Reklama

Erneście, jesteśmy z tobą…

28/02/2021 17:51

Ernest Kocan – współpracujący z naszą redakcją – przez szereg lat był zawsze tam, gdzie działo się coś ciekawego lub ważnego, wszędzie tam, gdzie rozgrywały się ludzkie dramaty, wszędzie tam, gdzie potrzebujący wyciągali ręce po pomoc. Teraz sam potrzebuje wsparcia. Od dwóch lat zmaga się z nowotworem.

Każdy, kto na swej drodze spotkał Ernesta, może zaświadczyć, że to wulkan pozytywnej energii, ciepły, rzeczowy, ale skory do śmiechu facet. Przez szereg lat, jako dziennikarz różnych redakcji, zapracował na uznanie kolegów i wyrobił sobie markę społecznika, gotowego zaangażować się w bezinteresowną pomoc wszędzie tam, gdzie była najbardziej potrzebna.

Niestety intensywne życie zawodowe i prywatne naszego kolegi musiało mocno wyhamować w momencie, gdy stanął do walki z podstępnym wrogiem, jaki zagnieździł się w jego ciele. – Moją chorobę zdiagnozowano 2 lata temu w Rzeszowie, tam też wykonano pierwszą  operację – opowiada nam Ernest.

– Okazało się, że jest to nowotwór złośliwy pęcherza – wspomina. Guza udało się wyciąć, zastosowano wlewki z chemii. Miało być dobrze. – Lekarze mówili, że jeśli nie będzie nawrotu w ciągu 5 lat, to będę wolny – wspomina Ernest.

Niestety przeprowadzone niedawno badania wykazały, że doszło do wznowy choroby. Konieczne były kolejne 3 operacje przeprowadzone już w szpitalu w Lublinie. Tu sprawy zaczęły się komplikować, a nasz redakcyjny kolega otarł się o śmierć – doszło do samoistnego pęknięcia pęcherza.

W ciągu doby konieczne było wykonanie 3 zabiegów, a Ernest trzykrotnie musiał być poddawany narkozie. Teraz jest nieco stabilniej, dzięki opiece najbliższych wraca do sprawności, ale został uziemiony, choroba sprawiła, że nie może opuszczać domu. Wciąż też nie wiadomo, jak sprawy potoczą się dalej – Ernesta czeka bowiem na wyniki kolejnych badań i niewykluczone, że na kolejne operacje.

Jeszcze wrócę!

Wraz ze stanem zdrowia pogorszyła się też sytuacja finansowa. Początkowo wierzył, że przez chorobę uda mu się przejść bez konieczności zwracania się o pomoc do innych. Niestety przeciągające się zmagania sprawiły, że zarobkowanie w wymagającym mobilności zawodzie dziennikarza i operatora  stało się coraz trudniejsze, a z czasem wręcz niemożliwe.

Oszczędności się skończyły, a skromny zasiłek przyznany czasowo też nie starcza na wiele. A potrzeby są ogromne: niekonwencjonalna terapia wymaga regularnych nakładów, do tego dochodzą wszelkiego rodzaju rehabilitacje, a przy tym leczenie schorzeń neurologicznych, które nałożyły się na walkę z rakiem.

Ernest jest dobrej myśli. Wierzy, że otoczony wsparciem rodziny, z Bożą pomocą z tej walki wyjdzie zwycięsko. – Mam nadzieję, że napiszę jeszcze niejeden fajny artykuł do Życia Podkarpackiego – zapewnia.

Na razie jednak wymaga dużo spokoju, troski bliskich i materialnego zaangażowania z zewnątrz. Dlatego zachęcamy do tego, by pomóc Ernestowi w jego zmaganiach, poprzez wpłaty na konto

Reklama

12 1020 4274 0000 1002 0054 0419


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama