Reklama

Apel TPN słyszalny w USA. Przyjaciele nauki w walce dla Ukrainy

13/03/2022 15:18

Trudno znaleźć w Polsce osoby lub instytucje, które obojętnie podchodzą do toczącej się na Ukrainie wojny. Rosyjska inwazja na ten kraj, niespotykane od wielu dziesięcioleci okrucieństwo wobec cywili, a także rzesze uchodźców, które w Polsce przekroczyły już dawno liczbę miliona osób spowodowały, że i w naszym kraju podjęto niezliczoną ilość akcji pomocowych, by wesprzeć Ukraińców w obronie integralności ich terytorium, ale równocześnie w walce o demokrację, pokój i prawo do samostanowienia. W Przemyślu słowa te brzmią banalnie, bo miasto to jest pierwsze na linii pomocy dla sąsiadów zza wschodniej granicy. Swój skromny wkład w tę walkę ma również Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu.

Uczeni w całym kraju organizują pomoc dla badaczy z Ukrainy, oferując im rozmaite wsparcie. Próbuje się ratować i zabezpieczać m.in. bezcenne zbiory sztuki i archiwalia.

Przemyskie TPN, dużo skromniejsze i mniejsze niż tak duże instytucje, jak polskie uczelnie, PAN, PAU czy towarzystwa naukowe w centrum kraju, jako jedna z pierwszych organizacji w mieście wystosowało apel o pomoc dla Ukrainy, skierowany przede wszystkim do naszych przyjaciół w USA. Nie po polsku, ale po angielsku, aby był jak najbardziej słyszalny za Oceanem jako głos znad granicy, która stała się sławna już na całym świecie.

O ile bowiem do tej pory mało kto o Przemyślu słyszał, o tyle w przeciągu paru dni międzynarodowe media rozsławiły nasze miasto. Dzięki temu siła miejscowego przekazu może być bardziej słyszalna.

Dzięki wsparciu prof. Andrew K. Wise’a, profesora Daemen College w Amherst w stanie Nowy Jork i członka TPN, apel został wydrukowany w tygodniku „Am-Pol Eagle” – anglojęzycznej gazecie, popularnej na obszarze zachodnich hrabstw stanu, a odczytany w Polish American Radio Program.

Warto przypomnieć, że Daemen College to uczelnia, której profesorowie i studenci kilkukrotnie byli w Przemyślu, znają wiele miejscowych osób i z naszego miasta wyjeżdżali m.in. do Lwowa, Drohobycza i Sambora. W rejonie Western New York mieszka wielu Polaków, Ukraińców i Żydów pochodzących z Galicji, a Rzeszów jest miastem partnerskim Buffalo.

Profesorowie Andrew K. Wise i Brian Hammer wielokrotnie organizowali liczne inicjatywy pokazujące dziedzictwo naszego regionu (konferencje naukowe, prelekcje, wystawy). 28 lutego Daemen College, jako jedna z pierwszych amerykańskich uczelni, zorganizowała panel dyskusyjny na temat rosyjskiej inwazji na Ukrainę, uczulając jego słuchaczy, że to bynajmniej nie tylko problem regionalny, ale kwestia, która powinna interesować USA.

Reklama

Informujmy po angielsku

Apel TPN oraz zaangażowanie naszych amerykańskich przyjaciół, którego odpryski widać także w Nowym Jorku, Chicago i Cleveland, to nie tylko wołanie o wsparcie finansowe. Związany jest z jeszcze jedną ważną sprawą. Walką z dezinformacją.

O ile inne organizacje, instytucje i osoby prywatne wykonują gigantyczną pracę, opiekując się uchodźcami, zbierając i segregując dary, wwożąc leki i niezbędne artykuły na Ukrainę, otaczając opieką tamtejsze zwierzęta itd., TPN postawił sobie za cel niesienie informacji o tym, co robimy dla Ukrainy w naszym terenie.

Niestety, już pierwsze dni pokazały, że nad San zjechało mnóstwo międzynarodowych ekip, których znajomość regionu była niekiedy zatrważająco niska. Dziennikarze, nierzadko skupiając się na skandalach lub niedoróbkach, próbowali podważać wkład Polski, a także mieszkańców Przemyśla w pomoc dla sąsiadów.

Polacy niejednokrotnie pokazywani byli jako rasiści, a ich pomoc dla potrzebujących umniejszana. Już prawie legendarny stał się filmik z dziennikarzem, który, nadając ze stacji kolejowej, nieudolnie próbuje wymówić nazwę naszego miasta.

Członkowie TPN uczulali zatem, by miejscowi aktywiści, a także liderzy publikowali swoje posty po angielsku. Interweniowano u polityków, takich jak poseł Marek Rząsa i marszałek Piotr Pilch, których oddanie sprawy pomocy dla uchodźców z Ukrainy jest przykładem dla wielu, aby zwracali uwagę podległym sobie ekipom na potrzebę rzetelnej informacji nie tylko po polsku i ukraińsku, ale przede wszystkim w językach kongresowych.

Reklama

***

Walka ze skutkami agresji Władimira Putina przybiera coraz szersze kręgi. Propaganda na jego usługach jest jednak ogromna.

Każdy kolejny dzień pokazuje skalę światowego uzależnienia od surowców i pieniędzy rosyjskich, sięgającego niewyobrażalnych rozmiarów. Nie dziwmy się zatem, że przez dziesięciolecia trudno było się przebić Polsce i innym krajom z przekazem, którego nie dopuszczały ośrodki decyzyjne w Moskwie.

Determinacja Ukraińców jest jednak dla nas przykładem, że imperium zła da się pokonać. Setki tysięcy Polaków i Ukraińców mieszkających w Polsce podjęło w naszym kraju ogromny wysiłek, by wesprzeć walczących z inwazją Putina.

Przed nami kolejne tygodnie i miesiące. Musimy w tej walce szukać sojuszników i pokazywać, że Przemyśl stał się w ostatnich dniach oknem na świat dla licznych uchodźców. Ale i nasze rezerwy są niewyczerpane – pomoc zachodnich organizacji jest niezbędna, a szerzenie rzetelnej wiedzy wśród ich społeczeństw – obowiązkowa.

Dobrze, że do tej walki włącza się coraz więcej podmiotów. Na granicy w Hrebennem i w Lubaczowskiem gigantyczną robotę wykonuje prezes Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku – Marek Skulimowski.

Im nas jednak więcej, tym szybciej przekonamy niezdecydowanych i pokonamy imperium, które codziennie podważa zasady humanitarnego współżycia i realizuje swoje cele mocarstwowe za cenę życia, zdrowia i krzywdy milionów ludzi.  


Tomasz Pudłocki
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama