Reprezentacyjny bramkarz Michał Kałuża przedłużył szanse Rekordu Bielsko-Biała na grę w wielkim finale FOGO Futsal Ekstraklasy, gdzie czeka już Piast Futsal Gliwice. Niestety, scenariusz z poprzedniego sezonu się powtarza. 7-krotni mistrzowie Polski – po przegraniu pierwszego meczu z Texom Eurobusem Przemyśl – potrafili na parkiecie hali POSiR doprowadzić do równowagi w tej rywalizacji. I trzeba sprawiedliwie powiedzieć, że na to swoją postawą zasłużyli. Jutro, 17 maja br., o g. 20 odbędzie się decydująca batalia.
Ekipa Chusa Lopeza miała pomysł na ten pojedynek. Włożyła w niego ogrom ambicji, woli walki i charakteru. Ale i sił, które będą im potrzebne na niedzielne (17 maja br.) decydujące spotkanie. Przemyślanie nie wykorzystali szansy, bo zabrakło koncentracji i skuteczności. Rywal bardzo rozważnie zagrał w defensywie, hołdując destrukcji. Byli lepiej zorganizowani i piekielnie skutecznie. Przez 50 minut nie popełnili w zasadzie ani jednego poważnego błędu. W przeciwieństwie do Przemyślan, którzy mieli przewagę, mieli dość sporo okazji, aby strzelić nie jedną, nie dwie, a kilka bramek, ale między słupkami kapitalnie spisywał się wspomniany M. Kałuża.
Gospodarze od samego początku ustawili się w roli goniących. Rekord aż trzykrotnie wychodził na prowadzenie i trzykrotnie udało się doprowadzić do remisu. W rzutach karnych szczęścia opuściło już ekipę Vanildo Neto. Sztab szkoleniowy Texom Eurobusu musi na jutro wymyślić jakąś inną strategię, nakreślić inny taktyczny scenariusz, bo grając tak jak dzisiaj będzie bardzo ciężko zmóc 7-krotnych mistrzów Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze