Reklama

Ki czort, ten Pegasus?

03/02/2022 07:03

Jedni twierdzą, że imię Pegaz pochodzi od pēgē, co po grecku znaczyło źródło albo studnia, drudzy uważają, że od pihassas – czyli piorun po luwijsku. Jak zwał, tak zwał, ale czym sugerowała się izraelska firma NSO Group, nazywając swój program szpiegujący Pegasusem?

W kraju o tym programie zrobiło się głośno w połowie grudnia zeszłego roku, kiedy to adwokat Roman Giertych ujawnił, że Citizen Lab, kanadyjska jednostka badawcza, zajmująca się na Uniwersytecie w Toronto cyberbezpieczeństwem oraz demokracją, w dobie rozwoju sieci wykryła, że jego telefon był szpiegowany za pomocą programu Pegasus.

Potem było jak w dominie: senator KO Krzysztof Brejza, prokurator Ewa Wrzosek, lider Agrounii Michał Kołodziejczak oraz Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji Mariuszu Kamińskim, a ostatnio nawet Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS, były minister rolnictwa.

Według fachowców z Citizen Lab również ich telefony nosiły ślady zainfekowania Pegasusem, który umożliwia totalną inwigilację. Chodziło nie tylko o rejestrowanie rozmów i połączeń, przechwytywanie i ingerowanie w pocztę, bo ten szpiegowski program potrafi nawet włączyć kamerkę i podpatrywać, co właściciel telefonu robi w sypialni.

Według poszkodowanych nielegalną inwigilacją wszystkie tropy prowadzą do CBA, które za kasę z Ministerstwa Sprawiedliwości, przeznaczoną dla ofiar przestępstw, zakupiło szpiegowskie oprogramowanie, po czym w przedwyborczym okresie wykorzystało je do inwigilacji polityków opozycji i związanych z nimi adwokatów.

Początkowo przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że nic nie wiedzą o żadnym Pegasusie i oczywiście żadna nasza służba w tej sprawie nie złamała prawa. Aż tu nagle istnienie Pegasusa potwierdził prezes Kaczyński, mówiąc, że „źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia”.

Dodatkowo NIK pokazała papiery na zakup Pegasusa i wybuchła afera. W planie jest nawet powołanie sejmowej komisji śledczej, która będzie mogła wyjaśnić, czy użycie szpiegowskiego programu wobec politycznych oponentów było złamaniem praw obowiązujących w prawdziwych demokracjach.

Wiadomo, czym skończyła się afera Watergate i związany z nią kryzys konstytucyjny w Stanach Zjednoczonych, w latach 1972 – 1974, w wyniku którego prezydent USA Richard Nixon ustąpił ze stanowiska. Natomiast, jak to się u nas skończy, trudno przewidzieć.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    piotrek.rudi_772 2022-02-03 10:00:39

    Google i tak wie o nas więcej. A politycy pewnie mają coś do ukrycia w swoich telefonach,  że tak się boją.... co za mongoły.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości