Karol Magura ma zaledwie 20 lat, zdobył czarny pas karate, jeszcze zanim skończył 18. Od tamtej pory wywalczył już kolejne stopnie, czyli 2 złote pagony. 24 października został po raz trzeci Mistrzem Polski Młodzieżowców Karate Kyokushin.
– Swoją przygodę z karate zacząłem, gdy miałem 9 lat. Najpierw trenowałem w Jarosławiu, a po kilku latach przeniosłem się do Przeworskiego Klubu Karate Kyokushinkai. Na początku to była zabawa, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że karate mnie wychowa. Od małego chciałem robić coś więcej, niż tylko siedzieć przed komputerem. Po dwóch latach trenowania był przestój, nie chciałem tego dłużej robić, ale gdy ponownie zacząłem, rodzice mnie trochę przytrzymali. Teraz jestem im za to wdzięczny – opowiada Karol Magura.
– Kiedy przeszedłem do kategorii 16 – 17 lat, pojechałem na pierwsze Mistrzostwa Polski Juniorów. Wtedy zdobyłem trzecie miejsce, rok później[paywall] już wygrałem. Od osiemnastego roku życia jeżdżę na Młodzieżowe Mistrzostwa Polski. Jak na razie byłem na nich trzy razy i trzy razy zwyciężyłem – mówi karateka.
Karol dwukrotnie brał również udział w Mistrzostwach Seniorów (18 +). Pierwszym razem przegrał walkę o wejście do czwórki. Rok później został wicemistrzem.
– Stres przed walką jest zawsze, ale dzięki temu, że od najmłodszych lat jeździłem na zawody, uodporniłem się. Stres utrzymuje się tylko podczas rozgrzewki i przed walką. Kiedy wychodzę na matę, już nie myślę, widzę tylko przeciwnika. Karate mnie wychowało, dało wielki spokój, moja głowa teraz całkiem inaczej pracuje. To wielka szkoła pokory. Kilka razy zdarzyło mi się, że zlekceważyłem przeciwnika, bo był słabszy, a później z nim przegrałem – przyznaje sportowiec.
Oprócz treningów na sali Karol obowiązkowo biega i chodzi na siłownię, ponieważ kondycja jest tutaj najważniejsza. Karateka walczy w kategorii wagowej do 65 kg, dlatego musi utrzymywać odpowiednią dietę. Dzień przed każdymi zawodami jest ważenie. Jeśli waga się zgadza, zawodnik może startować, jeśli nie, to zostaje przeniesiony do wyższej kategorii.
– Raz na mistrzostwach Polski tak się zdarzyło, że miałem kilogram nadwagi, a byłem dość zmęczony podróżą i nie miałem siły tego zbić. Wystartowałem wtedy w kategorii do 70 kg, w której zawodnicy są silniejsi. Było ciężko, ale również wygrałem – mówi K. Magura.
Chłopak przyznaje, że nie ma na razie nowych marzeń, bo wszystkie dotychczasowe się spełniły. Teraz stawia sobie jedynie cele. Jednym z nich jest zdobycie mistrzostwa świata. Te niezwiązane ze sportem to dobra praca i rodzina. Obecnie studiuje bezpieczeństwo wewnętrzne na Politechnice Rzeszowskiej. Ma nadzieję, że może kiedyś uda mu się trafić do służb mundurowych, choć teraz nie wybiega jeszcze tak daleko w przyszłość.
– Karateką można być przez całe życie, nie ma bariery wiekowej. Są ludzie, którzy mają po 70 lat i ciągle trenują. W karate wyrabiamy sobie charakter, którego nie mają inni sportowcy. Ja sam też będę karateką przez całe życie, na pewno. Czasami mam ochotę powalczyć w innych formułach. Próbuję kick-boxingu czy MMA, ale w karate jest rygor, dyscyplina i szacunek, którego często brakuje w tamtych dyscyplinach – podkreśla. – Moja praca by nie wystarczyła, gdyby nie trener, który przekazał mi wszelkie informacje i wskazówki. Kiedy Dariusz Walas wziął mnie pod swoje skrzydła, pokazał tak naprawdę, co to jest karate.
– W Karolu od początku było widać potencjał. On wygrywał większość zawodów. Dzięki swojej pracy zaczął osiągać coraz lepsze wyniki. W tym roku był na mistrzostwach świata i miał nawet szansę stanąć na podium – powiedział sensei Dariusz Walas. Spod skrzydeł tego trenera wyszło już wielu znakomitych karateków. Jak sam przyznaje, receptą na sukces jest przede wszystkim ciężka praca.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze