Pogoda niestety nie sprzyjała organizatorom tegorocznej krasiczyńskiej majówki. Na początku frekwencja była niezła, a atrakcje przewidziane w pierwszej części majówkowej imprezy spotkały się z dużym zainteresowaniem. Niestety około godziny 15 Krasiczyn skąpał się w rzęsistym deszczu.
Impreza rozpoczęła się biesiadą w rytmach muzyki etnicznej. Wystąpił ukraiński zespół Troye Zillia. Później w programie był[paywall] seans relaksacyjny z dzwiękoterapią, zakosztować można też było kuchni kresowej i podziwiać szlacheckie pojedynki.
Niestety kapryśna aura przerzedziła rzeszę uczestników. Podczas finałowego koncertu muzyki klezmerskiej Hava Nagila Raysha w wykonaniu muzyków i aktorów ze stowarzyszenia SztukPuk Sztuka z Rzeszowa zespół oklaskiwało zaledwie kilku najwytrwalszych majówkowiczów. Ale takie koncerty również mają swój urok. Gdzieś bowiem znika bariera pomiędzy artystami a publicznością. Strugi deszczu nie przeszkodziły fanom klezmerskich melodii tańczyć i dobrze się bawić.
Zaś pod dachem, w baszcie królewskiej krasiczyńskiego zamku, od godziny 16 można było podziwiać obrazy polskich, słowackich, ukraińskich i węgierskich artystów. Tematyka prac była bardzo różna. Nie brakowało miejskich i wiejskich pejzaży z rodzimych stron twórców, ale na wystawie znalazły się także bardziej abstrakcyjne formy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze