„Pierwszy miesiąc wakacji, to był dla podkarpackich strażaków bardzo intensywny czas pracy. Do pomocy wzywani byliśmy ponad 2400 razy. Ponad 400 razy wyjeżdżaliśmy do pożarów, a pozostałe interwencje, to tak zwane miejscowe zagrożenia, czyli działania niezwiązane z ogniem” – poinformował st. bryg. Marcin Betleja z KW PSP w Rzeszowie.
Z danych zebranych przez podkarpackich strażaków wynika, że samochód wyjeżdżał do akcji średnio co 18 minut, a w działania zaangażowanych było ponad 20 tys. strażaków zarówno z PSP, jak i OSP. Byli też pierwsi, by udzielić pomocy przedmedycznej w ponad 300 przypadkach.
„Większość strażackich interwencji, to tak zwane miejscowe zagrożenia. Spektrum naszych działań w tych przypadkach jest ogromne. Usuwaliśmy skutki burz, nawałnic i silnych opadów deszczu. Działaliśmy w zakresie ratownictwa chemicznego i ekologicznego. Byliśmy wzywani praktycznie do każdego wypadku drogowego”
Reklama
– dodaje st. bryg. M, Betleja informując, że podkarpaccy strażacy nie zapominają też o szkoleniu i informowaniu innych – w lipcu odwiedzali oni obozy harcerskie, szkolili uczestników i kadrę w zakresie prowadzenia korespondencji radiowej i sprawdzenia łączności ze służbami ratowniczymi, przeprowadzali instruktaże z użycia podręcznego sprzętu gaśniczego i udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej czy pogadanki na temat sposobów zachowań podczas niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze