Bardzo ciężko pogodzić mi się z tym, że bezpowrotnie minęły czasy, w których człowiek zabierający głos w przestrzeni publicznej, nie tylko zwracał uwagę, czy to, co mówi lub pisze, ma sens, ale też starał się to coś powiedzieć lub napisać w jakiej takiej formie. Zasada ta dotyczyła dziennikarzy, publicystów, polityków, urzędników i duchownych i wydaje mi się, że była dość powszechnie stosowana.
Jednym z najbardziej zdumiewających przykładów takiego procesu jest pochodzący sprzed kilku dni tekst felietonu Pawła Zastrzeżyńskiego o obecnej pani premier. Tekst opublikowany na – dość rzadko odwiedzanej – stronie internetowej Telewizji Republika, stał się w ciągu kilku godzin najbardziej komentowaną treścią polskiego internetu. Przypomnę, że pan Paweł (na co dzień reżyser dokumentalista) w swej apologii pierwszej minister rządu nakreślił obraz stanu Polski sprzed kilku lat (który dzięki pani premier minął jak zły sen): oto na biednym południu Polski ludzie społecznie wykluczeni żywią się upolowanymi psami, dzieci ubierają się i bawią odpadami ze śmietniska, ich matki pracują po 12 godzin dziennie za 800 zł, a ich ojcowie muszą wykonywać polecenia kierowane do nich w obcym języku (nie określono w jakim).
Nie tylko nas, mieszkających na wspomnianym przez autora południu, ten tekst zbulwersował swoim idiotyzmem (bo, że ten opis świata nie ma sensu, chyba nie trzeba tłumaczyć), a więc skomentowali go chyba wszyscy polscy publicyści, którzy w tym momencie nie wyjechali na ferie zimowe – dzięki czemu na stronę TV Rep. weszły tłumy nowych odwiedzających.
Mnie prawdziwie oburza jednak nie gość, który sobie coś takiego myśli o świecie, ale ci, którzy to publikują, a pewnie też zachęcają naiwnego autora, aby poszedł bardziej po bandzie i są zachwyceni, że wokół bzdury robi się ruch. I to jest już norma naszych mediów. Dlatego myślę sobie, że w sytuacji, kiedy bzdury są najchętniej rozpowszechniane i czytane, kiedy szaleństwo lub głupota są towarem najlepszym, próby mówienia czegoś na serio okazują się naiwne i pozbawione racji bytu. Więc może nie warto przedłużać tego stanu i zacząć po prostu milczeć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ta biedna kobieta powinna teraz otrzymać pomoc najlepszych adwokatów w Polsce.Nie wiedziała wszak co czyni.Zrzutka na nowe auto też by się przydała,młodzież przecież musi się czymś poruszać .
Jeżeli jakiś degenerat z południa polski żywi się upolowanymi psami jest to niepojęte, gorszące i obrzydliwe. Ale jak pan dziennikarz z TV Republika zjada jakąś krowę czy świnię zakatowaną w zasyfiałej katolicko - ateistycznej rzeźni, to wszystko jest w porządku i nie ma problemu. Doprawdy logika mięsojadów jest zdumiewająca i błyskotliwa. YOUTUBE.COM - DLACZEGO KOCHAMY PSY, JEMY ŚWINIE I ZAKŁADAMY KROWY YOUTUBE.COM - ŚWINIA TO BRZMI DUMNIE/CZYLI SPOTKANIE O ZWIERZĘTACH/SPOTKANIE1: DLACZEGO NIE JEMY...
"Zjedzom" mnie... :(Stefan kazał zbierać szczaw i mirabelki. Nikt go nie chciał słuchać.
Ta biedna kobieta powinna teraz otrzymać pomoc najlepszych adwokatów w Polsce.Nie wiedziała wszak co czyni.Zrzutka na nowe auto też by się przydała,młodzież przecież musi się czymś poruszać .
Jeżeli jakiś degenerat z południa polski żywi się upolowanymi psami jest to niepojęte, gorszące i obrzydliwe. Ale jak pan dziennikarz z TV Republika zjada jakąś krowę czy świnię zakatowaną w zasyfiałej katolicko - ateistycznej rzeźni, to wszystko jest w porządku i nie ma problemu. Doprawdy logika mięsojadów jest zdumiewająca i błyskotliwa. YOUTUBE.COM - DLACZEGO KOCHAMY PSY, JEMY ŚWINIE I ZAKŁADAMY KROWY YOUTUBE.COM - ŚWINIA TO BRZMI DUMNIE/CZYLI SPOTKANIE O ZWIERZĘTACH/SPOTKANIE1: DLACZEGO NIE JEMY...
"Zjedzom" mnie... :(Stefan kazał zbierać szczaw i mirabelki. Nikt go nie chciał słuchać.