Po raz drugi z krótkim odstępie czasu ekipy Texom Eurobusu Przemyśl i GI Malepszy Arth Soft Leszno stanęły po dwóch stronach barykady. Pierwsza, pucharowa bitwa zakończyła się triumfem teamu Adriano Ribeiro, druga – o mistrzowskie punkty w FOGO Futsal Ekstraklasie – również. Obie potyczki mają wspólny mianownik, ukryty w stwierdzeniu: emocje sięgnęły zenitu.
Choć oba mecze dzieliło ledwie 17 dni, nic nie miało być tak samo. Miała być i była to zupełnie inna historia. Pisana presją, wagą i znaczeniem punktów, które mogą decydować o lokacie jednej i drugiej ekipy przed fazą play-off. Owszem, do rozegrania pozostaje jeszcze kilka kolejek i tak jedna jak i druga drużyna pomylić się może, ale…
Wiadomych było kilka kwestii: nikt nogi nie odstawi, nikt nie zyska większej przewagi, zdecydują detale. Przez pewne fragmenty spotkania o punkty wydawało się, że lepiej zadanie domowe odrobili futsaliści z Leszna. Bo z całą pewnością sztaby szkoleniowe obu zespołów miały doskonały skauting po pucharowej potyczce.
Pierwsze 10 minut to partia szachów. Nikt nie chciał się odkryć, obie ekipy stawiały na jakość i bezpieczeństwo w defensywie. Sytuacji było jak na lekarstwo. Oba zespoły grały nieco prowokacyjnie, ale to był absolutnie przewidywalny element rozgrywki. Pierwszą klarowniejszą sytuację stworzyli gospodarze. W 8. min po kontrze i zagraniu Daniła Abakszyna minimalnie chybił Artem Fareniuk. Po upływie 10 minut gospodarze dopięli swego. Wymiana piłki między Rafaelem Cadinim i Marquinho sprawiła, że w znakomitej sytuacji znalazł się Leo Santana i nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Za moment mógł poprawić wynik, ale się pomylił. W 13. min fatalnie pomylili się Marquinho i Gallego. Ten pierwszy dlatego, że zagrał piłkę jak na tacy… Gallego, Gallego dlatego, że w sytuacji sam na sam z Arturem Kuźmą huknął panu Bogu w okno. Za moment, zupełnie nieoczekiwanie, goście doprowadzili do remisu. Zmęczeni przemyślanie (zbyt długo czwórka przebywała na parkiecie) nie dali rady upilnować Kacpra Konopackiego, który wykorzystał zagranie Artema Rosa. Swoje trzy grosze do dramaturgii tego spotkania dołożyła dwójka sędziowska, która w pewnym momencie się pogubiła, pozwalając na zbyt wiele obu stronom. Potem zaczęła krzywdzić tak jednych, jak i drugich. Jednym z efektów był trochę wyimaginowany przedłużony rzut karny dla leszczynian, kiedy niby faul popełnił Mateusz Wanat, ale równie dobrze arbitrzy mogli tym samym ukarać gości, bo w przepychance podobnie agresywny był pilnujący „Smołę” defensor GI Malepszy Arth Soft. Przedłużony rzut karny pewnie wykorzystał Jakub Molicki.
Przed gospodarzami w drugich 20 minutach było bardzo trudne zadanie. Ale dali radę! Choć na słowa uznania zasłużył cały zespół, to jednak trio reprezentantów Ukrainy: Nazar Szwed – Danił Abakszyn – Artem Fareniuk zrobiło różnicę. To za ich bytności na parkiecie padły trzy bramki dla Texom Eurobusu, które w ostatecznym rozrachunku dały arcyważną wygraną. Już w 21. min D. Abakszyn mógł doprowadzić do wyrównania, ale trafił w słupek. Kapitalny okres gry dla gospodarzy przypadł między 27. a 30. min. Najpierw D. Abakszyn znakomicie wypatrzył A. Fareniuka, który idealnie dzióbnął futsalówkę i przechytrzył reprezentacyjnego bramkarza Finlandii Anttiego Koivumaekiego. Jak ten w dwóch kolejnych kombinacyjnych akcjach przemyślan obronił uderzenia N. Szweda, wie tylko on. To były interwencje wybitne. Ale tuż przed upływem 30. min nie miał już nic do powiedzenia. Piekielnie mocny strzał z rzutu wolnego N. Szweda otarł się jeszcze o któregoś z zawodników i znalazł drogę do siatki. To była 100. bramka Texom Eurobusu w tym sezonie FOGO Futsal Ekstraklasy. Gospodarze wrócili z zaświatów, ale nie na długo. Po upływie 32. min musieli sobie radzić w trójkę przeciwko czwórce rywali. Nabuzowany przez całe spotkanie Leo Santana niepotrzebnie, w niegroźnej sytuacji, sfaulował Mateusza Lisowskiego, ujrzał drugi żółty kartonik i w konsekwencji czerwony. Goście szybko wykorzystali błąd rywala i przywilej dla siebie. Dobrze rozprowadzona piłka trafiła po nogi Serhija Małyszki, którego bardzo mocny strzał nie zdołał odbić A. Kuźma.

Artem Fareniuk (nr 9; obok Danił Abakszyn) był zdecydowanie MVP spotkania z GI Malepszy Arth Soft Leszno. Strzelił dwie bramki, harował na całym parkiecie, ale mecz wygrał cały zespół. Fot. Texom Eurobus Przemyśl/Kamil Krukiewicz
Mecz mógł w zasadzie zacząć się od nowa. Determinacja, wola walki, serce pozostawione na parkiecie w połączeniu z furą zaangażowania i umiejętności pozwoliły gospodarzom przechylić szalę na swoją korzyść. Ponownie w głównej roli wystąpiło trio reprezentantów Ukrainy. N. Szwed zagrał z rzutu rożnego do Artema Fareniuka, a ten popisał się kapitalnym, atomowym uderzeniem, po którym A. Koivumaeki, podobnie zresztą jak większość kibiców, nie wiedział za bardzo, gdzie poleciała piłka. To była najlepsza nagroda dla Artema – zdecydowanie MVP tego pojedynku. Przemyślanie ponownie weszli na prawidłową ścieżkę. Wędrowali w tym pojedynku z nieba do piekła i z powrotem. Na niebiańskiej ścieżce pozostali już do końca spotkania. Mimo że goście przez ponad trzy minuty grali z lotnym bramkarzem, nie udało się im zmienić losów tego ekscytującego spotkania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze