Pierwsza wersja wydarzeń, dotycząca kolizji na skrzyżowaniu ulicy Jagiellońskiej, Kościuszki i Wybrzeża Marszałka Józefa Piłsudskiego w Przemyślu była w zasadzie zgodna z obowiązującymi tam przepisami ruchu drogowego. Zdaniem Tomasza Jabłeckiego zmieniła się diametralnie, kiedy przemyscy funkcjonariusze policji dowiedzieli się, kto siedział za kierownicą pojazdu marki Volvo. Jego ojciec z poszkodowanego stał się sprawcą.
Był 7 marca 2023 r. Około godziny 17. Skrzyżowanie ulic Jagiellońskiej i Kościuszki oraz Wybrzeża Marszałka Józefa Piłsudskiego w Przemyślu. Zielone światło miały pojazdy, które z ulicy Jagiellońskiej chciały jechać w ulicę Kościuszki i Piłsudskiego oraz te, które chciały wjechać z ulicy Piłsudskiego na ulicę Jagiellońską i most im. Orląt Przemyskich.
Obowiązujące tam przepisy ruchu drogowego są jasne, a skrzyżowanie wcale do trudnych nie należy. Trzeba tylko zachować ostrożność. Ci, którzy chcą z ulicy Jagiellońskiej wjechać w ulicę Kościuszki, muszą to zrobić, bacząc na kierowców, którzy jadą ulicą Piłsudskiego i chcą kierować się na ulicę Jagiellońską. Ci drudzy bowiem mają zawsze pierwszeństwo przejazdu. Podobnie jak ci, którzy z ulicy Jagiellońskiej chcą wjechać w ulicę Piłsudskiego. Uważać wówczas muszą ci, którzy pragną skręcić z Piłsudskiego na most im. Orląt Przemyskich, bo nie mają pierwszeństwa przejazdu.
Spod świateł z ulicy Jagiellońskiej ruszyło białe volvo, chcąc wjechać w ulicę Kościuszki. Z ulicy Piłsudskiego w ulicę Jagiellońską chciał wjechać Stanisław Jabłecki w swoim bmw... Kierowca volvo miał obowiązek zachować ostrożność i upewnić się, że nie stworzy żadnego zagrożenia. Nie miał pierwszeństwa przejazdu. Pan Stanisław jechać dość szybko, jak się okazało za szybko, ale w pewnym momencie, z niezrozumiałych dla niego przyczyn, kierowca volvo zahamował, będąc jeszcze w torze jazdy bmw. Doszło do kolizji. Pan Stanisław uderzył w bok volvo.
Na miejsce przybyła policja, która sporządziła z tego zdarzenia notatkę. Za sprawcę kolizji uznała – co wówczas było jak najbardziej zasadne – kierowcę volvo. Poszkodowanym w tej kolizji natomiast został pan Stanisław Jabłecki.

Jeśli nagrania z monitoringu miejskiego nie dają odpowiedzi na pytanie, kto był sprawcą tego zdarzenia, to niemożliwym jest stwierdzenie, co takową może dać. Fot. monitoring miejski Przemyśl
– Przyjechała policja, spisała notatkę, w której jak byk stało, że sprawcą jest kierowca volvo. Kiedy się okazało, że to były policjant, mąż prominentnej w ówczesnym czasie osoby na Podkarpaciu, wszystko się zmieniło! A przecież jeżdżę tamtędy tysiące razy i doskonale znam przepisy
– powiedział Tomasz Jabłecki.
– Ja także poruszam się tamtędy i także doskonale wiem, kto ma pierwszeństwo, a kto musi zachować ostrożność. Po tym zdarzeniu zostałem wezwany na policję i usłyszałem, że to moja wina, bo ja nie zachowałem szczególnej ostrożności. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że zupełnie się nie spodziewałem, iż on wyhamuje samochód, nie będąc jeszcze w ulicy Kościuszki. Tył pozostał na moim torze jazdy
– dodał jego ojciec, pan Stanisław.
Kierowca volvo w kolizji ucierpiał. Trafił do szpitala na dłużej niż 7 dni. Wówczas została zmieniona kwalifikacja czynu. Na wypadek. Sprawcą wypadku pozostał Stanisław Jabłecki[paywall].
– Sprawa trafiła do sądu, bo kierowca volvo nie przyznał się do spowodowania kolizji. Co ciekawe, funkcjonariusze policji, którzy byli na miejscu zdarzenia i uznali za sprawcę kierowcę volvo, w sądzie także zeznali, iż to on wymusił pierwszeństwo, czym doprowadził do kolizji! Rozpraw było już kilka. Zapadały wyroki skazujące ojca! Za każdym razem się odwołujemy, bo to skandaliczna sytuacja
– wyjaśnił pan Tomasz.
Pan Stanisław został oskarżony i skazany za to, że „naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, nieprawidłowo obserwował ruch na drodze i nie zachował szczególnej ostrożności, nie przestrzegając obowiązujących przepisów prawa”. Spowodował tym wypadek, w wyniku którego kierowca volvo doznał obrażeń ciała, m.in. przedarcia siatkówki oka lewego, stłuczenia lędźwi i klatki piersiowej…
Uzasadnienie wyroku to kilkanaście stron. Nie będziemy go cytować, bo jest tak zawiłe, że zwykły śmiertelnik by go nie zrozumiał. Sąd wziął po uwagę opinię jednego z biegłych sądowych, a nie uznał opinii rzeczoznawcy samochodowego, rekonstruktora wypadków drogowych, działającego w tej branży od 40 lat Jacka Gawrona z Przemyśla, o którą poprosił, i za którą zapłacił T. Jabłecki. Z tej pierwszej opinii wynika m.in., że pan Stanisław poruszał się ulicą Piłsudskiego z nadmierną prędkością (ok. 65 km na godzinę). To podważył wspomniany J. Gawron, który stwierdził, że pan Stanisław jechał niecałe 55 km na godzinę. I tak nieco za szybko, ale…
– Za każdym razem uznają winę ojca, wmawiając, że nie zachował szczególnej ostrożności. W uzasadnieniach nie ma ani słowa o tym, że źródłem całego zamieszania i późniejszych konsekwencji z tym związanych było przecież wymuszenie pierwszeństwa przejazdu przez kierowcę volvo. Ojciec jechał drogą z pierwszeństwem przejazdu, jechał możliwie blisko prawej strony, a w sądzie padły stwierdzenia, że mógł jechać środkiem jezdni lub lewą stroną, to do kolizji by nie doszło! Rozumie to ktoś? Ale z drugiej strony się nie dziwię… Jak teraz mają z tego wyjść z twarzą? Za daleko to wszystko poszło. Kryją po prostu byłego policjanta, który ma układy. Inaczej tego nie nazwę. Tyle mamy na ten temat do powiedzenia
Reklama
– powiedział pan Tomasz.
Kwota do zapłaty, jaką – według wyroku – musi uiścić pan Stanisław, przekroczyła już 10 tys. zł. Ma zapłacić kierowcy volvo nawiązkę w kwocie 3 tys. zł.
– W sentencji wyroku sąd nie napisał, że kierowca volvo wymusił pierwszeństwo, doprowadził do kolizji, z nieznanych przyczyn zahamował tuż przed samochodem, którym jechał ojciec, co przecież widać na monitoringu! Jechał drogą z pierwszeństwem przejazdu! Nie ustaniemy w składaniu apelacji, bo nie ma naszej zgody na zamiatanie takich spraw pod dywan i karania zwykłego, szarego człowieka. Okazuje się, że do sądu się idzie po wyrok, a nie po sprawiedliwość
Reklama
– stwierdził pan Tomasz.
Zapytaliśmy sędzię Małgorzatę Reizer, rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Przemyślu, o tę sprawę.
– Obwinionym był kierowca bmw. To było potraktowane jako wykroczenie. Faktem jest, że wydany został 17 maja 2023 roku wyrok nakazowy. Obwiniony złożył sprzeciw i toczyło się postępowanie dowodowe. Po opiniach biegłych z zakresu medycyny okazało się, że pokrzywdzony doznał obrażeń, skutkujących leczeniem szpitalnym powyżej siedmiu dni, więc została zmieniona kwalifikacja czynu z kolizji na wypadek. 11 stycznia 2024 roku sąd zwrócił akt sprawy do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Postępowanie zostało uzupełnione o nowe dowody i do sądu trafił akt oskarżenia o przestępstwo przeciwko obwinionemu. 2 grudnia 2024 roku został wydany wyrok
Reklama
– powiedziała.
Zapytaliśmy również, dlaczego sąd nie wziął pod uwagę źródła całej sytuacji. Czyli tego, na co w apelacji wskazują pan Tomasz i jego ojciec.
– Sąd przyjął opinię prywatnego biegłego, ale jej nie uwzględnił, ustalając stan faktyczny. Uznał, że cały zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że winnym całej sytuacji jest kierowca bmw. Dlaczego sąd nie wziął pod uwagę źródła całej sytuacji? Odpowiedzi na to będzie szukać sąd okręgowy, który rozpatrywać będzie apelację. Z opinii biegłego sądowego wynika, że pokrzywdzony, kierowca volvo, żadnych zasad ruchu drogowego nie naruszył
Reklama
– odpowiedziała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze