Jan Skwarczyński ur. 13.06.1945 w Niżankowicach (obecnie Ukraina), inżynier budowlany, emerytowany nauczyciel przedmiotów zawodowych w nieistniejącym już Zespole Szkół Budowlanych w Przemyślu, szermierz, trener szermierki, działacz sportowy, radny przemyski drugiej i trzeciej kadencji.
Dlaczego zainteresował się Pan szermierką?
– Dzięki tradycji rodzinnej. Mój ojciec, Władysław, walczył w Armii Austro-Węgierskiej w czasie pierwszej wojny światowej w kampanii karpackiej. Został ranny. Dostał się do niewoli rosyjskiej w Kołomyji. Rosjanie myśląc, że nie żyje, wyrzucili go na śmietnik. Na śmietniku dawał jednak oznaki życia. Koledzy ojca, pochodzący z Niżankowic, zanieśli go do obozowej izby szpitalnej. Dzięki nim przeżył. Z kolei brat mojego ojca, Jan Skwarczyński, był członkiem Sokoła w Niżankowicach. Został ranny w nogę, a siostra mojego ojca została wysłana z małym dzieckiem na Sybir, bo wyszła za mąż za żołnierza, który walczył w wojnie obronnej przeciwko bolszewikom w 1920 roku. Jemu udało się uciec, jej i dziecku nie. Szermierka w tamtym czasie w wojsku była także na bagnety. Rosłem więc w tradycji polskiego oręża, stąd moje zainteresowania tą dyscyplina sportu.
Kiedy zaczęła się Pana sportowa przygoda z szermierką w Przemyślu?
– W 1975 stworzyłem i do 1980 prowadziłem sekcję szermierki w przemyskiej „Budowlance”. Klub Polonia Przemyśl wsparł mnie sprzętem po rozwiązanej sekcji szermierczej. Natomiast w latach sześćdziesiątych jako uczeń szkoły budowlanej w Rzeszowie reprezentowałem Stal Rzeszów w szabli i florecie. Znalazłem się w Kadrze Szermierczej Województwa Rzeszowskiego przed Mistrzostwami Polski w 1964. Razem ze mną w kadrze znaleźli się przedstawiciele Polonii Przemyśl – Stanisław Cielecki i jego żona. W późniejszym okresie mocne sekcje szermierki utworzono także w Jarosławiu, Przeworsku i Lubaczowie. Po skończeniu szkoły podczas służby wojskowej trenowałem w Legii Warszawa. Po powrocie do Przemyśla podjąłem pracę najpierw w Miejskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym, następnie w Rzeszowskim Zjednoczeniu Budownictwa Przemysłowego. Jako ciekawostkę powiem, że jako kierownik nadzorowałem budowę Zakładu Tkanin Powlekanych Sanwil w Przemyślu. Szermierka jednak zawsze była bliska mojemu sercu. Dlatego, kiedy nadarzyła się okazja, wróciłem do szermierki jako trener. Warto pamiętać: w Przemyślu funkcjonował Ogólnopolski Ośrodek Szkolenia Kadr Szermierczych w Hali Sportowej w Przemyślu. Trenowali tutaj najlepsi polscy szermierze. Między innymi: Wojciech Zabłocki, Jerzy Pawłowski, Egon Franke, Ryszard Parulski, a więc mistrzowie świata, medaliści olimpijscy.
I teraz, po wielu latach, znowu zamarzyło się Panu utworzenie sekcji szermierczej w Przemyślu?
– Zależy mi na tym, żeby powstała w Przemyślu zgodnie z bogatą tradycją miasta sekcja szermierki. Poprzez współpracę MKS Polonia, Urzędu Miejskiego w Przemyślu oraz szkół podstawowych i średnich. Rozmawiałem już na ten temat w magistracie. Zostałem poproszony o przygotowanie programu pilotażowego szkolenia dzieci i młodzieży.
Szermierka to elitarny i drogi sport. Myśli Pan, że pomysł ma szanse powodzenia w mieście borykającym się z ciągłym niedoborem finansowym?
– Oczywiście. Na poziomie szkoły podstawowej szkolenie może się odbywać bez broni i sprzętu, więc koszty byłyby niewysokie. Na tym etapie chodziłoby bardziej o ogólny rozwój dzieci i młodzieży. O naukę podstawowych szermierczych pchnięć i reakcji. Myślę o klasach od czwartej do ósmej. W szkole średniej chętni mogliby być już wspierani przez klub, miasto, sponsorów i oczywiście rodziców.
Słyszę w Pana głosie ogromne zaangażowanie. Dlaczego jest to dla Pana takie ważne?
– Jak wspomniałem: szermierkę mam we krwi od wczesnych lat chłopięcych, gdy wsłuchiwałem się w opowieści rodzinne. Ponadto to wspaniała szkoła kształtowania charakteru, szlachetnej rywalizacji, gdzie reguły są jasne. Dla młodych ludzi to może być bardzo dobra odskocznia od komputerów, telefonów komórkowych. To szansa na znalezienie swojej pasji i relacji z rówieśnikami. Ponadto przy tak bogatej tradycji szermierczej, jaką ma Przemyśl, po porostu warto do szermierki wrócić.
Dziękuję za rozmowę.
Artur Wilgucki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze