Lodówka społeczna, zwana też jadłodzielnią, działa od 1,5 tygodnia przy kościele pw. św. Benedykta, Cyryla i Metodego w Przemyślu. Korzystać z niej może każdy, a założenie pomysłu jest bardzo proste: jeśli zbywa ci jedzenia, zamiast je wyrzucać – podziel się, a jeśli masz na coś ochotę – częstuj. Jedzenie nie powinno się marnować!
Koordynator projektu ks. Krzysztof Żyła, wikariusz parafii pw. św. Benedykta, Cyryla i Metodego w Przemyślu, tak opowiada o pomyśle:
– Pomyśleliśmy, że ustawimy przy kościele lodówkę społeczną, w której można zostawiać zbywające nam produkty, dzieląc się nimi z ludźmi, którzy akurat mają na nie ochotę. Namawiamy mieszkańców do korzystania z niej. Kupiłeś za dużo jedzenia, a nie chcesz go wyrzucać albo wyjeżdżasz na urlop i nie zdążysz zjeść wszystkiego, co masz w lodówce, przywieź to do społecznej lodówki. Każdy może z jej zawartości skorzystać, i mam tu na myśli nie tylko osoby potrzebujące. Przechodzisz, przejeżdżasz obok, zajrzyj. Może weźmiesz sobie coś, na co masz ochotę, by się nie zmarnowało. Korzystanie z tej lodówki, a więc i oddawanie do niej żywności, i branie z niej, jest aktem niemarnowania jedzenia, a więc czynem miłosierdzia.
Lodówka jest ustawiona w dogodnym, zacienionym miejscu, a przy kościele na Kazanowie jest parking, gdzie można zostawić auto, by z niej skorzystać. Jest dostępna całodobowo i ma swój regulamin. Co możemy do niej przynosić?
– Wszystko, co będzie miało zaznaczoną datę przydatności do spożycia, żeby osoba, która będzie chciała skorzystać z pozostawionych produktów, mogła być spokojna o ich świeżość. Pamiętajmy, aby przynosić produkty, które sami chcielibyśmy dostać, a więc żywność, której termin ważności do spożycia jeszcze nie minął. Oczywiście oprócz produktów przechowywanych w lodówce, typu sery, jogurty, twarogi, możemy też przynosić żywność suchą, czyli: kasze, ryże, makarony, mąki, cukry, ciastka... Tyle że te zostawiamy na regale obok lodówki. Mile widziane są też warzywa, owoce, ale i wyroby własne, jak zupa czy ciasto, jednak wówczas trzeba nakleić na opakowaniu datę przygotowania – wylicza ks. Krzysztof Żyła.
Pamiętajmy też, że w lodówce nie umieszczamy produktów nadpsutych, napoczętych, surowych jaj oraz produktów na ich bazie, np. ciast z kremem, śmietaną, a także domowych majonezów lub produktów z innym podobnym nadzieniem podatnym na zepsucie.
Nie przynosimy też surowego mięsa i produktów z niego przyrządzonych, jak choćby tatar i tych wymagających głębokiego schłodzenia. No i oczywiście alkoholu ani środków odurzających.
Pomysł jadłodzielni – czyli lodówki społecznej – chwycił, co bardzo cieszy ks. Krzysztofa. – Po tygodniu od zainaugurowania działalności lodówki zostało trochę wody. Znikły przyniesione jogurty, serki, chleby, paluszki i tym podobne rzeczy. Cieszę się, że ludzie przychodzą i biorą sobie jedzenie. Zapraszamy więc do zapełniania lodówki i zarazem do korzystania z niej – zachęca.
Lodówka czynna będzie do jesieni, prawdopodobnie do końca października (wszystko uzależnione będzie od pogody).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Incjatywa godna pochwały,oby tak dalej...A księdzu wikariuszowi życzę Szczęść Boże!
No to siniaki śmierdzące zawszawione już tam pędzą
A menele nie muszą już się martwić o przegryche tylko o picie pasuje druga lodówka z resztkami alkoholu żeby było współmiernie chleba i wina
Incjatywa godna pochwały,oby tak dalej...A księdzu wikariuszowi życzę Szczęść Boże!
Bardzo dobry pomysł :)
No to siniaki śmierdzące zawszawione już tam pędzą