Otrzymaliśmy zaproszenie na uroczysty jubileusz siedemdziesięciu lat funkcjonowania Szkoły Podstawowej we Fredropolu. Jak to zwykle bywa przy tego typu okazjach, zakładaliśmy, że będzie to wydarzenie bardzo ważne dla społeczności lokalnej. Z oficjalnymi przemówieniami, przecięciem wstęgi, orderami, nagrodami, wzruszającymi spotkaniami po latach, artystycznymi występami dzieci.
I to wszystko we fredropolskiej wszechnicy było. Ale organizatorzy postarali się o efekt zaskoczenia. Przy okazji – jak my to mówimy – oficjałki dzieci z Fredropola zaproszono w bardzo ciekawą podróż w czasie. Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej zaaranżowano w jednej z klas pomieszczenie wiernie oddające szkolną klasę sprzed siedemdziesięciu lat. W niej przeprowadzona została nietypowa, muzealna lekcja przygotowana przez pracowników Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. „Kilkanaścioro uczniów usiadło w zabytkowych ławkach przed zabytkową tablicą i rozpoczęła się lekcja kaligrafii, którą prowadziła Ewa Koniewicka z muzeum. Uczniowie po raz pierwszy w życiu wzięli do ręki obsadkę ze stalówką. Ostrożnie moczyli pióra w kałamarzach i z wypiekami na twarzy na przygotowanych kartkach kaligrafowali alfabet. – Tylko uważajcie, żeby nie robić kleksów – napominała pani i pokazała klasie „ośle uszy”, które kiedyś za karę musieli nosić co bardziej niesforni uczniowie. Inną karą było klęczenie na woreczkach z grochem. Po muzealnej lekcji w zabytkowych ławkach usiedli na chwilę świeżo pasowani pierwszoklasiści” – piszemy w tekście Szkole stuknęło siedemdziesiąt lat.
Drobna rzecz, a cieszy. Dzieciaki miały okazję zetknąć się z czymś, co dla nich, w dobie internetu i telefonów komórkowych, miało walor zupełnie wyjątkowy. Ponadto organizatorzy postarali się o jubileusz bez rutyny i sztampy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pomysł godny naśladowania. Brawa dla organizatorów zs Szkoły we Fredropolu i brawa dla "mobilnego'" Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.
Piękna uroczystość. I dobrze, że bez sztampy i rutyny, a z myślą o wszystkich, zwłaszcza uczniach, bo to oni tworzą szkołę.
Było cudownie, piękna uroczystość, wspomnienia i jak zwykle bez sztampy. Wszystkie uroczystości takie są. CHAPEAU BAS DLA NAUCZYCIELI I PANI DYREKTOR!!!!!! Tak trzymać.
Dziękuję za miłą uroczystość. Po latach dobrze było wrócić tu. Drugiej takiej nie ma. Ciepły, rodzinny klimat. Tak trzymać.
Na marginesie jubileuszu fredropolskiego.....Miło mi czytać o tym wydarzeniu, bo 15 lat temu sama zwoziłam te drewniane ławki do Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej z całego Podkarpacia na wystawę "Klasa starej daty". Była to wystawa bardzo emocjonalna, nagrodzona w następnym roku (2003 r.) przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego SYBILLĄ 2002 . Była to wtedy druga "Sybilla" w dziejach Muzeum; pierwszą otrzymał 25 lat wcześniej Antoni Kunysz. Ale czy dzisiaj jeszcze ktoś o tym pamięta? Dobrze że pomysł się przyjął, a w wersjach bogatszych i uboższych, nowszych i starszych, wystawa ciągle jest pokazywana.
Pomysł godny naśladowania. Brawa dla organizatorów zs Szkoły we Fredropolu i brawa dla "mobilnego'" Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.
Piękna uroczystość. I dobrze, że bez sztampy i rutyny, a z myślą o wszystkich, zwłaszcza uczniach, bo to oni tworzą szkołę.
Było cudownie, piękna uroczystość, wspomnienia i jak zwykle bez sztampy. Wszystkie uroczystości takie są. CHAPEAU BAS DLA NAUCZYCIELI I PANI DYREKTOR!!!!!! Tak trzymać.