Zapewne starsi czytelnicy pamiętają historię z ponurych lat osiemdziesiątych o czarnej wołdze, do której porywano ludzi. Jedni śmiali się z tego, inni bali się i przestrzegali, żeby nie chodzić samemu po ulicach. Po latach brzmi to jak bajka, ale taka plotka, dzisiaj zwana fake newsem, w dobie rozwoju komunikacji społecznej i wyrafinowanych narzędzi może być niezwykle groźna.
Na przykład w ubiegłym roku w Indiach krążył film, na którym widać dwóch mężczyzn na motorze, którzy porywają z ulic dzieci. W rzeczywistości nagranie było fałszywką, która wyglądała zupełnie jak spot kampanii społecznej, ostrzegającej przed uprowadzeniami nieletnich. Jednak większość ludzi, którzy zobaczyli to krótkie wideo, było przekonanych, że film jest prawdziwy i zaczęli tropić rzekomych porywaczy. W rezultacie doprowadziło to do masowych linczów i zabójstw osób, które miały zagrażać bezpieczeństwu dzieci, a w rzeczywistości były niewinne. Skutki tego bezmyślnego fake newsa były tragiczne. Od kwietnia do lipca w różnych częściach Indii zginęło około 30 osób. Fachowcy twierdzą, że cały czas jesteśmy manipulowani i nakłaniani do odpowiednich postaw i zachowań za pomocą kampanii dezinformacyjnych, przeprowadzonych zwłaszcza przy użyciu botów i fałszywych profili na twitterowych kontach. Pal sześć, jeżeli chodzi o ukrytą kampanię reklamową nowego proszku do prania. Gorzej, kiedy takie działanie wpływa na przykład na wynik wyborów, co podejrzewa się w aspekcie wyborów do Parlamentu Europejskiego. Jednym słowem jesteśmy bezustannie manipulowani i jak do tej pory nikt nie wymyślił szczepionki, która by nas skutecznie przed tym ochroniła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze