Reklama

– Dzieci krzyczały za mną „podpalacz” – wspomina Jan Paszczyński senior chorzowskich strażaków

20/09/2021 19:03

Jako mały szkrab przyczynił się do pożaru stodoły, gdy miał 18 lat wstąpił do straży pożarnej w Chorzowie, by zrehabilitować się za swój dziecięcy wybryk. Strażakiem jest więc od 55 lat, w tym przez 26 lat był komendantem tutejszego OSP. Jan Paszczyński strażnikiem pamięci swojej małej ojczyzny jest chyba od zawsze.

Choć zarzeka się, że nie ma daru krasomówstwa, o początkach swoich dwóch największych życiowych pasji opowiada wręcz anegdotycznie. Pierwsza i chyba najważniejsza pasja pana Jana z Chorzowa to straż pożarna.

Jak sam wspomina, trafił do niej jako… podpalacz. Jako 5-latka wraz z kolegą skusiła go możliwość podebrania miodu pszczołom z pasieki wujka.

– Zapaliliśmy fukawkę (odymiacz, podkurzacz – przyp. autora), nadmuchaliśmy do ula, wyciągnęliśmy ramkę, poszliśmy ten miód lizać, a tu naraz słyszymy głos „pali się! pali się!”. Patrzymy, a to pali się ta stodoła[paywall], obok której stała pasieka. Od fukawki zapaliły się suche liście, a od nich zajęła się stodoła, która na koniec się spaliła. Później nie mogłem wyjść z domu, bo dzieci krzyczały za mną „podpalacz” – wspomina dziś senior chorzowskich strażaków.

– I wtedy pomyślałem sobie, że jak dorosnę, to spróbuję się zrehabilitować – dodaje. Czy mu się to udało?

– Nie mnie to oceniać, ktoś inny musiałby to powiedzieć – odpowiada skromnie, ale ponad pół wieku życia poświęconych straży, wieloletnie kierowanie jednostką, piękna remiza, a w niej nie tylko wóz bojowy, ale też unikatowa na skalę regionu izba pamięci, w której nie brakuje historycznych rarytasów, mówią więcej niż tysiąc słów.Przede wszystkim były to pamiątki strażackie, ale i przedmiotami codziennego użytku pan Jan nie gardził.

Pomysł utworzenia izby pamiątek strażackich zaczął kiełkować w 1982 r., kiedy to w Chorzowie zaczęto budować nową remizę. Ale dopiero w 2009, gdy do starego budynku dobudowywano kolejny boks garażowy, znalazło się miejsce nie tylko na większy samochód bojowy niż żuk, którym podówczas druhowie z Chorzowa dysponowali, ale także i dla pamiątek przez lata gromadzonych m.in. w starej remizie.

Przy ciągle sprawnej sikawce, która w ostatnich latach brała aktywny udział w zawodach, zachowały się jeszcze oryginalne hełmy strażackie z epoki, trąbka tzw. sygnałówka z lat 20. XX wieku, gong z łuski artyleryjskiej czy kilka typów ręcznych syren alarmowych i samochodowych.

Oprócz tego elementy strażackiego wyposażenia, autopompy, sprzęt telekomunikacyjny, hełmy z różnych epok, w tym także przysłany z USA hełm tamtejszych strażaków z grawerem nazwiska pana Jana.

Wszystko systematycznie ułożone na półkach. Sentymentalnie ważne są puchary z zawodów, sztandary jednostki i potężna kolekcja modeli samochodów strażackich.

– Z każdej wycieczki starałem się przywieźć chociaż jeden – mówi pan Jan. Ale i to nie wszystko. Nad garażem w remizie w Chorzowie, bo tam znajduje się izba pamięci, jest jeszcze zestaw kombinezonów należących do pochodzącego z Chorzowa pilota wojskowego Juliana Dejnaki, tablo poświęcone Janowi Pawłowi II czy kolekcja aparatów fotograficznych pana Jana.

Cenne dziedzictwo

Pan Jan Paszczyński ma 73 lata, pytany o następców rozkłada ręce.

Izba pamięci, którą prowadzi od przeszło 15 lat, choć po prawdzie to chyba w tej lub innej formie przez całe życie, stanowi doskonałą skarbnicę wiedzy nie tylko o sołectwie, które wybrał jako miejsce zamieszkania, czy o tutejszej straży pożarnej, którą tak ukochał, ale jest też wspaniałym dziedzictwem składającym się na historię Polski i godnym naśladowania przykładem, jak pięknie uczcić swoją małą ojczyznę.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości