Żelazne trzymanie się założeń taktycznych, konsekwencja w grze i ograniczenie do minimum błędów własnych przez rywala były barierami nie do przeskoczenia dla beniaminka. Tego samego, niestety, nie było po ich stronie, więc triumf FC Reitera Toruń w hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji był bezdyskusyjny i jak najbardziej zasłużony.
Przemyślanie podarowali gościom trzy bramki. Tak żadnego meczu się nie wygra. Zaczęło się jednak wybornie, bo po upływie dwóch minut Sebastian Pawlak przechwycił piłkę, poszedł na przebój i dokładnym uderzeniem po długim roku zdobył prowadzenie dla Eurobusu. Potem gospodarze oddali inicjatywę torunianom, ale mądrze się bronili. W 8. min FC Reiter miał już na swoim koncie cztery faule. To było istotne w kontekście kolejnych minut. W 12. min, niemający swojego dnia, Mateusz Wanat przegrał pojedynek „oko w oko” z Kamilem Naparłą. Źle zaczęło się dziać chwilę potem. Najpierw błąd w obronie wykorzystał Jakub Sławkowski, a 11 sekund później fatalnie zachował się Artur Kuźma, który zwlekał z wybiciem piłki i trafił nią w nogę Remigiusza Spychalskiego. Tak niefortunnie, że futsalówka wpadła do siatki. To był szok, ale pojawiła się szansa, aby jeszcze przed przerwą Eurobus stanął na nogi. Goście popełnili 6. faul, którego konsekwencją była przedłużony rzut karny dla przemyślan. Do końca I połowy pozostawało 28 sekund. Za egzekucję wziął się M. Wanat, ale strzelił wprost w K. Naparłę.
Przed obiema ekipami było jeszcze 20 minut gry, a wynik po I połowie kompletnie niczego nie przesądzał. Oczywiście – jeśli chodzi o Eurobus – po jednym warunkiem. W grę musieli włożyć więcej pasji, zaangażowania i pozytywnej energii. Niestety, nie tego dnia. Przemyślanom niewiele wychodziło i po pięciu minutach II połowy ich sytuacja była niemal beznadziejna. Najpierw „samobója”, w nie do końca groźnej sytuacji, zaliczył Victor Diego, potem brak powrotu do defensywy sprawił, że J. Sławkowski z zimną krwią trafił do siatki z najbliżej odległości. Asystował mu R. Spychalski. W międzyczasie S. Pawlak trafił w słupek. Szczęście odwróciło się w tym meczu od beniaminka. Pozamiatane było na ponad 10 minut przed końcem. Piąty gol Kacpra Machałowskiego pogrążył gospodarzy. Co prawda próbowali nawiązać skuteczną walkę, sporo minut grali z lotnym bramkarzem, ale nic kompletnie się z tego nie urodziło.
Bramki: 1:0 Pawlak 2:30 min, 1:1 Sławkowski 12:33 min, 1:2 Spychalski 12:44 min, 1:3 Victor Diego 21:06 min (samobójcza), 1:4 Sławkowski 25:03 min, 1:5 Machałowski 29:46 min.
Sędziowali: Łukasz Szczołko i Kamil Szczołko (obaj z Lublina). Żółte kartki: Pawlak i E. Kiełbasa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze