Reklama

Wygrany zakład

28/09/2018 07:51

Okazuje się, że ludzie lubią się zakładać o różne rzeczy. Na przykład pewien pan założył się, z kolegami, że ożeni się z pewną panią. Zakład wygrał, ale od tamtego czasu już się nie zakłada, bo żona mu nie pozwala. Zdarzały się zakłady, które kończyły się tragicznie albo sporymi kłopotami, tak jak w przypadku Roberta, który zakład wygrał, ale też napytał sobie biedy.

Niedzielne popołudnie. W niewielkiej miejscowości akurat trwały uroczystości dożynkowe. Niedaleko stadionu kilku młodzieńców zupełnie niezainteresowanych przemówieniem wójta i estradowymi popisami szkolnej dziatwy sączyło piwo. W pewnym momencie podjechał do nich Robert na swoim najnowszym nabytku – ścigaczu Yamahy z silnikiem 125. Strój miał dopasowany kolorystycznie do maszyny i wyglądał naprawdę dobrze. Przystanął obok kolegów i nie opuszczając siodełka, przywitał się z nimi i oczywiście zaczęła się rozmowa na temat motocykla. Jakie ma osiągi? Ile pali? Jak się prowadzi? Robert mógłby długo opisywać zalety maszyny, ale musiał coś zawieźć siostrze, więc przeprosił kolegów i powiedział, że wróci za dziesięć minut. Koledzy wiedzieli, że Robert ma do domu sześć kilometrów i zaczęli pokpiwać z tych dziesięciu minut, na co on uniósł się honorem i zaproponował zakład: – Liczcie czas, jak nie wrócę za dziesięć minut, stawiam pół litra. Następnie ruszył z impetem, aż opony zapiszczały, a jeden z kolegów zaczął mierzyć czas. Robert w miasteczku nie chciał za bardzo szaleć, ale kiedy skręcił do swojej wioski, wcisnął gaz i brał zakręty, mając setkę na liczniku.

Na szczęście piesi i rowerzyści, słysząc z daleka przeraźliwy ryk silnika, uskakiwali do rowów. Robert wjechał na swoje podwórze, zakręcił przed drzwiami, rzucił siostrze klucze i ruszył, żeby zdążyć i wygrać zakład. Piesi i rowerzyści znowu musieli wskakiwać do rowów, ale Robert nie wiedział, że parę minut temu jeden z przerażonych cyklistów zadzwonił na policję. Przy wjeździe do miasteczka tylko mignął koło radiowozu jadącego z przeciwka i podjechał do kolegów, którzy wyliczyli, że przekroczył czas o dwanaście sekund i zaczęła się dyskusja, czy podarować mu te sekundy, czy nie. W tym momencie koło nich zatrzymał się radiowóz. Przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, zagrożenie dla innych użytkowników drogi i na dodatek brak przeglądu technicznego – to wszystko miał na sumieniu. Wystarczy, ale zakład wygrał.
jot
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości