W połowie sierpnia br. doszło do kolejnego już ataku na ratownika medycznego z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu, który przybył z pomocą pacjentowi. Tym razem w Żurawicy. Co najgorsze w tej sytuacji, agresorem był… potrzebujący jej! – To już kolejny raz, kiedy nasi ratownicy wzywają pomocy w momencie, gdy sami jadą ją nieść! – stwierdził rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu Marek Janowski.
Na początku października ub.r. informowaliśmy o niebezpiecznym zdarzeniu, do jakiego doszło w Kuźminie w gminie Bircza. Wówczas będący pod wpływem alkoholu jeden z mieszkańców tej miejscowości był bardzo agresywny, niewiele brakowało, aby doszło do rękoczynów. W bardzo niewybredny sposób słownie zaatakował ratowników medycznych, kierując doń groźby karalne.
– To był standardowy wyjazd, zgodnie z poleceniem dyspozytorni medycznej w Rzeszowie. W naszym rejonie działania coraz częściej dochodzi do takich sytuacji. Pracowałem jako ratownik medyczny w wyjazdowych zespołach i też mam takie doświadczenia. Wcześniej jednak nie było aż tak niebezpiecznie
Reklama
– powiedział nam wówczas dyrektor WSPR w Przemyślu Rafał Kijanka.
– Nasz zespół poprosił o interwencję policji, bo czuli się realnie zagrożeni. Ratownicy skontaktowali się z dyspozytornią, która nadzoruje przebieg interwencji medycznej. Z ich relacji wynikało, że osoba, która kierowała względem nich groźby karalne, była nietrzeźwa, bardzo pobudzona, agresywna. Groziła, że przyjdzie w miejsce wyczekiwania karetki w Birczy i ich pozabija, poodcina im głowy, używając niebezpiecznego narzędzia. Nasi ratownicy złożyli notatki służbowe u dyrektora, którymi zajął się nasz prawnik
Reklama
– dodał rzecznik prasowy WSPR w Przemyślu Marek Janowski.
Tak ma być!
Szefostwo stacji złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. A nazajutrz do przemyskiej prokuratury sprawę przekazali interweniujący policjanci. Bo to powinien i musi być absolutny standard w tego typu sytuacjach! Osoba, która zachowywała się agresywnie, jeszcze tego samego dnia usłyszała zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. Sprawa miała swój finał. Agresor został skazany m.in. na 1,5 roku pozbawienia wolności oraz dotkliwą karę finansową. Tak to powinno wyglądać w przypadku każdego ataku na ratownika medycznego. Osoby, która przyjeżdża ratować zdrowie lub życie innej osoby...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 65% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze