Reklama

Ale, ale Aleksandra...

30/07/2015 13:03

...ale, ale, ale ładna. I kto by pomyślał? Już nie wysłuchamy za darmo na weselach oraz innych towarzyskich spotkaniach hitów biesiadnej muzy. Aby bez wyrzutów sumienia spokojnie odtańczyć: Majteczki w kropeczki lub Marina, Marina, Marina...trzeba będzie najpierw opłacić stosowny „haracz”. Stowarzyszenie Autorów Związek Artystów i Kompozytorów Scenicznych, czyli polska organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, zawędrowała pod strzechy.

Nowożeńcy lub ich rodzice, jak się okazuje, muszą wziąć pod uwagę dodatkowe koszty. Oprócz sukni, garnituru, kosztów przyjęcia, fotografa, zespołu muszą doliczyć opłatę ZAiKS. I nie ma zmiłuj. Lepiej to zrobić co najmniej z kilku powodów. Najważniejsze są dwa. Po jakie licho ma się na weselu naszych pociech kręcić smutny urzędnik wysłany przez ZAiKS? Ma prawo skontrolować, czy organizatorzy przyjęcia wykupili stosowną licencję. W razie stwierdzenia braku takowej  możemy zostać ukarani surowymi karami finansowymi, łącznie z karą pozbawienia wolności do lat pięciu! I to jest najważniejszy powód. Lepiej go nie bagatelizować. Na szczęście kwoty naliczane przez ZAiKS nie będą zaporowe. Podobno wahają się między 50 a 200 złotych, co w ogólnych kosztach wesela stanowi niewielki procent. Inną rzeczą jest biurokracja. Wypełnianie stosownych papierów, druczków, załączników. Ale czego się nie robi dla pociech, aby ich najważniejszy dzień w życiu upłynął w rytmach latino tudzież podobnych. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości