Kilka lat temu pisaliśmy o spektaklu „Łestern”, który odbywał się na terenie stacji kolejki wąskotorowej w Dynowie. Akcja spektaklu rozgrywała się w miasteczku „Niedasiętown”, w którym – jak sama nazwa wskazuje –nic się nie dało, bo za drogo, bo to dużo roboty, bo się nie opłaca. Spektakl kończył się przełamaniem tej mentalności i rozkwitem twórczego entuzjazmu.
Takim właśnie był długi cykl wydarzeń kulturalnych i artystycznych na dynowskiej stacji. Odbywały się tam koncerty, warsztaty teatralne, były wystawy fotografii, zjeżdżali artyści i performerzy z różnych zakątków kraju. Wiele serca i starań włożyli w to pasjonaci z MOK i Stowarzyszenia „De-Novo”. A teraz? Po wąskich torach hula wiatr, przenosząc foliowe śmieci. W podeście przed magazynem wypadły dziury, ktoś zniszczył stojącą tuż obok rzeźbę... Niegdyś pasażerowie kolejki na stacji w Dynowie mogli brać udział w warsztatach artystycznych, posłuchać muzyki, obejrzeć wystawę.Spędzić aktywnie te dwie godziny, zanim pociąg ruszy w drogę powrotną. Teraz turyści wysiadają na pustym dworcu, problem jest nawet z toaletą. Podczas podróży mogą kupić sobie kiełbasę i upiec ją nad ogniskiem obok dynowskiej stacji. Ot, turystyczna oferta...
Pomimo sterty projektów pisanych przez dynowski MOK i szczerego zaangażowania związanej z nim ekipy, niewiele się tam dzieje. Projekty nie przechodzą, brakuje środków, ale też chęci i woli do współpracy ze strony zarządców i instytucji. Czy zatem nasze tradycyjne podkarpackie „Niedasiętown” wygra z zapałem i pasją? Mam szczerą nadzieję, że nie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Młodzież posprzątała CMENTARZ ŻYDOWSKI w Przemyślu.!Może o tym napiszesz?!
Młodzież posprzątała CMENTARZ ŻYDOWSKI w Przemyślu.!Może o tym napiszesz?!