Prezydent Andrzej Duda po trzech tygodniach zastanawiania się podpisał ustawę, na mocy której polska szkoła wraca do systemu ośmioklasowych podstawówek i czteroletnich liceów. Prezydent zastanawiał się tak długo, że związkowcy spod znaku ZNP oraz opozycja zaczęli nawet snuć marzenia: a może zawetuje, może skieruje do Trybunału Konstytucyjnego. Może zaskoczy kolegów z PiS. Nic z tego. W miniony poniedziałek klamka zapadła.
Dajmy jednak spokój politykom. O wiele bardziej ciekawi mnie opinia nauczycieli i rodziców. Niestety konsultacje z ich przedstawicielami trwały krótko. Zwolennicy likwidacji gimnazjów mogliby się dowiedzieć czegoś dla siebie zaskakującego, obrońcy obecnego modelu edukacyjnego pewnie też. Mnie na przykład gimnazja się podobały. W minionym tygodniu miałem przeciekawą wymianę zdań z nauczycielem, pracującym w gimnazjum w bardzo małej miejscowości. Mówię do niego: – Szkoda gimnazjów. To był awans dla dzieciaków z okolicznych wiosek. Nauczyciele stracą pracę. Czeka nas chaos programowy, organizacyjny itd., itp. A on mi na to: – Jaki awans. Dzieci z maleńkich wiosek i przysiółków muszą wstawać o szóstej rano, aby zdążyć do gimnazjum. Gimbus objeżdża wszystkie miejscowości około godziny. Po lekcjach to samo. Kiedy dziecku z wioski zostaje czas na naukę, dodatkowe zajęcia edukacyjne, doskonalenie języków obcych? Jakie wyrównywanie szans się pytam? Poza tym podobno nie stracimy pracy, a na budynek po gimnazjum w naszej gminie już jest pomysł.
Gorąco życzę mojemu rozmówcy i wszystkim pracownikom gimnazjów, aby ponowne wchodzenie do tej samej rzeki odbyło się bezboleśnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie redaktorze, warto wyjaśnić mieszkańcom, zwłaszcza Przemyśla, którego duży obszar wpisany jest do rejestru zabytków, że od 1 stycznia br. osoby fizyczne na tym terenie mogą usuwać drzewa i krzewy bez zezwolenia konserwatora zabytków. Absurdem było dotychczas, że zezwolenie na suchą gruszę czy jabłoń m.in. na ogródkach działkowych wymagana była zgoda tegoż organu. I co ciekawe, tenże organ nakładał jeszcze obowiązek nasadzeń zastępczych, co jest moim zdaniem nieuprawnioną ingerencją w sposób zagospodarowania cudzej działki.
Ten nauczyciel nie wie co mówi, cofniemy się do czasów , gdy nie będzie miał kto uczyć n.p. chemii, bo nie opłaca się nauczycielowi jechać na jedną godzinę tygodniowo 20 km. Więc chemii będzie nauczał nauczyciel przyrody, który ma tyle wspólnego z chemią, co nic. Poziom drastycznie spadnie. A dzieci na wsi nie będą miały okazji nawet do teatru wyjechać, czy na basen, będą tkwiły w tych przysiółkach i jak kiedyś kisiły się we własnym sosie, bez możliwości rozwoju, poznawania świata, zwiedzania. Gimnazja wyrównywały im szanse, wiem, co piszę. Moje dziecko dzięki gimnazjum zwiedziło kilka państw za darmo, opanowało języki, brało udział w konkursach ogólnopolskich.
Bardzo pani uogólnia sprawę. Oczywiście nie przeczę, że pani dziecko w 3 lata opanowało przynajmniej dwa języki i za darmo zwiedzało jakieś państwa i jeszcze uczestniczyło w konkursach ogólnopolskich. Tyle, że to co pani pisze, może poza opanowaniem języków, co i tak budzi moje wątpliwości, nie jest celem edukacji samym w sobie. Gimnazja proszę pani są także na wsiach, a o tym co serwuje się dzieciom (np. wyjazdy do teatru) decyduje odpowiednia kadra nauczycielska, którą podobno mamy bardzo dobrą a nie status szkoły. Dziś zresztą nie potrzeba wyruszać zbyt daleko, by móc zdobyć odpowiednią wiedzę, przydatną w życiu, bo chyba o to chodzi a nie o udział w wyścigu szczurów.
Oczywiście, że szkoła nauczycielem stoi, a do gimnazjów poszli najlepsi nauczyciele, tak przynajmniej było na wsiach, bo inni się obawiali. Musieli stawić czoła nowym wyzwaniom, szkoleniom, projektom, wyrównywać szanse, braki. Uczniowie zaczynali naukę z tzw. czystą kartą, nie byli stygmatyzowani, nabierali wiary w siebie. Nauczyciele w wiejskich gimnazjach często musieli wyrównywać braki ze szkół podstawowych, niektórzy uczniowie przychodzili do gimnazjum nie umiejąc czytać płynnie. Obecna reforma spowoduje , że będzie jeszcze gorzej, bo w podstawówkach nauczyciele całkiem odpuszczą, Znam to środowisko i wiem , o czym piszę.
I robili co chcieli bo nikt ich nie znał w tym nowym środkowisku .
Jeżeli im na to pozwalano, to tak, wszystko jak napisałam zależy od pedagogów, to oni wyznaczają granice i egzekwują, albo nie. Moje doświadczenia są pozytywne.
Panie redaktorze, przecież pan też kończył podstawówkę ,liceum itd.Czy w związku z tym przeżył pan jakąś traumę,czuje się pan mniej sprawny intelektualnie?Tak więc bez przesady i paniki,nauczyciele będą narzekać zawsze ,taka ich natura.To jedna z najbardziej roszczeniowych grup społecznych.Moje dziecko chodzi do gimnazjum ale trudno się doprosić wycieczki krajowej nie mówić już o zagranicznych pani mammo.
W Gimnazjum moich dzieci jest wiele darmowych wycieczek, bo nauczyciele pozyskują dotacje z różnych źródeł, może nie wszyscy to doceniają, ale nawet poza granice dzieciaki jeżdżą gratis, n.p. do Hiszpanii, Grecji.
Panie redaktorze, warto wyjaśnić mieszkańcom, zwłaszcza Przemyśla, którego duży obszar wpisany jest do rejestru zabytków, że od 1 stycznia br. osoby fizyczne na tym terenie mogą usuwać drzewa i krzewy bez zezwolenia konserwatora zabytków. Absurdem było dotychczas, że zezwolenie na suchą gruszę czy jabłoń m.in. na ogródkach działkowych wymagana była zgoda tegoż organu. I co ciekawe, tenże organ nakładał jeszcze obowiązek nasadzeń zastępczych, co jest moim zdaniem nieuprawnioną ingerencją w sposób zagospodarowania cudzej działki.
Ten nauczyciel nie wie co mówi, cofniemy się do czasów , gdy nie będzie miał kto uczyć n.p. chemii, bo nie opłaca się nauczycielowi jechać na jedną godzinę tygodniowo 20 km. Więc chemii będzie nauczał nauczyciel przyrody, który ma tyle wspólnego z chemią, co nic. Poziom drastycznie spadnie. A dzieci na wsi nie będą miały okazji nawet do teatru wyjechać, czy na basen, będą tkwiły w tych przysiółkach i jak kiedyś kisiły się we własnym sosie, bez możliwości rozwoju, poznawania świata, zwiedzania. Gimnazja wyrównywały im szanse, wiem, co piszę. Moje dziecko dzięki gimnazjum zwiedziło kilka państw za darmo, opanowało języki, brało udział w konkursach ogólnopolskich.
Bardzo pani uogólnia sprawę. Oczywiście nie przeczę, że pani dziecko w 3 lata opanowało przynajmniej dwa języki i za darmo zwiedzało jakieś państwa i jeszcze uczestniczyło w konkursach ogólnopolskich. Tyle, że to co pani pisze, może poza opanowaniem języków, co i tak budzi moje wątpliwości, nie jest celem edukacji samym w sobie. Gimnazja proszę pani są także na wsiach, a o tym co serwuje się dzieciom (np. wyjazdy do teatru) decyduje odpowiednia kadra nauczycielska, którą podobno mamy bardzo dobrą a nie status szkoły. Dziś zresztą nie potrzeba wyruszać zbyt daleko, by móc zdobyć odpowiednią wiedzę, przydatną w życiu, bo chyba o to chodzi a nie o udział w wyścigu szczurów.