Przed nami wybory parlamentarne A.D. 2015. Jestem świeżo po lekturze artykułu o naszych preferencjach wyborczych i zaangażowaniu obywatelskim. Od 25 lat, mniej więcej, stała grupa maszeruje do urn. Około 30 procent popiera partię o prawicowo-narodowym charakterze, 40 procent rozdziela swoje sympatie na pozostałe ugrupowania.
30 procent decyduje się w ostatniej chwili, przy jakim kandydacie, z jakiego ugrupowania postawić krzyżyk. Ta grupa spędza sen z oczu sztabowcom wszystkich ugrupowań politycznych. Nie inaczej będzie 25 października. Debata: premier Ewa Kopacz kontra wieceprzewodnicząca PiS Beata Szydło oraz debata przedstawicieli wszystkich komitetów mogą mieć kluczowe znaczenie. W tygodniu przedwyborczym można powalczyć wyłącznie o głosy niezdecydowanych. Własnego elektoratu nic nie przekona ani nie zaskoczy. Dlatego nie zgadzam się z opiniami tych komentatorów, którzy negują sens debat.Nie chodzi tylko o wyborczą arytmetykę. Każda debata daje możliwość poznania programów politycznych. Przekaz programowy w trwającej kampanii przeważnie przegrywa z emocjami, z kopaniną po kostkach, prześciganiem się na spoty telewizyjne, dogryzaniem przeciwnikowi politycznemu. Debata to szansa na rzeczową rozmowę o pomysłach na Polskę, jej gospodarkę, bezpieczeństwo, służbę zdrowia, edukację, ekologię. Mamy jeszcze kilka dni na zastanowienie się nad mądrym wyborem. Im mniej emocji będzie nam towarzyszyć przy podejmowaniu decyzji, tym lepiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zastanawiam się nad tym, ze pojawia sie tyle osób chcących od razu byc posłami lub senatorami, a wcześniej nie było ich widać w działaniach samorządowych by poznać sie na nich. Nie ma tej politycznej drabinki , najpierw działam pokazuje się ludziom co zrobiłem społecznie, następnie jako radny miasta itp. Po drugie zero znajomosci polityki, bark wiedzy o swoim nowym miejscu pracy, byc by poprostu byc.
A co to am za znaczenie? Może będą lepsi niż dotychczasowi z rzekomym doświadczeniem.Chociażby gościu z prawej na plakacie.Zaliczył kilka stanowisk na których tylko był z braku innych kwalifikacji i jak zasiadł w Sejmie tak siedzi.Czy jest przydatny dla wyborców, dla regionu, dla Polski? Zrobił coś konkretnego, dobrego? Przyczynił się do czegoś aby było lepiej?Ja nawet żadnego jego wystąpienia "mądrego" nie usłyszałem przez ten cały czas zajmowania stołka, nawet poprawnie przeczytanego gotowca z kartki.To może jakiś 21 latek wykształcony, obyty, z ogładą... przystojniejszy - będzie lepszy. Ten już miał szanse i to niejedną i zmarnował je.
Zastanawiam się nad tym, ze pojawia sie tyle osób chcących od razu byc posłami lub senatorami, a wcześniej nie było ich widać w działaniach samorządowych by poznać sie na nich. Nie ma tej politycznej drabinki , najpierw działam pokazuje się ludziom co zrobiłem społecznie, następnie jako radny miasta itp. Po drugie zero znajomosci polityki, bark wiedzy o swoim nowym miejscu pracy, byc by poprostu byc.
A co to am za znaczenie? Może będą lepsi niż dotychczasowi z rzekomym doświadczeniem.Chociażby gościu z prawej na plakacie.Zaliczył kilka stanowisk na których tylko był z braku innych kwalifikacji i jak zasiadł w Sejmie tak siedzi.Czy jest przydatny dla wyborców, dla regionu, dla Polski? Zrobił coś konkretnego, dobrego? Przyczynił się do czegoś aby było lepiej?Ja nawet żadnego jego wystąpienia "mądrego" nie usłyszałem przez ten cały czas zajmowania stołka, nawet poprawnie przeczytanego gotowca z kartki.To może jakiś 21 latek wykształcony, obyty, z ogładą... przystojniejszy - będzie lepszy. Ten już miał szanse i to niejedną i zmarnował je.