To był prawdziwy pogrom. Egzekucja. Pokaz futsalu na najwyższym poziomie. Strzelić zespołowi z Leszna 10 bramek nie zdarza się często. A w zasadzie nie zdarza się wcale. Texom Eurobus Przemyśl to potwór, maszyna do wygrywania, na którą na razie nikt nie jest w stanie znaleźć sposobu.
Ten mecz wydawało się trudny, a okazał się dla lidera bułką z masłem. To mogą zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie. Rozegrali genialne zawody, nie pozwalając wymagającemu przecież rywalowi na nic. Wzięli niezwykle brutalny dla leszczynian rewanż za porażkę w I rundzie.
Do 10. min lekka przewaga należała do przemyślan, ale nie udało się im wypracować na tyle klarowną sytuację, aby objąć prowadzenie. Skoro nie udawało się zawodnikom z pola, sprawy w swoje… nogi wziął Krzysztof Iwanek. To on piekielnie mocnym uderzeniem napoczął rywala, zdobywając swoją czwartą bramkę w sezonie. Do końca I połowy pozostawało 5 minut. Goście prawdopodobnie nie spodziewali się, że za moment przejedzie się po nich walec. Że nadciąga huragan, który zupełni wybije im z głowy marzenia o jakiejkolwiek zdobyczy. To było niecałe 5 minut, które przejdzie do historii przemyskiego futsalu. Wszystko zaczął Bruninho, w cudowny sposób meldujący się w zespole. Potem geniuszem błysnął Leo Santana – dwukrotnie zabawił się z defensorami z Leszna. Ale przemyślanom wciąż było mało. W ostatnich sekundach kapitalne akcje przeprowadzili reprezentanci Ukrainy. Obie sfinalizował Artem Fareniuk. Pięć bramek w niecałe pięć minut! To był prawdziwy popis. A mogło być sześć, ale na 5 s przed zejściem do szatni szczęścia zabrakło Daniłowi Abakszynowi, bo trafił w słupek.
Mecz był rozstrzygnięty. Gospodarze mieli w II połowie wszystko pod kontrolą, ale to nie oznaczało, że odechciało się im zdobywać kolejne bramki. Harujący na całej długości i szerokości parkietu Ruben Santos trafił dwukrotnie, hat-tricka ustrzelił A. Fareniuk, a dwucyfrówka była dziełem Romana Koltoka, który strzałem przez cały parkiet wykorzystał błędy goście w grze z lotnym bramkarzem. W samej końcówce leszczynianie zdobyli jeszcze dwie bramki, ale twarzy tym nie uratowali. Próżno szukać w annałach meczu, w którym straciliby aż 10 bramek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze