recepty. Pacjent dzwoni do nas, informuje jakie leki potrzebuje i na drugi dzień ma gotową receptę do odbioru – mówi K. Tomas. Dotyczy to pacjentów POZ, którzy stale przyjmują określone leki.
– Na co dzień spotykamy się z zadowoleniem pacjentów, ale zdarzają się pacjenci roszczeniowi i pretensjonalni, jednak staramy się rozładować emocje – zauważa kierownik rejestracji.
Jak mówi K. Tomas, dzięki call center kolejki do rejestracji zostały rozładowane, a problemy z nieodbieraniem telefonu – wyeliminowane.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niektórzy nasi"wybrańcy" są na wszystkich zdjęciach gdzie coś otwierają,składają wiązanki,modlą się publicznie itp.A wcale nie są fotogeniczni.Co oni mają w sobie?
Cos widocznie maja .Daruj sobie i nie czepiaj sie chlopie.Dobrze sie kogoś krytykuje z wygodnego fotela.
w latach 1980 i 90-ch telefonicznie rejestrowałam swoje dziecko ,siebie do lekarza w przychodni do której należeliśmy. Zamawiałam wizytę domową telefonicznie do chorego ojca bez żadnego problemu. Do wielu specjalistów nie trzeba było mieć skierowania szło się do lekarza z marszu. To co kiedyś było normą dla ludzi ,dziś po tylu latach i z taką technologią jaką mamy, przedstawione zostało przez dyrektora szpitala i wojewódzkich notabli jako niebywały sukces i osiągnięcie z przecinaniem wstęg na miarę lotu w kosmos.
W latach 80, 90-tych mało kto posiadał telefon, teraz każdy ma co najmniej jeden komórkowy (a niektórzy jeszcze stacjonarny) i porcję "darmowych minut" dlatego teraz jest problem z dodzwonieniem się gdziekolwiek.
Tylko trzeba będzie się tam jeszcze dodzwonić..
Niektórzy nasi"wybrańcy" są na wszystkich zdjęciach gdzie coś otwierają,składają wiązanki,modlą się publicznie itp.A wcale nie są fotogeniczni.Co oni mają w sobie?
Cos widocznie maja .Daruj sobie i nie czepiaj sie chlopie.Dobrze sie kogoś krytykuje z wygodnego fotela.
w latach 1980 i 90-ch telefonicznie rejestrowałam swoje dziecko ,siebie do lekarza w przychodni do której należeliśmy. Zamawiałam wizytę domową telefonicznie do chorego ojca bez żadnego problemu. Do wielu specjalistów nie trzeba było mieć skierowania szło się do lekarza z marszu. To co kiedyś było normą dla ludzi ,dziś po tylu latach i z taką technologią jaką mamy, przedstawione zostało przez dyrektora szpitala i wojewódzkich notabli jako niebywały sukces i osiągnięcie z przecinaniem wstęg na miarę lotu w kosmos.