– Nie bójcie się myśleć po swojemu. Szukajcie swojej drogi – zachęcała licealistów Agnieszka Kosińska podczas konferencji „Podróże po światach pisarzy. Literaccy patroni roku: Gombrowicz i Miłosz”.
Agnieszka Kosińska: pisarka, edytorka, bibliografka. W latach 1996 – 2004 sekretarka i współpracowniczka Czesława Miłosza. Od 2017 roku kierownik Muzeum Czapskich, oddziału Muzeum Narodowego w Krakowie. Autorka między innym takich książek, jak: „Miłosz w Krakowie”, „Rozmowy o Miłoszu” odpowiadała na pytania licealistów z Podkarpacia.
Rozmowę z biografką noblisty poprowadziła Marta Bonarek- Socha, polonistka I LO w Dębicy, doradczyni metodyczna. Obie panie są absolwentkami I LO w Dębicy i polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Konferencję poprzedził wykład dra Mariusz Kalandyka, nauczyciela, konsultanta w PCEN w Rzeszowie, poety: „Czesław Miłosz jako tzw. prekursor – uwagi porządkujące”. Na przykładzie trzech poetów: Marcina Świetlickiego, Marcina Barana, Jacka Podsiadły, zachęcał do pokoleniowego, intelektualnego buntu przeciwko prekursorom.
– Bunt to jedyna droga do odnalezienia indywidualnego głosu. W przeciwnym razie będziemy tylko kopistami. Harold Bloom nazywa to „lękiem przed wpływem”. Kalandyk mówił też o swoich poetyckich zmaganiach z – jak stwierdził – potrafiącą zmiażdżyć spuścizną artystyczną Miłosza.
Reklama
Marta Bonarek-Socha zaczęła od pytania o rolę rozmowy w życiu Miłosza.
- Rozmowa to spotkanie. Miłosz cenił i rozmowę, i spotkanie. Miał niezwykłą umiejętność budowania z rzeczy pozornie błahych, codziennych spostrzeżeń filozoficznych kosmosów. Za oknami tych pięknych, historycznych murów mamy niezwykle ciepły październik. To jego ulubiona pora roku. Miłosz kochał miękkie światło jesieni. W wierszu, który właśnie Państwu przeczytałam, „Notatnik: brzegi Lemanu”, poeta opisując znany nam jesienny nastrój („buki czerwone”, „topole świecące”) nagle pyta: „z życia zostaje co? Jedynie światło, przed którym oczy mrużą się w słoneczny czas takiej pory”
- mówiła Agnieszka Kosińska.
Marta Bonarek-Socha pytała o relacje Miłosza z Witoldem Gombrowiczem.
– Gombrowicz cenił twórczość Miłosza, podziwiał jego intelekt, erudycję. Miłosz miał podobne zdanie o Gombrowiczu, chociaż chyba nie do końca rozumiał autora „Transatlantyku”. Bardzo żałuję, że ukryta gdzieś w krzakach, nie mogłam podsłuchać ich rozmów prowadzonych na wiosnę 1967 roku w Vence
– żartowała edytorka noblisty.
Krystyna Wróblewska, dyrektorka Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie, pytała o znaczenie rodziny w życiu Miłosza.
– Miłosz miał szczęście do kobiet inteligentnych, czułych i silnych. Jego pierwsza żona, Janina, już w 1944 w Goszycach, podczas sławnych kłótni, miała powiedzieć: Uważajcie, on kiedyś dostanie Nobla. Kiedy się ma taką towarzyszkę życia, tak wierzącą, można góry przenosić…Po śmierci Janiny druga żona, Carol, Amerykanka, młodsza od niego o 33 lata, opiekowała się poetą i jego gospodarstwem. Miłosz jednocześnie dbał o czteroosobową rodzinę (miał dwóch synów, żona nie pracowała), jej finansowe utrzymanie, co w realiach polskiego emigranta w Ameryce nie było takie łatwe.
Jedna z uczennic podjęła temat kobiecy. Czy Miłosz był feministą?
– Urodził się w 1911 roku. Wychowała go zupełnie inna epoka. I chociaż pod koniec lat sześćdziesiątych z bliska przyglądał się rewolucji seksualnej w Ameryce, nie zmienił swojego podejścia do kobiet. Kobiety fascynowały Miłosza, kształtowały go. Uwodził i nie miał nic przeciwko uwodzeniu. Był człowiekiem bardzo zmysłowym, choć skrytym. Wszystko jest w jego wierszach. Feminizm jednak jako zjawisko polityczne, kulturowe, czy obyczajowe nie zajmował Miłosza zbyt mocno. Być może dlatego, że spotkał w swoim życiu wiele silnych i utalentowanych kobiet?
Jakim przemianom uległ świat za życia Miłosza, Agnieszka Kosińska zilustrowała zdjęciem ze swojej książki „Miłosz w Krakowie”. Na czarno-białej fotografii Gabriela z Kunatów Lipska (1888 – 1962), ciotka Miłosza, cała w krynolinach, z wielką kokardą wpiętą we włosy, ale z powabnie odsłoniętymi ramionami.
Podczas przerwy kawowej, Agnieszka Kosińska dodała:
– Raczej Miłosz nie zajmował się takimi czynnościami, jak prasowanie koszul czy przyrządzanie ulubionego przez niego śledzia w śmietanie pod kieliszek dobrze schłodzonej wódki. Choć w czasie choroby żony Janiny zajmował się gospodarstwem.
Na koniec spotkania z licealistami Kosińska jeszcze raz zachęcała: szukajcie swojej drogi. Nie bójcie się buntu. Miłosz znał cenę buntu i dążenia własną drogą. Tylko tak będziecie niezależni i odporni na manipulację.
Artur Wilgucki

Konferencję „Podróże po światach pisarzy. Literaccy patroni roku: Gombrowicz i Miłosz” przygotowały polonistki, doradczynie metodyczne Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie: Małgorzata Byszuk (I LO w Rzeszowie, poprowadziła konferencję), Marta Bonarek-Socha (I LO w Dębicy, przygotowała i poprowadziła rozmowę z Agnieszka Kosińską), dr Małgorzata Wilgucka (II LO w Przemyślu, zaprezentowała prelekcję: „Jabłka Czesława Miłosza. Czy mogą uratować świat?”). W konferencji uczestniczyli: Krystyna Wróblewska – dyrektorka Podkarpackiego Zespołu Placówek Wojewódzkich w Rzeszowie (współorganizator konferencji), dr Dariusz Zięba –kierownik zespołu doradców metodycznych PCEN w Rzeszowie, dr hab. prof. UR Magdalena Patro-Kucab – z-ca dyrektora Instytutu Polonistyki i Dziennikarstwa UR, Monika Neuser z Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Rzeszowie, Lesław Marciniak – dyrektor IV LO w Rzeszowie. Oprawę muzyczną zapewniły uczennice I LO w Rzeszowie: Maja Machowska, Gabriela Kraska, Emilia Wielgos. Ponadto w konferencji wzięli udział doradcy metodyczni, nauczyciele i uczniowie z: Rzeszowa, Przemyśla, Dębicy, Mielca, Jasła, Sędziszowa Małopolskiego, Sokołowa Małopolskiego, Stalowej Woli. Gości przywitał Piotr Wanat, dyrektor I LO w Rzeszowie im. ks. Stanisława Konarskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze