W Miejskim Domu Kultury w Lubaczowie czynna jest wystawa Marcina Materniaka zatytułowana Alchemia. Fotografia w technice gumy chromianowej.
Komuś, kto nie interesował się historią fotografii i nie wie, czym były techniki szlachetne, tytuł wystawy niewiele mówi. Warto jednak poświęcić trochę czasu na obejrzenie prac Marcina Materniaka, choćby po to, żeby odpocząć od wszechobecnej fotografii cyfrowej. Technika zwana gumą powstała w drugiej połowie XIX wieku jako bunt przeciwko fotografii traktowanej jako wierne, ale mechaniczne odwzorowanie rzeczywistości.
Rozkwit gumy[paywall] przypadł na lata dwudzieste ubiegłego wieku, w czym duży udział mieli polscy piktorialiści, jak Henryk Mikolasch, Jan Bułhak czy Witold Dederko. Myślę, że Marcin Materniak również trochę z przekory sięgnął po technikę, będącą przeciwwagą dla fotografii cyfrowej. Guma jest techniką, która pozwala na każdym etapie ingerować w obraz, poszerzając tym samym możliwości autora, ale jednocześnie jest przygodą, gdyż nie sposób dokładnie przewidzieć efektu końcowego. Obraz stworzony tą techniką jest syntetyczny, płaski, pozbawiony szczegółów i większości półtonów, ale mimo to delikatny i miękki, przypominający trochę litografię. Specyfika gumy ogranicza tematykę i Materniak podobnie jak dawni mistrzowie ogranicza się do aktu, portretu, pejzażu i architektury. Monochromatyczne obrazy niewielkich formatów, które pokazał na wystawie, choć pokazują współczesne obiekty czy postacie z jego otoczenia, nasycone są nostalgią i wyglądają, jakby zrobiono je bardzo dawno. Na tym również polega urok techniki gumy.

Jedna z prac Marcina Materniaka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze