Reklama

Wilcza studnia i sporo zieleni na pruchnickim Rynku

Dwie, a może nawet trzy studnie zdobiły i zasilały w wodę pruchnicki Rynek przed laty. Właśnie zakończyły się prace związane z odbudową jednej z nich. Szczególnej, bo owianą miejscową legendą.

Z inicjatywą odbudowy studni wyszli pracownicy Urzędu Gminy i Miasta Pruchnika. – Chcieliśmy ożywić Rynek. Brakowało nam na nim zieleni i centralnego punktu, jakim dziś jest nowa studnia – mówi Wojciech Stec z Referatu Planowania Przestrzennego i Gospodarki Nieruchomościami.

– Wiemy, że przed laty na Rynku na pewno funkcjonowały co najmniej dwie studnie. Jedna przy pracach związanych z poprawą placu została zasypana, a dokładnej lokalizacji drugiej nie znamy. Mieszkańcy z kolei wspominają o[paywall] trzeciej, której śladów nie udało nam się znaleźć – być może to właśnie ta legendarna wilcza studnia – dodaje.

Reklama

Triumf dobra

Wieść ludowa niesie, że przed laty wilki dotkliwie nękały pruchniczan. Udaremniały im nie tylko wizyty w lesie, ale i handel. Znalazł się zatem śmiałek – młody kupiec Bartosz natchniony we śnie przez uznawanego za pogromcę wilków św. Mikołaja – który postanowił się z watahą rozprawić.

W sercu wsi kopano właśnie studnię, więc kupiec zdecydował, że drapieżnego basiora w niej utopi. Udało się bestię zwabić w pułapkę, jednak skowyt uwięzionego zwierza był tak przenikliwy, że dobrotliwemu Bartoszowi żal się go zrobiło. Wypuścił zwierzę, a wilki z szacunku dla odwagi i szlachetności pruchniczan już nigdy więcej ich nie nękały. Życie wróciło do miasteczka. Od tej pory wycie dobiegające z dna wilczej studni zwiastowało rychłe powodzenie.

Reklama

Na pamiątkę tych wydarzeń nowy zabytek w centrum miasteczka zdobi wilcza sylwetka.

Finalnie studnia stanie się także małą fontanną, którą najprawdopodobniej będzie można podziwiać już w dniu ukazania się tego numeru „Życia”, zatem od środy, 27 października, aż do większych przymrozków.

– Trwają próby. Jako że na dnie studni wody nie ma, stworzyliśmy zbiornik z zamkniętym obiegiem, więc woda będzie się przelewać z zawieszonego w studni wiaderka. Nasza minifontanna na zimę zostanie wyłączona, ale będzie cieszyć oko ponownie każdej wiosny – mówi W. Stec.

Reklama

Słuchają mieszkańców

Na Rynku w Pruchniku panuje tendencja odwrotna niż w Jarosławiu: mniej betonu, więcej zieleni.

Przestrzeń uzupełniły ozdobne trawy, zasadzono cebulki krokusów i tulipanów botanicznych, które wiosną eksplodują kolorami. Nasadzono także krzewy i drzewka – klony i robinie akacjowe.

– Pomysł narodził się po rozmowach z mieszkańcami, którzy sygnalizowali, że tęsknią za takim Rynkiem, jaki funkcjonował 10 czy 15 lat temu – pełnym zieleni i dających cień drzew, pod którymi mogli się schronić w upalne dni. Nie chcieli więcej betonu. Uważamy, że to słuszna droga, dlatego powolutku zaczynamy pozyskiwać drzewka do nasadzenia także w parku – konkluduje Wojciech Stec.

Reklama


fot.Aleksandra Nowotyńska
Niedawno nieopodal, również w centrum Pruchnika, powstał mural spod ręki Arkadiusza Andrejkowa. Towarzyszy mu wystawa archiwalnych zdjęć miasta.


AN
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości