Zgodnie z tradycją, w ubiegły czwartek przez ulicę ulicami miast i wsi przeszły procesje. Wystrojeni – zgodnie z powiedzeniem: „jak stróże w Boże Ciało” mieszkańcy, dumnie niosący feretrony i chorągwie, dziewczynki z przejęciem sypiące kwiatki, szepczące pod nosem: „Święty, święty, święty Pan Bóg zastępów” oraz mali chłopcy z dzwoneczkami, których dźwięk powiadamiał, że procesja już jest tuż-tuż. Każde z przejść zabezpieczane były było przez służby mundurowe, tak, by zapewnić nie tylko bezpieczeństwo wiernym podążającym w procesji, ale i kierowcom, by zachować płynność ruchu, bądź wyznaczyć objazdy.
Jednak mam wrażenie, że jakkolwiek niektórzy się starają, to choćby na uszach stawali i tak grono niezadowolonych i przeciwnych wszystkiemu osób będzie krzyczeć, jak to źle w tej Polsce się dzieje, jaki zaścianek, jakie korkowanie ulic, jaki pokaz mody. Zwłaszcza widoczne było to w komentarzach pod postem prezydenta naszego miasta, który zdecydował się na swoim facebookowym profilu pochwalić się, jak Boże Ciało wyglądało w Przemyślu.
„Nie możecie się modlić w domu? Musicie się z tym obnosić?”, „No piękne blokowanie ulic” czy „Nie mam nic przeciwko, niech każdy wierzy w to, co chce, w Jezuska, Buddę, Allaha, misia Koralgola, czy czterolistną koniczynę, ale czy nie mogą tego robić w domu, a nie obnosić się z tym publicznie? Przecież dzieci na to patrzą!” – to tylko niektóre z komentarzy pod tą relacją.
W polskości już chyba na wieki została zakorzeniona moda na czepianie się wszystkiego, co nie jest nijakie, neutralne, ambiwalentne. Większość raziły, rażą i zapewne nadal będą razić wszelkiego typu wiece polityczne, wystąpienia proekologiczne, działania pro-life. Czarne marsze, białe marsze, marsze kolorowe. Zawsze znajdzie się ktoś, komu ciśnienie będzie się podnosić na widok tęczowej flagi, maszerujących „kiboli”, czy nawet procesji wiernych.
A przecież wolność słowa i wyrażania własnej opinii jest świętym prawem każdego człowieka. Ważne tylko, by być świadomym, że czasem to słowo może ranić bardziej niż nóż i lepiej niekiedy zamilknąć, by kolejne święte prawo – do spokojnego życia – uszanować. Przecież nasz kraj jest taki piękny. I w każdym z nas drzemie ta dobra iskra, która pozwala na wzajemne zrozumienie i wspólną, owocną koegzystencję. Wystarczy ją w sobie odnaleźć. Bo przecież, jak pisał Stachura: „dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze