Jak to z czasem bywa, śmiga nie wiadomo kiedy. Już połowa wakacji za nami. Niestety nie mogę systematycznie śledzić, jak w czas wakacji funkcjonują miejskie rynki w Jarosławiu, Przeworsku, Lubaczowie, Dynowie. Ale w Przemyślu główny plac tętni życiem. Przynajmniej do wczesnych godzin wieczornych.
Turyści uwijają się od kościoła do kościoła, od muzeum do muzeum. Do parku, Zamku i z powrotem. Schodami w górę, schodami w dół, podziwiając unikatowy na skalę europejską pochyły rynek. Następnie schodzą do podziemi, łapią Szwejka za nos, szybkie selfie i wreszcie na lody, czyli największa atrakcję przemyskiego Rynku. I nie ma w tym ani krzty żartu.
Rynek, a w szczególności ulica Kazimierzowska i Franciszkańska wyrastają nam na prawdziwą mekkę miejskiego cukiernictwa. Na bardzo małej przestrzeni funkcjonuje siedem lodziarni, a każdej prawdziwe smakowe rarytasy. Jakby tego było mało, do gry zamierza włączyć się jeszcze jeden cukiernik. Mam swojego faworyta. Może warto rozważyć organizację w Przemyślu I Festiwalu Samku Regionalnych Lodów? Taka podpowiedź dla ludzi od promocji miasta.
Szacunek dla Stowarzyszenia Melonik, które, skupiając przemyskich przedsiębiorców, zajmuje się szeroko pojętą filantropią. Drugi sezon z rzędu stowarzyszenie sponsoruje letnią scenkę (nota bene, gustownie wykonaną przez jednego z lokalnych rzemieślników). Na scenie prezentują się przeważnie miejscowi artyści. Prosty, fajny, bez zadęcia pomysł.
Dla tych, którzy lubią bardziej aktywny sposób organizowania sobie czasu, polecam dopiero teraz (o wstydzie) odkryte tereny Medyki, Stubna, Leszna, Torek, Nakła, Starzawy. Wszyscy o tych miejscach słyszeliśmy głównie za przyczyną bliskości granicy z Ukrainą, ale też niezwykłego umiłowania tej okolicy przez bociany. Ilość gniazd tych przepięknych ptaków na domach, stodołach, przydrożnych słupach jest imponująca. Od lat organizowany jest na tym terenie festiwal Bocianiada, który w tym roku rozszerzył swoją ofertę o promocję lokalnych przetworów rybnych z pobliskich stawów. Świetny pomysł.
Zrobiłem sobie wycieczkę po opisywanej okolicy. Mile zaskoczyła ilość rowerzystów, śmigających po równej jak stół ścieżce rowerowej. Piękny równinny pejzaż. Po drodze konie, bocianie gniazda i możliwość degustacji świeżej ryby pod różnymi postaciami. Prawdopodobnie wyważam otwarte drzwi, ale intuicja mi podpowiada, że nie tylko ja zbyt mało znałem ten teren. Rozpisuję się o przemyskim Rynku i okolicach, ponieważ niekoniecznie musimy silić się na Malediwy czy inne Hawaje. Pięknie okolice są tuż-tuż.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Lato w pełni więc w Przemyślu jeszcze kogoś widać na ulicy przed godz. 20. Ale w listopadzie miasto zapadnie w głęboki sen ok. godz. 17. I zbudzi się w maju 2020 r. Bo warkot kosiarek, ze względu na długi Chomy usłyszymy w lipcu.
Turyści nie podziwiają unikatowy na skalę europejską pochyły Rynek, tylko to co z niego zostało, czyli, opłakany obraz nędzy i rozpaczy.BETONOWE PUSTYNIE W CENTARACH MIAST WYPARŁY DRZEWA. REWITALIZACJE: CZYTAJ RZEŹ DRZEW I ZIELENI - DZIENNIKZACHODNI.PL
Szanowna redakcjo parkując swoje auto 2 metry od przejścia dla pieszych łamiecie prawo a pouczacie innych .
Lato w pełni więc w Przemyślu jeszcze kogoś widać na ulicy przed godz. 20. Ale w listopadzie miasto zapadnie w głęboki sen ok. godz. 17. I zbudzi się w maju 2020 r. Bo warkot kosiarek, ze względu na długi Chomy usłyszymy w lipcu.
Turyści nie podziwiają unikatowy na skalę europejską pochyły Rynek, tylko to co z niego zostało, czyli, opłakany obraz nędzy i rozpaczy.BETONOWE PUSTYNIE W CENTARACH MIAST WYPARŁY DRZEWA. REWITALIZACJE: CZYTAJ RZEŹ DRZEW I ZIELENI - DZIENNIKZACHODNI.PL
Szanowna redakcjo parkując swoje auto 2 metry od przejścia dla pieszych łamiecie prawo a pouczacie innych .