Jak najbardziej zasłużonym zwycięstwem, na które jednak musieli się gospodarze sporo napracować, zainaugurował sezon 2025 – 2026 Texom Eurobus Przemyśl. Na parkiecie hali POSiR pokonał niezwykle ambitnie walczący Widzew Futsal Łódź.
Cudów w tym spotkaniu spodziewać się nie było można. Przemyślanie mają za sobą bardzo intensywny okres przygotowawczy, co od pierwszych minut było widać na parkiecie. Nogi były ciężkie, a komunikacja pozostawiała wiele do życzenia.
W I połowie bramek nie było. Mimo przewagi gospodarzy, to łodzianie mieli bardziej klarowane okazje. W 6. min Ruben Sanchez, a w 15. min Rybyckyj stanęli „oko w oko” z Romanem Koltokiem, ale kapitan Texom Eurobusu spisał się wybornie. Zresztą jak w całym pojedynku, w którym był najlepszym graczem teamu Vanildo Neto. Miejscowi za bardzo chcieli, każdy marzył o wpisaniu się na listę strzelców, ale próby te były nieudane. Nieudane, bo łodzianie grali niezwykle ofiarnie i ambitnie. Mieli także w bramce kapitalnie spisującego się Dariusza Słowińskiego.
W II połowie przemyślanie znacznie przyspieszyli grę. Byli dokładniejsi i mniej przewidywalni niż w I połowie. Strzelili trzy bramki, a mogli kilka więcej. Chęci nie podały dłoni zimnej głowie i skuteczności. Ta uwaga dotyczy przede wszystkim Daniła Abakszyna, który zmarnował kilka setek. Od 34. min, przy stanie 3:1, Widzew Futsal wycofał bramkarza, ale nie potrafił stworzyć zagrożenia. Zdobył jednak honorową bramkę po ładnie rozegranym rzucie rożnym i precyzyjnym uderzeniu pod poprzeczkę reprezentanta Słowacji Sebastiana Bačo.
Najbardziej cieszy wygrana teamu V. Neto, bo o to w inauguracji bardzo ciężkiego sezonu chodziło. Artyzm, magia przyjdą z czasem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze