Reklama

Dostęp do morza

04/02/2017 08:02

Przemyśl daleko od morza leży, co wcale nie znaczy, że morskie tematy są nam obce. Jest tutaj paru wilków morskich, nie mówiąc już o wspomnieniach z wczasów nad Bałtykiem. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w tej rubryce zagości na chwilę marynarka wojenna. Tematem tym zajął się Marek Kucharczyk na jednym z portali internetowych. W obszernym raporcie pt. Zapaść przedstawił stan techniczny naszej morskiej armii.

Z relacji tej wynika, że polska flota to obecnie pływające muzeum. Broni nas sprzęt, który pamięta czasy Gierka. Najnowszy polski okręt wszedł do służby w 1994 r., ma już więc 23 lata. Cztery z pięciu okrętów podwodnych mają już ponad pół wieku i nie przeszły nigdy gruntownej modernizacji. Wszystkie nasze niszczyciele min skończą w tym roku 50 lat. Pozostałe jednostki są niewiele młodsze. Tomasz Dmitruk – redaktor portalu Dziennik Zbrojny mówi, że lepiej jest z wyszkoleniem , bo ćwiczyć można nawet na starych okrętach. Nie zmienia to faktu, że większość polskich marynarzy służy na okrętach projektowanych w czasach, kiedy szczytem techniki w Polsce były faksy. Jak podaje autor raportu, w najbliższych latach planowany jest wydatek niemal pół miliarda złotych na remont kilkunastu okrętów, ale będą to powierzchowne zabiegi, ratujące życie. Będą dalej służyć, ale jako przestarzałe jednostki. W opracowaniu zamieszczono graficzne zestawienie stanu naszej floty. Dwa największe okręty-fregaty mają po 37 lat. Nie napawa to optymizmem. Teoretycznie co czwarty okręt powinien trafić na złom. – Padało dużo deklaracji, a jest mało faktów na ich poparcie – mówi Dmitruk. Raport próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego plany modernizacji floty trafiły na mieliznę. – Bo były mało realistyczne, założone terminy zbyt ambitne i nie wiadomo, skąd wziąć tyle pieniędzy – komentuje Dmitruk. Na koniec prosty wniosek. Nie chodzi o budowę potężnej floty. Potrzebne są odpowiednio skrojone siły, które zapewnią bezpieczeństwo wybrzeża i szlaków żeglugowych. Kiedy odzyskaliśmy dostęp do morza, zbudowano stosunkowo silną flotę, jak na możliwości młodego państwa. Mieliśmy też w składzie nowoczesne jednostki. Niszczyciele „Grom” i „Błyskawica” – szybkie i dobrze uzbrojone – nazywano liderami.  Okręty podwodne „Orzeł” i „Sęp” reprezentowały nowoczesną technikę o dużych walorach bojowych. Obecnie jest, jak jest. I nagle rewelacja. Od Francuzów mamy kupić okręty podwodne „Scorpene”, a w Radomiu ma powstać siedziba stoczni Marynarki Wojennej. Złośliwi internauci napisali, że Radom już leżał nad morzem. W oligocenie. Okazuje się, że dostęp do morza to względna sprawa.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości