Tradycje obchodów Święta Bożego Narodzenia w różnych regionach Polski nie były i nie są jednolite. Jedne z nich zachowały się do dziś, inne przestały już istnieć. Wiele z nich było co najmniej dziwnych. I tak, żeby kolejnych 365 dni było radosnych, w Wigilię należało umyć się rano w zimnej wodzie i natrzeć zęby czosnkiem.
W tradycji chrześcijańskiej święto upamiętniające przyjście na świat Jezusa Chrystusa zaczyna się już od dnia poprzedzającego rocznicę Jego narodzin (wieczór 24 grudnia), tj. Wigilii (łac. „wigilare” – czuwać). Z dniem tym, a także nocą wigilijną związane są liczne wierzenia połączone wspólną ideą: cała ziemia i wszechświat, wszystkie byty ziemskie i pozaziemskie łączą się ze sobą we wspólnym przeżywaniu wielkiego misterium narodzin Boga, tj. Chrystusa – jako Człowieka (25 grudnia).
Dzień wigilijny upływał głównie pod znakiem[paywall] intensywnych przygotowań do wieczornej kolacji. W pierwszej połowie dnia musiały być zakończone wszystkie prace inwentarskie i gospodarskie. Izby odświętnie przystrajano najczęściej snopami zboża w kącie, ziarnami i jedliną. Ten dzień spędzano o chlebie i wodzie. Nieraz za dnia schodzili się krewni, kumowie i sąsiedzi i łamiąc się opłatkiem, składali sobie życzenia. Na frontowych drzwiach zawieszano gałązki jemioły.
Wigilijne wróżby i przesądy towarzyszyły obrzędom religijnym. „Kto dzień ten spędzi w lenistwie lub swarach, będzie próżnował i kłócił się w roku przyszłym, bo jakiś w wilię, takiś cały rok” – pisał Zygmunt Gloger, zmarły w 1910 r. historyk i folklorysta. Oznacza to, że nie wolno się wtedy sprzeczać, kłócić ani płakać, bo niezgoda i smutek będą często gościły w naszym domu przez cały następny rok. Żeby kolejnych 365 dni było radosnych, trzeba umyć się rano w zimnej wodzie i natrzeć zęby czosnkiem, dzięki czemu nie będą nas bolały przez cały rok. Potem zjeść kromkę chleba maczanego w miodzie z odrobiną wódki, co zapewnić ma nam dostatek jedzenia i picia. Jeśli w Wigilię zachorujemy lub skaleczymy się, czekają nas problemy zdrowotne. Gdy tylko raz kichniemy, będziemy się cieszyć dobrym zdrowiem.
Według niektórych wierzeń na wieczerzy wigilijnej nie powinno zabraknąć też białej fasoli, która miała gwarantować spokój i stabilność w finansach. Najważniejszy przesąd to taki, by w ten dzień nikomu niczego nie pożyczać. Groziło to utratą majątku. Ci, których mijający rok nie rozpieszczał nadmiarem gotówki, powinni się umyć w wigilijny poranek w wodzie, w której leży kilka monet (im wyższy nominał, tym lepiej). Dotykać należy je, jak najczęściej nabierając wody i obmywając twarz. Po myciu wysuszone pieniądze należy włożyć do kieszeni i nie rozstawać się z nimi do bożonarodzeniowego poranka.
Z Bożym Narodzeniem związanych jest wiele innych zwyczajów, przesądów i symboli. Dawniej na wsi podawano bydłu w oborze kawałek różowego opłatka. Wierzono też, że w tym dniu zwierzęta mówią ludzkim głosem. Uważano, że jeżeli próg domu w tym dniu pierwszy przekroczy mężczyzna – to cały rok będzie w nim szczęście. Na koniec kolacji dziewczyna wstawała od stołu i łyżką uderzała o drzwi chlewa. Jeżeli trzoda się odezwała, oznaczało to jej rychłe zamążpójście. Kto odmawiał przyjęcia kolędy, ten popadał w nieszczęście. „Która dziewka mak tarła na wilię, ta niechybnie wyjdzie za mąż. Kto rano wstanie w Wigilią Bożego Narodzenia, ten przez cały rok nie będzie ospałym”. Pod stół kładziono siekierę lub sierp, które miały zapewniać „nogi twarde jak żelazo”. Tego typu przesądów jest bardzo dużo i nie sposób je wszystkie wymienić.
Wigilia to również święto rodzinne, ze szczególnym uwidocznieniem takich wartości, jak: wzajemna miłość, pokój i pojednanie, połączone z uroczystą wieczerzą, choinką i prezentami. Uroczysta wieczerza tradycyjnie rozpoczynała się wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki, symbolizującej gwiazdę betlejemską, która prowadziła Trzech Króli do narodzonego Jezusa. Kolacja rozpoczyna się od odczytania fragmentu Ewangelii św. Łukasza, wspólnej modlitwy za zmarłych i żyjących krewnych oraz życzeń.
Następnie łamano się opłatkiem – symbol chleba, pokoju, przebaczenia, pojednania, miłości i wierności. Dzieląc się opłatkiem, wybaczamy sobie, darujemy urazy, jednamy się ze sobą; składamy sobie życzenia wszelakiego dobra zarówno materialnego, jak i duchowego. „To dobro duchowe symbolizuje materia opłatka – chleb. Opłatek wigilijny jest dla chrześcijanina przede wszystkim nawiązaniem do potrzeby spożywania chleba biblijnego, z którym utożsamił się sam Chrystus, czyli do odżywiania się eucharystycznym chlebem”. Opłatkom również przypisywano wiele właściwości magicznych i leczniczych. Okruch jego wrzucony do studni miał oczyszczać wodę, zapewniać zdrowie ludziom i zwierzętom. Wierzono, że każdy, kto w Wigilię podzieli się opłatkiem, przez cały rok nie zazna głodu i będzie mógł dzielić się chlebem i inną strawą z ubogimi.
Ewangeliczny symbol pustego miejsca przy stole wigilijnym był przypomnieniem, że Maryja z Józefem nie znaleźli miejsca, bo zostali odtrąceni. Dlatego chrześcijanie powinni się troszczyć o ludzi potrzebujących pomocy. Na stole paliła się świeca, musiał być też na nim obrus zasłany na sianie (nawiązanie do żłóbka Jezusa w stajni), niekiedy na talerzu, zapewniając domostwu dobrobyt.
Jadłospisy wigilijne podlegały ciągłym zmianom i nie sposób wymienić ich wszystkich. Bywało, że wieczerze składały się zwyczajowo z ustalonej liczby potraw i były uzależnione od stopnia zamożności oraz tradycji regionalnych i rodzinnych. Wtedy składała się ona z 12 dań, na cześć 12 apostołów i 12 pór roku. Najczęściej podawało się barszcz, zupę grzybową lub rybną, potem grzyby z postną kapustą, ryby smażone, faszerowane i w galarecie, gotowane lub pieczone, pierogi z grzybami, kluski z makiem, kompot z suszonych owoców, a także kutię. Gdzie indziej z kolei z 7 potraw, a u biednych z 5 dań. Kolację z nieparzystą liczbą potraw uważano za szczęśliwą. Była też konieczność skosztowania każdego dania, szczególnie dużo należało zjeść maku, który uważany był za moc dostatku.
Eugeniusz Janota w książce Lud i jego zwyczaje wspominał, że podstawą chłopskiego jadłospisu na Kresach – oprócz kutii, potraw z ryb oraz kapusty – była rzepa, jabłka, orzechy, czosnek, których spożywanie miało zapobiegać chorobom. Często spotykany był też szczupak w szarym sosie, okoń lub sandacz z jajkami, karp smażony, karp na zimno, kisiel owsiany, suszenie ze śliwek, wisien i gruszek – zamiast chleba. Po wieczerzy wigilijnej przychodził czas kolędowania.
Msza św. o północy w noc Bożego Narodzenia otwiera oktawę liturgicznych obchodów związanych z tajemnicą Wcielenia, czyli przyjęcia przez Syna Bożego ludzkiej natury i przyjścia na świat. Uczestniczenie w pasterce, najlepiej z całą rodziną, stanowi zasadniczy i centralny punkt wszystkich zwyczajów powiązanych z obchodami przyjścia na świat Bożego Dziecięcia.
Jednym z ważnych elementów świąt bożonarodzeniowych od początku XIX w. była choinka. Dekorowano ją ozdobami ze słomy i bibuły oraz orzechami, cukierkami, jabłkami, piernikami własnego wypieku. Dziś naturalna jodła pozostaje nieodzownym elementem kościelnych żłóbków. Choinka domowa zaś już rzadko pachnie naturą – stała się „ekologiczna”, sztuczna, pachnąca plastikiem. Naturalne ozdoby (owoce, łakocie) zastąpiono szklanymi bądź plastikowymi kulami, sztucznymi „zimnymi ogniami”, świecącymi elektrycznymi lampkami. Wigilia była też dniem wręczania prezentów. Jednak w biednych domach ten zwyczaj występował bardzo rzadko. W dworach szlacheckich i wśród zamożnych mieszczan wspólne obdarowywanie się było bardziej powszechne.
Narodzenie Jezusa Chrystusa w tradycji chrześcijańskiej to stała uroczystość liturgiczna w Kościele rzymskokatolickim. Po mszy św. czas spędzano wesoło w gronie rodzinnym, dzieląc go między kościołem i domem oraz śpiewaniem kolęd. Odwiedziny były wykluczone, nawet krewnych. Nie wolno było iść do karczmy, choćby nawet po tytoń lub zapałki. 26 grudnia z kolei to święto pierwszego męczennika Kościoła katolickiego, tj. św. Szczepana. Zgodnie z tradycją, od drugiego dnia świąt rozpoczyna się okres kolędowania. Święcono też kiedyś owies, którego garstkę zanoszono do sąsieka i wsypywano do zboża, które czekało na wiosenny zasiew. Wiosną, przed zasiewem, gospodarz musiał zrobić na początku pola niewielkie koło, a w nim znak krzyża.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.w wigilię należało umyć się rano w zimnej wodzie i natrzeć zęby czosnkiem-pogaństwo i ciemnota w czystej postaci...
''Zaprawdę, powiadam wam, że po to przyszedłem na świat, aby położyć kres wszelkim krwawym ofiarom i spożywaniu mięsa zwierząt i ptaków''ZATAJONA MIŁOŚC JEZUSA DO ZWIERZĄT - NNKA.WORDPRESS.COM
Święta ,szalony galop ,magia zakupów.Świat wiruje jak przekuty balon.Miarą,wartości staje się zastawiony stół,modny ciuch ,prezenty i przydomowy kicz oświetlenie.A gdzie drugi człowiek,gdzie w tym wszystkim Bóg .?
Tak, tak, a podczas święta Paschy Jezus jadł kotlety sojowe zamiast pieczonego baranka (koziołka). Ryb też nie jadł (ew. Jana 21:4-6), tylko po co je rozmnażał?
Przecież ten czas służy tym, którzy chcą dobrze zarobić na naiwnych. Wszelkie tzw. święta to doskonała okazja ku temu. Omamieni magią wydają krocie, zadłużają się i spłacają przez miesiące ku uciesze tych, którzy czerpią z tego korzyści, reklamowanych zresztą w tym medium. Gdzie jest Bóg? Dobre pytanie. On nie ma z tym nic wspólnego. Nie wyobrażam sobie Boga, który toleruje takie zachowania. Te "święta" to nic innego tylko czas obżarstwa i opilstwa. Miejsca dla Boga w nim nie ma. Wygląda to tak, jakby ktoś korzystając z naszej gościnności wprosił się do nas, jadł, pił i nie raczył zapytać, czy nam to odpowiada, oczywiście tłumacząc że jest to na naszą cześć. Niestety, dla mnie to jest obrzydliwe,
w wigilię należało umyć się rano w zimnej wodzie i natrzeć zęby czosnkiem-pogaństwo i ciemnota w czystej postaci...
''Zaprawdę, powiadam wam, że po to przyszedłem na świat, aby położyć kres wszelkim krwawym ofiarom i spożywaniu mięsa zwierząt i ptaków''ZATAJONA MIŁOŚC JEZUSA DO ZWIERZĄT - NNKA.WORDPRESS.COM
Święta ,szalony galop ,magia zakupów.Świat wiruje jak przekuty balon.Miarą,wartości staje się zastawiony stół,modny ciuch ,prezenty i przydomowy kicz oświetlenie.A gdzie drugi człowiek,gdzie w tym wszystkim Bóg .?