– Miejski krajobraz w czasie odwilży przypomina jezioro. Miasto... tonie w wodzie, bo nagle topi się zalegający na chodnikach i ulicach śnieg. Gdzieniegdzie zalega dodatkowo mieszanina podtopionego śniegu i piasku i tworzy się paskudna breja.
Miejskimi chodnikami chodzi się koszmarnie, bo co rusz trzeba przeskakiwać kałuże, brodzić w błocie albo uskakiwać przed nadjeżdżającym autem, aby nie zostać ochlapanym stojącą na ulicach wodą. Na wywożenie na bieżąco z miasta zalegającego w czasie intensywnych opadów śniegu nie ma co liczyć, bo takie przedsięwzięcie kosztuje. Jak zwykle miasto liczy na to, że chwilowe ocieplenie zlikwiduje problem, zapominając jednak, że stojąca tu i ówdzie woda to też utrapienie: i dla pieszych, i dla kierowców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie narzekaj.Zapewne nigdy nie byłeś w czasie odwilży w Krakowie,łodzi a nawet W-wie.Tam to są dopiero prawdziwe rzeki i jeziora i to przez kilkanaście dni.A u nas kałuże i rzeki w czasie roztopów to praktycznie atrakcja.Trwa krótko i ze względu na pochyłości ulic i chodników rozwiązuje się sam.A kalosze trzeba sobie kupić a nie w czasie roztopów chodzić w "mesztach"
I pomyśleć że za tzw komuny,pogardzanej i wyszydzanej jako zło największe śnieg z ulic i chodników wywożono samochodami poza miasto.Dzisiaj w czasach demokracji liberalnej rząd obwieszcza sukces w postaci rozwoju polskiego lotnictwa i całego przemysłu poprzez zakup 4 śmigłowców amerykańskiej firmy z kwotę blisko 700 mln zł podczas gdy PZL Mielec sprzedano tej amerykańskiej firmie za 66mln zł. Prokurator oczywiście nie dopatrzył się przestępstwa. A było to za rządów Kaczyńskiego.https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Zak%C5%82ady_LotniczeCynizm,obłuda,hipokryzja i co jeszcze chcecie. Proszę nie pisać że jest to zasługa wyłącznie PiS-u bo znajdę co najmniej 100 takich transakcji za rządów PO czy SLD.
Taaa, a przez ostatnie 16 lat to nasze ulice i chodniki były wzorcem dla innych miast? Proponuję trochę samorefleksji i samokrytyki. Po odejściu od władzy, życie się nie kończy.
W Mielcu nie płyną jeszcze półki co. A dzięki Bogu że znalazł się chętny na bankruta PZL. Kłamać nie musisz a ADHD możesz leczyć.Negocjacje kilkakrotnie wisiały na włosku. Raz jedna, raz druga strona była bliska odejścia od stołu. O emocjach świadczy chociażby fakt, że Amerykanie w pewnym momencie zagrozili, iż swoją inwestycję przeniosą do Czech lub Turcji. – Mogli odejść od stołu, bo doskonale wiedzieli, jak trudna jest sytuacja spółki, o kupno której się starali. Z analiz przedstawianych przez zarząd PZL w październiku 2006 r. wynikało, że nie ma środków finansowych na wypłaty dla pracowników. Bez inwestora Mielec skazany był na bankructwo. Mimo to zaakceptowali warunki, jakie im postawiła Agencja Rozwoju Przemysłu. Pierwszy etap negocjacji dotyczył formuły sprzedaży. Strony ustaliły, że spółka zostanie sprzedana według formuły Cash free i debt free. Oznaczało to, że jeśli wielkość gotówki się zwiększy lub zadłużenia się zmniejszy, to zwiększy się cena za udziały. Następnie ARP zleciła dokonanie wyceny PZL Mielec. Na tym etapie rozmowy okazało się, że inwestor nie może zaakceptować wyceny udziałów PZL Mielec opracowanej przez niezależną firmę wyłonioną w drodze konkursu, opierającej się na wartości majątku spółki, a nie na jej wartości rynkowej która przy użyciu metod dochodowych była zerowa. ARP pozostała przy swoim stanowisku i zespół negocjacyjny SAC wyjechał z Warszawy, stwierdzając, że dalszych rokowań nie będzie. Kuriozalne dla amerykanów było utrzymywanie przedsiębiorstwa, na produkty którego nie było zbytu. W warunkach gospodarki rynkowej takie przedsiębiorstwo powinno upaść – podnosili taki argument. Dla ówczesnego kierownictwa ARP poza ekonomią zysku było jeszcze 1700 miejsc pracy do utrzymania i odpowiedzialność za ponad 100 mln zł zaangażowanych kapitałów Po kilku dniach amerykanie wrócili godząc się na warunki ARP w zakresie ceny udziałów PZL Mielec. Ustalono wtedy w jakim przedziale ma się ona mieścić. Wynegocjowane dotychczas warunki przypieczętowano podpisując protokół uzgodnień (Memorandum Of Understanding) w obecności najwyższych przedstawicieli resortów skarbu, gospodarki i obrony narodowej. Główne negocjacje rozpoczęły się w sierpniu 2006 r., przed zbadaniem przez Amerykanów sytuacji ekonomiczno-finansowej Mielca. Do tego etapu negocjacji ARP przygotowywała się kilka tygodni opracowując stanowiska we wszystkich istotnych obszarach: zobowiązań inwestycyjnych, procesu prywatyzacji spółki, wielkości zapotrzebowania na kapitał, nowych i dotychczasowych produktów spółki, warunków dla rozwoju kapitału ludzkiego oraz procedury i struktury zarządzania spółką, a wreszcie zagadnienia związane z transferem nowoczesnej technologii.FINAŁ Strona państwowa wynegocjowała pakiet transakcyjny o wartości ponad 250 mln zł uwzględniający poza ceną za akcje, zwrot pożyczek, obowiązkowe pakiety inwestycyjne i motywacyjne, które strona amerykańska z dużą nadwyżką wypełniła. PZL Mielec był firmą znajdującą się w kryzysie strukturalnym. Jego sprzedaż przy kompletnym braku możliwości wyłożenia własnych środków na rozwój i inwestycje był wyścigiem z czasem by uniknąć kolejnej upadłości. Po transakcji rozpoczęła się kampania oszczerstw i pomówień. Audyt Najwyżej Izby Kontroli w 2007 r. i postanowienie o umorzeniu śledztwa Prokuratury w Tarnobrzegu w 2009 r. mówiły o zachowaniu najwyższych standardów dbałości o interes Skarbu Państwa i faktyczne uratowanie zakładów mieleckich przed upadłością. Piszący te słowa do dziś dzień nie usłyszał słowa uznania od osób które tak zachwycają się obecnie cudem prywatyzacyjnym a także musiał zmagać się rezerwą jaka spotykała go w różnych momentach : dla jednych był PISowskim oszołomem bez kompetencji; drudzy powątpiewali czy jednak czegoś nie wziął skoro miał okazje. Jednak to doświadczenie było jedyne w swoim rodzaju i pokazywało sens pracy dla Kraju na posterunku gospodarczym z daleka od politycznych przepychanek. Istnienie zakładu produkującego na rzecz obronności amerykańskiej (kadłuby do bojowych śmigłowców Black-Hawk zamawianych przez Armie USA) przy granicy ukraińskiej niewątpliwe dodatkowo motywuje stronę amerykańską w ich gwarancjach bezpieczeństwa dla Polski. Ta kwestia w obliczu obecnego rosyjskiego zagrożenia nabiera nowego wymiaru"
Cytujesz brednie, amerykanie kupili PZL po to aby zlikwidować ,wymazać polski przemysł lotniczy. I dokonali tego, bowiem wraz z PZL kupili dokumentację wraz z licencją na produkowane tam samoloty. Spowodowali zamknięcie programu "Iryda" dla naszego lotnictwa,a zakupem tych samolotów poważnie były zainteresowane Indie które do dzisiaj korzystają z zakupionych w Polsce dawno temu "Iskier" . Wykończyli też "Dromadera" których sprzedano na całym świecie ponad 750 szt. Opłacało im się zakupić za psie pieniądze PZL, dzięki temu przejęli rynek z tego segmentu. Można napisać śmiało że amerykanie zrobili bardzo dobry interes.Ich inwestycja polegająca na budowie w Mielcu 20 kadłubów / i to nie w całości/ rocznie jest śmieszna. Konstrukcja śmigłowca "black-hawk" jest już mocno przestarzała, w dodatku jest to wersja eksportowa,czyli znacznie gorsza od wersji którą wykorzystuje armia USA.Historia w przyszłości oceni sprzedaż PZL Mielec jako jeden z bardziej znaczących haniebnych aktów likwidacji polskiego przemysłu lotniczego. Wspomniani w cytacie Czesi 13 lat po zamknięciu produkcji samolotu L-39 w 2017 roku wznowili produkcje nowszej wersji l-159 alca na potrzeby irackiej armii i do szkolenia pilotów w innych krajach, nie sprzedali jankesom za grosze fabryki ani licencji jak to uczynili polscy zdrajcy zapewne za łapówki. Kwestia produkcji 20 kadłubów niedaleko granicy z Ukrainą raczej dla Rosji nie żadnego znaczenia w sensie militarnym czy gospodarczym. A amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa są tyle warte na ile mogą zarobić na Polsce sprzedając nam bardzo drogo mocno przestarzały sprzęt uzbrojenia.
Kłamiesz i sączysz jad gosiu. Wiem jak bardzo dziecino nie możesz strawić tego faktu że firma bankrut komusza wydmuszka istnieje w Polsce a ludzie mają pracę.
Tradycyjny chwyt. Doprowadzamy firmę do ruiny. Potem ratujemy miejsca pracy , biorąc ochłapy , które da inwestor.A w końcu dopraszamy się aby nam sprzedali parę śmigłowców, i stoimy w kolejce. Jak nam już coś sprzedadzą ...to nie takie jak chcemy.
To prawda . Jedna wielka breja a nad ranem Lodowisko . A miało być tak wspaniale panie nowy Prezydencie a nawet nie umie pan ogarnąż ZDM aby ten gnój z ulic sprzątnęło .
Piszesz o SKOK-ach komuszków na kasę.
Ty @hasler nie rozumiesz prostej rzeczy, ja jestem zwolennikiem tego aby Polacy pracowali w polskich zakładach, moga to być zakłady prywatne mogą państwowe ale polskie. Cała polska transformacja po 89 r polegała na niszczeniu wszystkiego co polskie i do Ciebie to nie dociera. Polacy pracowali przed wojną w utworzonych w ramach COP=u zakładach lotniczych w Mielcu, pracowali po 45 r w polskim państwowym zakładzie a teraz pracują w amerykanskim zakładzie . Nie dostrzegasz różnicy? Zapewne ucieszy Ciebie kolejna dobra wiadomość https://www.money.pl/gospodarka/niemiecki-producent-komponentow-samochodowych-otworzyl-fabryke-w-swidnicy-6343059144771713a.html Niemcy utworzyli już sporo zakładów ale Ty zapewne nie pojmujesz dlaczego Niemcy te wszystkie zakładu utworzyli na terenach wchodzących w skład III Rzeszy w granicach z 37r.
Jak umiesz czytać ze zrozumieniem @ hasler to przeczytaj dlaczego SG wybrała czeskie samoloty morskie zamiast"polskiej" produkcji M-28 skytruck / kiedyś polskie, zanim je sprzedano w przestępczy sposób amerykanom/https://menway.interia.pl/militaria/news-straz-graniczna-kupuje-morskie-samoloty-od-czechow,nId,2809998
Zrozumienie to twoje drugie imię.... wiem i nic poz tym.
Nie narzekaj.Zapewne nigdy nie byłeś w czasie odwilży w Krakowie,łodzi a nawet W-wie.Tam to są dopiero prawdziwe rzeki i jeziora i to przez kilkanaście dni.A u nas kałuże i rzeki w czasie roztopów to praktycznie atrakcja.Trwa krótko i ze względu na pochyłości ulic i chodników rozwiązuje się sam.A kalosze trzeba sobie kupić a nie w czasie roztopów chodzić w "mesztach"
I pomyśleć że za tzw komuny,pogardzanej i wyszydzanej jako zło największe śnieg z ulic i chodników wywożono samochodami poza miasto.Dzisiaj w czasach demokracji liberalnej rząd obwieszcza sukces w postaci rozwoju polskiego lotnictwa i całego przemysłu poprzez zakup 4 śmigłowców amerykańskiej firmy z kwotę blisko 700 mln zł podczas gdy PZL Mielec sprzedano tej amerykańskiej firmie za 66mln zł. Prokurator oczywiście nie dopatrzył się przestępstwa. A było to za rządów Kaczyńskiego.https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Zak%C5%82ady_LotniczeCynizm,obłuda,hipokryzja i co jeszcze chcecie. Proszę nie pisać że jest to zasługa wyłącznie PiS-u bo znajdę co najmniej 100 takich transakcji za rządów PO czy SLD.
Taaa, a przez ostatnie 16 lat to nasze ulice i chodniki były wzorcem dla innych miast? Proponuję trochę samorefleksji i samokrytyki. Po odejściu od władzy, życie się nie kończy.