Trzy osoby zostały ranne, w tym jedna ciężko, w wyniku czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych na drodze krajowej nr 28 w Leszczawie Dolnej. Do wypadku doszło nieopodal miejsca, gdzie w sierpniu wypadł z drogi autokar z 54 osobami na pokładzie.
Wypadek wydarzył się w poniedziałek, 1 października, przed godz. 18. – Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 24-letnia mieszkanka Ustrzyk Dolnych, jadąc drogą krajową nr 28 w kierunku Sanoka, na zakręcie zjechała nagle na przeciwległy pas ruchu, gdzie czołowo zderzyła się z jadącym w kierunku Przemyśla volkswagenem – informuje mł. asp. Marta Fac, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
Siła uderzenia była na tyle duża, że volkswagen wypadł z drogi. Samochód ten przewoził zabezpieczone pakiety pieniężne. Kierował nim[paywall] 33-letni mieszkaniec Rzeszowa, a obok niego jechał o rok starszy pasażer – również rzeszowianin.
Wszyscy uczestnicy wypadku zostali przewiezieni do szpitala w Przemyślu. Najbardziej ucierpiał kierowca volkswagena, którego stan określono jako ciężki. Jego pasażer oraz kierująca oplem doznali urazów kolana i głowy. Od kierowców pobrano krew do badań. Wyniki jeszcze nie są znane.
Droga krajowa nr 28 była całkowicie zablokowana przez kilka godzin. Dla samochodów osobowych wyznaczono objazd przez Leszczawkę. – Na miejscu wypadku, pod nadzorem prokuratora, policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej wykonali oględziny i zabezpieczyli ślady. Pojazdy zabezpieczono na parkingu strzeżonym. Przyczyny wypadku pozwoli wyjaśnić prowadzone postępowanie – mówi mł. asp. M. Fac.
Do zdarzenia doszło ok. 300 metrów poniżej zakrętu, z którego 17 sierpnia wypadł ukraiński autokar, wiozący turystów na wycieczkę do Wiednia. Wtedy zginęły 3 osoby (dwie kobiety w wieku 30 i 55 lat oraz 31-letni mężczyzna), a ponad 40 zostało rannych. Jedna z nich nadal przebywa w szpitalu. Kierowcą autobusu był 42-letni Mykoła Ł. Prokuratura postawiła mu zarzut umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w której zginęły 3 osoby, a wiele doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Został aresztowany na 3 miesiące.
Ze wstępnych ustaleń wynikało, że jechał on zbyt szybko. Potwierdza to m.in. zapis tachografu. Urządzenie wskazało, że kierowca jechał ok. 75 km/h w miejscu, gdzie powinien zwolnić do 30 km/h. Prokuratura czeka na opinie biegłych: techniczną oraz z zakresu wypadków komunikacyjnych. Od tych ustaleń będzie zależało, czy zarzut zostanie utrzymany, czy może kwalifikacja czynu zmieni się np. na nieumyślne spowodowanie katastrofy. Wówczas ewentualna kara byłaby niższa. Gdyby się okazało, że autobus był niesprawny technicznie, do odpowiedzialności mogą zostać pociągnięte kolejne osoby.
Miejsce to ma złą sławę. Wcześniej dwukrotnie na tym samym zakręcie z drogi wypadł autobus. W 1970 r. z polskimi turystami z Włodawy (3 ofiary śmiertelne), a w 1991 r. z podróżnymi z Ukrainy (zginęło 8 osób). Oprócz tego dochodziło do zdarzeń z udziałem aut osobowych i ciężarowych.
Z policyjnych statystyk wcale jednak nie wynika, żeby to miejsce było szczególnie niebezpieczne. W przeciągu ostatnich kilku lat było tam raptem kilka kolizji. – Ten odcinek jest dobrze oznakowany. Są tam ostre zakręty i trzeba po prostu jechać ostrożnie i dostosować prędkość do ograniczeń – mówi mł. asp. M. Fac.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze