Szkoła podstawowa, do której uczęszczałam, za motto obrała sobie słowa jej patrona: „Każdy z nas może mnożyć dobro naokoło siebie”. Nie trzeba być uduchowionym, by raz na jakiś czas te słowa mogły zabrzmieć w naszych sercach, głowach i umysłach.
Każdy przecież ma pewne przebłyski świadomości, które powodują, że ni stąd, ni zowąd chcemy uczynić coś dobrego dla drugiego człowieka, coś istotnego dla siebie bądź wielkiego dla świata.
Tymczasem cytat z kultowej polskiej komedii: „kaczka to maks, co może z ciebie być” zdaje się być hasłem przewodnim większości z nas.
Ocenianie po wyglądzie jest przecież bardziej niż powszechne. Dlaczego tak łatwo jesteśmy w stanie kogoś zaszufladkować, nie zamieniając z nim ani jednego zdania? Przecież osoba, której nogi będą według nas zbyt krzywe, może mieć wspaniały charakter i tyle radości życia, że byłaby w stanie obdzielić nią całe miasta.
Z drugiej strony, skąd mamy pewność, że ktoś, komu – zdawać by się mogło –Michał Anioł „twarz dłutem haratał”, będzie sympatyczną, pełną empatii, ciepła i zrozumienia osobą?
Może to zbyt idealistyczne podejście, ale chciałabym doczekać czasów, kiedy ludzie będą osądzani tylko przez pryzmat swoich słów i czynów, a nie po tym, że nie wychodzą do osiedlowego sklepiku w pełnym makijażu, czy nie przywiązują wielkiego znaczenia do swojej wagi. Nie każdy przecież będzie od razu Einsteinem, nie każdy Matką Teresą, nie każdy top model.
Sedno życia tkwi w tym, by jak najczęściej to mnożenie dobra dookoła siebie zechciało nam towarzyszyć. O ile piękniejszy byłby wtedy ten nasz nieszczęsny łez padół. Niestety, w ferworze dnia codziennego ciężko jest odnaleźć tę radość życia i zbudować w sobie tak wielką empatię, którą wręcz będziemy ociekać.
Zryw społeczny odczuwamy głównie w sytuacjach kryzysowych i podbramkowych. To już chyba wpisane w naszą polską naturę. Nic bardziej nas nie jednoczy niż wspólna tragedia. Wtedy nie liczy się już wzrost, waga, płeć czy kolor skóry. Większość staje murem za mniejszością.
Czy to kiedykolwiek się zmieni? Czy kiedykolwiek będzie codziennością? Raczej to wyłącznie mrzonka.
A gdybyśmy to dobro mnożyli każdego dnia, chociażby w tych najdrobniejszych czynach – o ile świat byłby piękniejszy, o ile życie łatwiejsze, o ile wspólna koegzystencja milsza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze