Na trzy dni (11 – 13 października br.) sala sportowa Szkoły Podstawowej nr 1 im. św. Jadwigi Królowej Polski w Żurawicy zamieniła się w wielką arenę kolejowych makiet w skali H0, czyli mikro. Tłumy odwiedzających to najlepsza nagroda dla organizatorów tego wyjątkowego przedsięwzięcia.
Impreza tej rangi, przeprowadzona z takim rozmachem, była pierwszą na terenie gminy Żurawica. Głównym organizatorem był Urząd Gminy w Żurawicy, a osobą odpowiedzialną za stronę techniczną Andrzej Rybak.
– Pomysł narodził się jakieś dwa lata temu. Czekaliśmy na akceptację władz gminy i nie było z tym żadnego problemu. Zaczęliśmy zapraszać pasjonatów kolejowego modelarstwa z całej Polski. Odzew był znakomity. Przyjechali pasjonaci między innymi z: Gdańska, Opola, Krakowa, Wrocławia, Bielska Podlaskiego, Bydgoszczy, Torunia, a nawet ze Słowacji
Reklama
– powiedział A. Rybak.
– Zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Przez trzy dni przewinęło się grubo ponad tysiąc osób. A kto wie, czy nie więcej. Bardzo miłym zaskoczeniem były tłumy na warsztatach modelarskich. Uczestnicy tworzyli dioramy, najlepsze otrzymały nagrody w trzech kategoriach wiekowych. Był także konkurs plastyczny
– wyliczył.
Miejsce organizacji wystawy pod nazwą „Mała i Duża Kolej w Żurawicy” jest absolutnie nieprzypadkowe. Wszak właśnie Żurawica od wielu, wielu lat kojarzy się z koleją. Tutaj przecież przez lata funkcjonował jeden w głównych ośrodków słynnego „suchego portu”, tutaj pracowały na kolei tysiące osób[paywall].
Na wystawę przybyli pasjonaci modeli w skali H0 (nazwa stosowanej w modelarstwie kolejowym skali 1:87 i rozstawie szyn 16,5 milimetra) z całego kraju i z zagranicy. Naprawdę było co oglądać: powierzchnia makiet miała 500 metrów kwadratowych, a długość szlaków 170 m. Podczas trzydniowej imprezy odbyły się m.in. warsztaty modelarskie dla dzieci, spotkania z pasjonatami modeli kolejowych i historii kolei. Ogromnym powodzeniem cieszyło się spotkanie z „Rogatkiem”. Oprócz pojazdów kolejowych przedstawiona została także cała infrastruktura. Niektóre makiety wyglądały jak prawdziwe dworce PKP czy kolejowe nastawnie.
– Przygotowanie tego trwało kilkanaście godzin. Sam również składam. Każdy modelarz mówi, że jego makieta nigdy nie zostanie skończona, bo zawsze coś chce zmienić czy ulepszyć. Swój model zacząłem składać na początku tego roku. I myślę, że jeszcze z pięć lat mi zejdzie, abym był w miarę zadowolony, choć wiadomo, że robota nie zostanie skończona
Reklama
– podsumował A. Rybak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze