Reklama

– Nie jesteśmy kosmitami z innej galaktyki – mówi rektor seminarium duchownego

13/10/2019 19:12

Wydaje mi się, że nawet w czasach komunistycznych, decyzja o wstąpieniu do seminarium nie wymagała tyle odwagi, co w 2019 roku – mówi ks. dr Konrad Dyrda, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. W rozmowie z "Życiem Podkarpackim" duchowny mówi także o działaniach, które podjęto w seminarium, aby zapobiegać przypadkom pedofilii. – Lepiej mieć jednego dobrego księdza, niż nawet trzech niedojrzałych, którzy mogą robić krzywdę Kościołowi, ludziom i sobie – podkreśla.


fot.Paweł Bugira
Ks. dr Konrad Dyrda urodził się w 1977 r. Pochodzi z parafii Budy Łańcuckie. Święcenia kapłańskie przyjął w 2001 r. W 2016 r. został prefektem (wychowawcą) w WSD w Przemyślu, a rok później abp Adam Szal mianował go rektorem tej uczelni.

Gdy został Ksiądz rektorem, usłyszałem, że to chyba najmłodszy rektor w historii. Zdarza się Księdzu, że ktoś tak reaguje i mówi: bardzo młody rektor?

– Tak. Dzięki Bogu jeszcze się zdarza. Ostatnio przyjechali do nas księża z Koszalina, mówią „o, jaki młody rektor”. A lat kapłaństwa mam tyle, co rektor w Koszalinie. Najmłodszym rektorem od 1819 roku był ksiądz Dziadosz (poprzednik ks. Dyrdy – przyp. PB), który miał 13 lat kapłaństwa w chwili nominacji. Ja natomiast miałem 16 lat kapłaństwa.

Reklama

Zdarzało się, że ktoś pomyślał, że Ksiądz to kleryk?

– Zdarzało się; „o przepraszam, myślałem, że to kleryk, bo taki młody”. Kiedyś mnie to irytowało, bo jak człowiek ma dwadzieścia parę lat, a bierze się go za nastolatka, to może być irytujące, bo się go niedojrzale traktuje. Natomiast dzisiaj mam do tego dystans i czasem mam ubaw z tego powodu.

Kiedy Ksiądz dostał propozycję od arcybiskupa, żeby zostać rektorem, jakie myśli temu towarzyszyły? Podobno rektor ma największą odpowiedzialność w diecezji.

Reklama

– Trzy noce miałem nieprzespane, tym bardziej, że[paywall] nie mogłem się tą informacją z nikim dzielić i musiałem ją samemu przeżywać. Pewien ciężar spadł na ramiona, ale staram się do tego podchodzić z wiarą. Jeśli to ma być wola Boża, a nie mój wymysł, to Pan Bóg daje też łaski proporcjonalnie do zadań. Oczywiście, to mnie przerastało w momencie rozpoczęcia, ale porównuję to do jadącego metra. Na przystanku się zatrzymuje, ktoś wsiada i pociąg jedzie dalej. To metro w diecezji funkcjonuje, seminarium ma swoje tradycje, ktoś mnie posadził za sterami, ale ono praktycznie jedzie samo, więc miałem miękkie wejście.

Z jakimi uczuciami wchodzicie w 200. rok od reaktywacji?

Reklama

– Z wdzięcznością Panu Bogu. Istniejemy tak naprawdę ponad 300 lat. Przypomnę krótko, dlaczego mówimy o reaktywacji. Seminarium powstało w 1687 roku. Gdy w wyniku zaborów Przemyśl znalazł się pod zaborem austriackim, cesarz Józef II w 1783 roku zamknął wszystkie seminaria, żeby otworzyć jedno wielkie seminarium we Lwowie i tam formować przyszłe duchowieństwo wszystkich diecezji. Zadecydował tak, żeby w jakiś sposób po swojemu je prowadzić i mieć wpływ na ludność i na duchownych. Dla niego było to wygodne, ale dla formacji kapłanów miało fatalne skutki i księży brakowało. Na szczęście sytuacja historyczna tak się potoczyła, że 36 lat później udało się na nowo otworzyć nasze seminarium. Był to 1819 rok i właśnie dwustulecie tej daty obchodzimy. Była jeszcze przerwa w funkcjonowaniu seminarium w tym miejscu, kiedy po wybuchu drugiej wojny światowej musiało zostać przeniesione do Brzozowa, ale cały czas pozostawało na terenie diecezji i działało.

Kleryków jest dziś o połowę mniej niż kilka lat temu. Czy można mówić o kryzysie, czy należy używać innego słowa?

Reklama

– Jeśli patrzymy tylko na liczby, to można mówić o kryzysie; nie ma się co bać tego słowa. Natomiast każdy kryzys jest zawsze szansą. To dla nas sygnał. Po wielu refleksjach, dochodzę do krótkiego wniosku: róbmy swoje. Jako księża, żyjmy po Bożemu, dawajmy świadectwo radosnego kapłańskiego życia w służbie Panu Bogu. W seminarium dobrze formujmy kleryków i róbmy to z radością, z osobami nam powierzonymi. Jest ich mniej, więc łatwiej budować więzi, poznać siebie nawzajem. Pan Bóg powołuje, tylko co zrobić, żeby człowiek powołany miał odwagę i odpowiedział na to wezwanie? To już temat na dłuższą refleksję.

Co Ksiądz rektor może powiedzieć o kandydatach, którzy przychodzą, choćby tegorocznych?

Reklama

– Podziwiam ich. To są na pewno odważni młodzi mężczyźni. Wydaje mi się, że nawet w czasach komunistycznych, decyzja o wstąpieniu do seminarium, która mogła się wiązać z trudnościami w zdaniu matury, nie wymagała tyle odwagi, co w 2019 roku. Taki jest niesprzyjający kontekst i krzywdzący wobec drogi kapłańskiej, stereotypowy. To na pewno nie ułatwiało im decyzji. W doświadczeniu wiary są na pewno powyżej średniej krajowej. Ale są to oczywiście dzieci tej epoki, mają wady i zalety, i nie można ich obrazu wylukrować.

Wiem, że we wcześniejszych latach – nie tylko do przemyskiego seminarium – zgłaszali się mężczyźni z wyższym wykształceniem, nawet po doktoratach. Czy teraz też mamy takich kandydatów?

Reklama

– Co ciekawe, właśnie nie. To rocznik 1999 i 2000. Są tacy, którzy mają doświadczenie roku studiów. Ale faktycznie mamy kleryków magistrów, doktor został w tym roku wyświęcony, zresztą nie pierwszy.

Jeśli chodzi o liczbę kleryków, kiedyś był Tarnów, zaraz potem Przemyśl. Obecnie chyba straciliśmy miejsce na podium.

– Pod względem liczby wstępujących owszem. Statystycznie jesteśmy mniej więcej na czwartym – piątym miejscu.

W takich sytuacjach często słyszymy, że ważniejsza jest jakość od ilości.

– Zgadzam się z tym. To dotyczy i seminarium, i każdej innej dziedziny życia. Lepiej mieć jednego kleryka i później księdza dobrego, dojrzałego i uformowanego, niż nawet trzech niedojrzałych, którzy mogą robić krzywdę Kościołowi, ludziom i sobie.

Reklama

W ostatnich miesiącach praktycznie nie ma dnia, żeby nie wracał temat pedofilii wśród duchowieństwa i wykorzystywania nieletnich przez księży. Jak podchodzicie do tego problemu w seminarium? Jest jakiś specjalny program albo weryfikacja kandydatów?

– Bierzemy na serio te wszystkie sygnały i przyjmujemy je z bólem serca. Nie udajemy, że jesteśmy kosmitami żyjącymi na innej galaktyce. Żyjemy w tym świecie, choć mam świadomość, że czasem brakuje autentycznej troski o ofiary, a chętnie atakuje się, jeśli sprawcami są osoby duchowne. To oczywiście nie zmienia faktu, że musimy zatroszczyć się o właściwą formację kleryków i kapłanów, i chronić dzieci i młodzież, żeby one czuły się bezpiecznie przy kapłanach, w środowisku kościelnym, żeby społeczeństwo nam ufało. Konkrety: w zeszłym roku mieliśmy całodzienne szkolenie z księdzem Adamem Żakiem, który jest ogólnopolskim delegatem od spraw ochrony nieletnich. Odbywały się też spotkania z diecezjalnym koordynatorem do spraw ochrony nieletnich. W diecezjalnej grupie, która odpowiada za tę ochronę jest jeden z naszych przełożonych. Mamy w diecezji wprowadzone przepisy, które mają chronić nieletnich. Zostały one przeanalizowane z wszystkimi rocznikami. Klerycy mieli obowiązek podpisać, że się z nimi zapoznali, ale tu nie chodzi o podpis, ale o mentalność tworzenia bezpiecznego środowiska. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że wszyscy negatywne oceniamy takie zjawisko, nikt nie chce o nim słyszeć nawet raz na 10 lat, nie mówiąc, że częściej. Robimy wszystko, żeby klerycy dojrzale się rozwijali także w sferze psychoseksualnej.

Reklama

Zniesienie celibatu pomogłoby w walce z pedofilią. Zgadza się Ksiądz tą tezą?

– Zdecydowanie nie. To zestawienie jest bardzo upraszczające i niewłaściwe. Trzeba zdrowej, dojrzałej osobowości. Sam celibat nie jest przyczyną takich zachowań, nie znam badań, które by to potwierdzały. Przez wieki wielu żyjących w celibacie osiągnęło świętość, a są przecież przypadki pedofilii wśród osób, które prowadzą aktywne życie seksualne.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-10-14 09:45:10

    W tym świecie nastawionym na komercję Kościół też znalazł swoje miejsce.W Kościele coraz mniej o Bogu a zdarza się,ze wcale natomiast wiele o datkach,jedynej słusznej partii itp.Obawiam się,że Kościół staje się tubą propagandową i organem ideologicznym programu jednej z partii wchodząc w spory polityczne.Moim marzeniem jest by Kościół uczył nas przykazań i wartości chrześcijańskich.Czy tak jest.W/g mnie nie a jeżeli jest to szczątkowo.Widzę to po swoich rówieśnikach co omijają Kościół,przechodzą i to masowo na związki partnerskie i nawet nie są zainteresowane nauką religii dla dzieci.Może się myle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2019-10-15 18:16:16

    A kto ci broni nie chodzić do kościoła czy żyć na tzw. 'kocią łapę;?.Możesz nawet zapisać się do  komunistów  chińskich lub północnokoreańskich

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tw - niezalogowany 2019-10-15 19:04:28

    Są mody i trendy jest trend sekularyzacji , przyjdzie czas powrotu do wiary Bóg jest wieczny 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości