Dzisiaj, 6 marca br., odbyła się jubileuszowa, 40. sesja Rady Miejskiej w Przemyślu. Sesja nadzwyczajna, podczas której miało być dyskutowane i poddane pod głosowanie oświadczenie ośmiorga radnych, dotyczące standardów prowadzenia obrad oraz wykonywania obowiązków przez przewodniczącego tego gremium Marcina Kowalskiego. Głosowanie było, dyskusji już, niestety, nie.
Sesja trwała około kwadrans. Była egzemplifikacją absolutną tego, co zazwyczaj dzieje się podczas obrad szacownego grona wybrańców mieszkańców Przemyśla. To był kwadrans totalnego bałaganu i konia z rzędem temu, kto był w stanie zorientować się o co w tym wszystkim chodziło…
Projekt oświadczenia stworzyła 8-osobowa grupa radnych (Anna Grad-Mizgała, Liliana Kalinowska, Maciej Kamiński, Ryszard Kulej, Paweł Rząsa, Piotr Krzeszowski, Stanisław Surma i Janusz Zapotocki; pisaliśmy o tym tutaj: [kliknij, by przeczytać]. 5 marca br. złożyli do Biura Rady Miejskiej i Współpracy z Zarządami Osiedli UM w Przemyślu wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej w tej sprawie. Przewodniczący rady M. Kowalski zareagował błyskawicznie, zwołując posiedzenie na 6 marca br.
Tego samego dnia do Biura Rady Miejskiej i Współpracy z Zarządami Osiedli UM w Przemyślu wpłynęło pismo, którego adresatem był M. Kowalski, a nadawczynią radna Liliana Kalinowska, z prośbą o… przesunięcie sesji na inny termin, bo z powodu zaplanowanych zobowiązań i wyjazdu, nie jest w stanie uczestniczyć w sesji. A bardzo by chciała, bo była przecież jedną z współtwórców projektu. Tego samego dnia podobnej treści pismo wystosowała piątka innych radnych, współtwórców oświadczenia. Finalnie podczas „procedowania” na sali nie było trójki radnych, którzy podpisali się pod projektem: L. Kalinowskiej, Pawła Rząsy i Janusza Zapotockiego. Przesunąć terminu się jednak nie dało z powodów proceduralnych – został on ustalony wcześniej niż wpłynęły owe pisma. Ale to był dopiero początek przedstawienia a’la Monty Python!
Nim doszło do właściwej części obrad głos zabrał radca prawny urzędu Artur Bielec, który skrytykował projekt oświadczenia. Miał spore wątpliwości co do jego treści. Można było wywnioskować, że chciałby rzec, iż to „ni pies, ni wydra”, ale się powtrzymał. Treść – jego zdaniem – wykraczała poza definicję oświadczenia. Była kompilacją skargi, rezolucji, zalecenia i oświadczenia.
To był jednak preludium do bałaganu, który już pukał do szacownych drzwi dużej sali UM w Przemyślu. Obrady prowadził wiceprzewodniczący rady Robert Bal, bo przewodniczący M. Kowalski się wyłączył. Musiał, bo przecież sprawa dotykała jego samego, a zarzutów odnośnie – zdaniem wnioskodawców – fatalnego przewodzenia radzie był ogrom. Jako pierwszy z wnioskiem formalnym wystąpił radny niezależny Maciej Kamiński. Wnioskiem o skierowanie oświadczenia do komisji skarg i wniosków i przesunięcie sesji na środę, 11 marca br. Zaraz potem padł kolejny wniosek. O... zamknięcie dyskusji i przejście od razu do głosowania (które z góry było przesądzone)! A jak o zamknięcie dyskusji to w roli głównej musiała wystąpić radna Monika Jaworska (Wspólnie dla Przemyśla). Nikt inny takiego wniosku złożyć nie mógł! Problem w tym, że wnioskodawcy jeszcze nie przedstawili projektu. Gdzież ci radni koalicyjni się tak spieszyli? Wszak koncert Perfectu i Łukasza Drapały (bilety-cegiełki za 40 zeta) w hali POSiR dopiero 8 marca br., w Dzień Kobiet…
W tym rozgardiaszu pogubił się prowadzący obrady, wiceprzewodniczący R. Bal. Trudno się jednak dziwić, bo pogubić się mógł każdy. Wniosek radnego M. Kamińskiego oczywiście nie przeszedł, wniosek radnej M. Jaworskiej już tak. Więc tym, którzy chcieli zabrać głos – merytorycznie, na temat lub niemerytorycznie, złośliwie – znowu radna M. Jaworska wnioskiem, a jej koleżanki i koledzy koalicyjni głosowaniem, zakneblowała usta. Czy kogoś to dziwi? Nie powinno.
Prowadzący obrady zarządził głosowanie, ale w tzw. międzyczasie kolejny wniosek formalny złożył radny M. Kamiński. Problem w tym, że chyba zbyt słabo gestykulował lub zbyt cicho mówił, bo R. Bal tego ani nie słyszał, ani nie zauważył. Odbyło się głosowanie, które za moment zostało skasowane. Doszło do reasumpcji. Wiceprzewodniczący R. Bal pozwolił radnemu M. Kamińskiemu wniosek złożyć, ale ten już nie chciał.
– Pan rozumie po polsku? –
R. Bal zadał cokolwiek retoryczne chyba pytanie M. Kamińskiemu. Ale sam nie słuchał, bo M. Kamiński przed tym trzykrotnie informował, że wniosek wycofuje.
Koniec końców doszło do głosowania nad projektem oświadczenia. Głosowania, którego wynik był znany nim jeszcze pojawił się wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Na sali obecnych było 19 radnych. Pięcioro głosowało „za” przyjęciem oświadczenia (Anna Grad-Mizgała, Maciej Kamiński, Piotr Krzeszowski, Ryszard Kulej i Stanisław Surma). Trzynaścioro radnych było „przeciw” (Robert Bal, Paweł Bugera, Przemysław Bukowski, Paweł Grabas, Tomasz Jaroch, Monika Jaworska, Rafał Kijanka, Marcin Kowalski, Marcin Maciołek, Ewa Sawicka, Anna Sienkiewicz, Grażyna Stojak i Dariusz Tkacz). Od głosu wstrzymał się Jerzy Krużel.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze