„Wincentiada”, czyli Dni Patrona Miasta Przemyśla – Świętego Wincentego – tradycyjnie obchodzone są w ostatni weekend sierpnia. W okresie powojennym święto ograniczało się jedynie do uroczystej liturgii w kościele oo. Franciszkanów w ostatnią niedzielę sierpnia i dopiero w latach 90. ubiegłego wieku przybrało inną, bogatszą formę i wpisało się w tradycję jako „święto miasta”.
Ciekawy tego, czy mieszkańcy Przemyśla pamiętają pierwsze „Wincentiady”, zapytałem o to kilka osób.
Mężczyzna około sześćdziesiątki:
– Pierwszej „Wincentiady” nie pamiętam, ale jedną to zapamiętałem. To było w dziewięćdziesiątym ósmym roku. Wtedy Jerzy „Juras” Gruszczyński grał na zamku skomponowaną przez siebie elektroniczną „Suitę Ekologiczną”. Akurat to zapamiętałem, bo sam gram na elektronicznych organach. Natomiast pewna emerytka zapamiętała gigantyczny tort przygotowany specjalnie na „Wincentiadę”, który ważył ponad osiemset kilo i upieczony był przez pana Górskiego z Gryfina. O początki takiej formy święta zagadnąłem też Renatę Nowakowską, dyrektor Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki „Zamek”.
– To było dwadzieścia osiem lat temu. Delegacja z urzędu miasta została zaproszona do Paderborn, na Dni Patrona Miasta, czyli „Święto Liboriusza”. Zobaczyliśmy tam, że[paywall] kościelne święto jest połączone ze świętem miasta. Były jarmarki, teatry, zabawy, biesiady. Dużo się w mieście działo. Podobało się nam to i postanowiliśmy w podobny sposób zorganizować święto w Przemyślu – wspomina. Skoro o historii mowa, to warto przypomnieć, skąd pochodzi tradycja procesji ulicami miasta z relikwiami Świętego Wincentego. W 1657 roku na południowo-wschodnie tereny Rzeczypospolitej wyprawił się zbrojnie Jerzy II Rakoczy. Kiedy jego wojska stanęły pod murami Przemyśla, z kościoła oo. Franciszkanów wyszła do Bramy Wodnej procesja z relikwiami św. Wincentego. Wtedy Rakoczy odstąpił od oblężenia miasta i wycofał swoje wojska. Wydarzenie to jest uwiecznione na fresku w kościele oo. Franciszkanów, w lewej nawie pod chórem.
Tegoroczna edycja Dni Patrona rozpoczęła się w piątek. Przed Zamkiem Kazimierzowskim przewodnicy czekali na chętnych, którzy chcieli poznać historię miasta, a w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej odbyła się promocja książki „Społeczeństwo Przemyśla w XIV – XVIII wieku” autorstwa profesora Jerzego Motylewicza.
Wieczorem na zamku zagrał „Fisheclectic”. W sobotę na Rynku zgodnie z jarmarkową tradycją stanęły kramy, między innymi ze swojskim jadłem przygotowanym przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Łętowni. Nieopodal ustawiła się kolejka chętnych do badań profilaktycznych, zorganizowanych przez przemyskie Stowarzyszenie Metalowych Serc przy współudziale Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnio-Europejskiej.
– W ubiegłym roku do badań zgłosiło się ponad pół tysiąca osób, więc powtórzyliśmy tę akcję, gdyż obecnie największą przyczyną zgonów są choroby układu krążenia, zatem tu profilaktyka jest bardzo ważna. Natomiast w niedzielę będziemy badać poziom cukru – mówił Gerard Szczygieł, prezes stowarzyszenia. Kiedy trwały badania, ratownicy pokazali, jak należy wzywać pomoc i jak udzielać pierwszej pomocy.
Tymczasem na zamku trwał pokaz slajdów znanego przemyskiego fotografika i przewodnika Piotra Michalskiego. Wieczorem, również na zamku, koncertowały: „4adesAdes” i „Fabryka snów”. W niedzielę obchody rozpoczęła msza św. w kościele oo. Franciszkanów w intencji mieszkańców miasta.
Po niej władze miasta, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych i mieszkańcy przeszli w procesji ulicami: Kazimierzowską i Franciszkańską. Reszta niedzieli upłynęła pod znakiem muzyki.
Po południu na zamku świetny koncert freestylowy dał „Mikser”, a wieczorem Rynek zapełnił się szczelnie. Tysiące ludzi przyszły na koncert gwiazdy wieczoru – Kayah. Popularna piosenkarka nie zawiodła i publiczność świetnie się bawiła przy jej starych i nowszych utworach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze