22 września, podczas uroczystości nadania sztandaru Wojewódzkiemu Szpitalowi im. św. Ojca Pio w Przemyślu, w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Józefa Sebastiana Pelczara swoje świadectwo wygłosiła Beata Grzyb. Kobieta niedługo po ślubie dowiedziała się wraz z małżonkiem, że nie mogą mieć dzieci. Podjęli terapię. Po półtora roku od lekarza prowadzącego usłyszeli, że w ich przypadku nawet Ojciec Pio nie pomoże.
– Tak zaczęła się moja modlitewna batalia o pomoc Ojca Pio – rozpoczęła swoje świadectwo Beata Grzyb. – Dwadzieścia lat temu, 16 czerwca 2002 roku papież Jan Paweł II ogłosił Ojca Pio świętym. Dla nas, ludzi pracujących w sanktuarium, było to ogromne wydarzenie. Moje początki nie były łatwe. Nie znałam na tyle Ojca Pio, by go prosić o modlitwę wstawienniczą, poznawać go, pogłębiać moją wiedzę o jego życiu i posłudze. Wszystko zaczęło się od tego, kiedy stanęłam pod moim osobistym krzyżem.
Niedługo po ślubie dowiedzieliśmy się z mężem, że nie będziemy mieć potomstwa. Pan Bóg zaprosił nas do dźwigania krzyża. Każdy ma swój, każdy go nosi. I tak zaczęła się moja historia z Ojcem Pio. Zaczęłam zanosić do niego wołania, prośby. Pamiętam dzień ogłoszenia go świętym. Euforia, radość pielgrzymów z całego świata. Szczególna radość miejscowej ludności. Wielu z nich osobiście poznało Ojca Pio, uczestniczyło we mszach przez niego odprawianych, widzieli krwawiące stygmaty. Rozmawiało z nim, spowiadało. Dla nich więc ten dzień był wyjątkowy. Dla mnie w czasie kanonizacji mijało dziewięć lat modlitwy. Dziewięć długich lat modlitwy, zawierzenia, proszenia, wołania. Nie znajdowałam odpowiedzi. Podczas kanonizacji byłam chyba najsmutniejszym człowiekiem w tłumie. Zadawałam rozpaczliwe pytanie: dlaczego mi nie pomogłeś? Dlaczego przez tyle lat nadal jestem sama ze swoim problemem? Jeden z kapucynów, który pomagał pielgrzymom podczas uroczystości kanonizacyjnych, mówił do nich: – Dzisiaj możecie wyżebrać za wstawiennictwem Ojca Pio wszystko. Żebrajcie i proście, a otrzymacie.
Jeszcze raz, najszczerzej jak umiałamam, poprosiłam[paywall] o wstawiennictwo nowego świętego. Kilka dni po kanonizacji Ojca Pio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Urodziłam syna. Potem jeszcze córkę. Gorąco wierzę, że Ojciec Pio mnie wysłuchał i modlił się ze mną o dar macierzyństwa. Tym przekonaniem się teraz dzielę w mojej posłudze, w mojej pracy. Opowiadam tysiącom pielgrzymów o mojej historii i moich dzieciach wyczekanych, wyproszonych. Na co dzień widzę, jak wielkie rzeczy dzieją się za wstawiennictwem Świętego Ojca Pio – mówi Maria Grzyb.
Ojciec Pio jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych świętych Kościoła katolickiego XX wieku. Mistykiem, kaznodzieją, spowiednikiem, noszącym na swoim ciele stygmaty. Rany odwzorowujące rany Jezusa zadane mu przed i po ukrzyżowaniu. Dłonie Ojca Pio krwawiły szczególnie podczas odprawianych przez niego mszy świętych. Nauka była bezradna wobec tego zjawiska. Z małej, ubogiej mieściny San Giovanni Rotondo Ojciec Pio uczynił centrum pielgrzymkowe Włoch, a przede wszystkim wybudował szpital, który polecił nazywać Domem Ulgi i unikać słowa szpital. Personel medyczny w zamiarze Ojca Pio miał robić wszystko, aby chorzy czuli się maksymalnie komfortowo w ciężkich dla siebie chwilach.
W swoim świadectwie Beata Grzyb podkreśliła ogromny kult św. Ojca Pio wśród Polaków. W jej ocenie pielgrzymki z Polski należą do najliczniejszych. Jak informuje Beat Grzyb, co roku do San Giovanni Rotundo spływają tysiące podziękowań za cudowne uzdrowienia za wstawiennictwem modlitewnym św. Ojca Pio. Warto podkreślić jeszcze jeden aspekt polski. Z Ojcem Pio w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia kontaktował się także biskup Karol Wojtyła. Listownie przyszły papież św. Jan Paweł II prosił Ojca Pio o modlitewne wstawiennictwo za Wandą Pułtawską, więźniarką Ravensbruck, matką czwórki dzieci, doktorem nauk medycznych, przyjaciółką papieża, która była przy śmierci polskiego papieża. U kobiety zdiagnozowano nowotwora złośliwego. Na dobę przed zabiegiem planowany do wycięcia guz zniknął. Wanda Pułtawska opisała to w swoich wspomnieniach „Beskidzkie Rekolekcje”. Zamieściła w nich list papieża do Ojca Pio. Wanda Pułtawska jest osobą głęboko wierzącą, ale jednocześnie jako lekarz osobą kierującą się racjonalnymi przesłankami. Pułtawska nie ma jednak wątpliwości co do niewytłumaczonego medycznie i naukowo charakteru doświadczenia, które przeżyła.

– Wszystko zaczęło się od tego, kiedy stanęłam pod moim osobistym krzyżem. Niedługo po ślubie dowiedzieliśmy się z mężem, że nie będziemy mieć potomstwa. – rozpoczęła swoje świadectwo Beata Grzyb, uczestnicząca w uroczystościach nadania sztandaru Wojewódzkiemu Szpitalowi im. św. Ojca Pio w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze