KRYMINAŁEK
Jeszcze kilkanaście lat temu słowo stalking było u nas zupełnie obce i tylko niewielu wiedziało, o co chodzi. To termin z języka angielskiego oznaczający „skradanie się”, ale od ponad 30 lat słowo to nabrało jednak innego, negatywnego znaczenia. O tym właśnie będzie dzisiejsza historia. Rzecz działa się w naszym regionie, w pewnym niewielkim mieście. Bohaterem tej historii jest Roman (imię zmienione), kawaler po trzydziestce. Jesienią ubiegłego roku przez kolegę poznał pewną dziewczynę. Od razu wpadła mu oko, tylko nie bardzo wiedział, jak przelotną znajomość zamienić w coś bardziej poważnego. Należał do rzadkiego dzisiaj gatunku facetów nieśmiałych.
Kiedyś próbował ją zaczepić na przystanku, ale akurat nadjechał jej autobus i Roman, zamiast wskoczyć za nią, został na przystanku, złorzecząc na miejską komunikację. Był jednak uparty i poprzez różnych kolegów zdobył jej adres i numer telefonu. Od tego czasu można go było spotkać na osiedlu, na którym mieszkała. Kiedyś podszedł do niej i zapytał, czy zechce z nim porozmawiać, ale dziewczyna zbyła go brakiem czasu. Następnym razem widząc, jak wraca do domu, zrezygnował z tête-à-tête, tylko chwilę odczekał i sięgnął po komórkę. Dziewczyna odebrała, podziękowała za kilka komplementów, ale powiedziała, że ma chłopaka i nie jest zainteresowana dalszą znajomością. Roman zmienił więc taktykę.
Rzadziej bywał na osiedlu, ale za to coraz częściej dzwonił, nie zawsze o przyzwoitych porach, a kiedy dziewczyna wyłączała telefon, pisał jednego SMS-a za drugim. Dziewczyna miała tego dość i poskarżyła się swojemu chłopakowi, który szybko wyszukał w sieci, że w kodeksie karnym artykuł 190a paragraf 1. mówi, że kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 i co ważne, jest to przestępstwo ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Mając taką wiedzę, poinstruował dziewczynę, żeby nie kasowała SMS-ów i historii połączeń, tylko poszła z tym na policję, tym bardziej, że ponad sto wiadomości i drugie tyle połączeń w ciągu dwóch miesięcy można już nazwać uporczywym nękaniem.
Dziewczyna skorzystała z rady. Roman dostał wezwanie na komendę. Przyznał się, ale za nic nie mógł zrozumieć, że niewinne telefony i wiadomości mogą być przestępstwem. Ponieważ za niedługo jest termin rozprawy, jest szansa, że zrozumie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze