Reklama

Nie będzie hamulcowym dobrych decyzji dla miasta

Niektórzy mogą powiedzieć, że zmienia miejsca pracy jak rękawiczki. Że wszystko odbywa się po linii partyjnej. Kiedy wygrał konkurs, pojawiły się złośliwe komentarze typu: jakie ma kwalifikacje, aby objąć dyrektorskie stanowisko w służbie zdrowia, zasiąść w fotelu bardzo poważnej placówki? O to między innymi zapytaliśmy przemyskiego radnego, niedawno dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Przemyślu.

Rozmowa w nowym dyrektorem Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego im. Eugeniusza Brzezickiego w Żurawicy Maciejem Kamińskim.

 

Jest Pan w stanie wymienić miejsca, w których Pan do tej pory pracował?

– W większości. Zaczynałem w szkołach. Potem Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Jarosławiu, Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie, szpitale w Żurawicy i Przemyślu na Monte Cassino, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Przemyślu. Ósmy rok jestem w Radzie Nadzorczej Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

No to lubi Pan zmieniać miejsca pracy. Jak rękawiczki...

– Nie lubię. Z WORD-u odchodziłem z łezką w oku. Włożyłem tam dużo zdrowia i serca. Czy często zmieniam miejsca pracy? Nie. Nie ma w tym nic dziwnego, wiele osób szuka nowych wyzwań. Średnio na stanowiskach kierowniczych byłem przez pięć lat w jednej placówce.

Reklama

WORD się Panu znudził, czy nie widział Pan tam przed sobą wyzwań?

– Na pewno się nie znudził. Sam WORD był wyzwaniem. A także okres, kiedy tam przyszedłem pracować. Była pandemia, potem wybuchła wojna. Myślę, że wyzwaniu sprostałem, choć ocenią to moi przełożeni, załoga, mieszkańcy[paywall].

Co się Panu udało zrobić w WORD?

– Myślę, że udało mi się unormować sytuację, zjednać załogę. A, jak pamiętamy, sytuacja organizacyjna była tam fatalna. Podobnie jak ta finansowa. Zakład zyskał w oczach kursantów. Mieliśmy ich wielu. Zaczęliśmy inwestować. Kupiliśmy samochody na własność. Było nas na to stać. Zostawiłem placówkę na finansowym plusie wynoszącym ponad trzysta tysięcy złotych.

Reklama

Czego się Panu nie udało?

– Marzyłem o poszerzeniu działalności statutowej ośrodka, ale to się nie udało. Mogłem niektóre decyzje podjąć nieco inaczej i szybciej. Być może nieco inaczej można było poprowadzić kwestie organizacyjne.

Pełniącym obowiązki dyrektora jest Mariusz Kołodziej. Jednak w przestrzeni publicznej pada kilka innych nazwisk nowego szefa WORD. Wśród nich nawet nazwisko jednego z przemyskich radnych.

– Decyzję podejmie Zarząd Województwa Podkarpackiego i pan marszałek. Absolutnie nie namówi mnie pan, aby choćby słowem to skomentować. Chciałbym natomiast, aby dyrektorem została osoba, która będzie dalej ten zakład rozwijać. Będzie czuła temat.

Po wygraniu przez Pana konkursu na dyrektora szpitala w Żurawicy pojawiły się głosy, że nie ma Pan kompetencji, aby zasiadać w fotelu tak poważnej instytucji. Co Pan na to?

– Mam nadzieję, że osoby lub osoba, która napisała anonim do marszałka województwa, takie kompetencje by miała. Przez około sześć lat pracowałem w ochronie zdrowia na różnych stanowiskach. Zielony absolutnie nie jestem. Myślę, że mam na tyle kompetencji, aby ten żurawicki szpital rozwijać. Oczywiście z całą załogą, bo sam nic nie zrobię. Tyle powiem.

Reklama

Pojawiły się także zarzuty, że Pana nominacje są z politycznego, partyjnego klucza. Że dostaje Pan fotel w instytucjach, które ma pod swoimi skrzydłami PiS...

– Ciężko się do tego odnieść, bo faktycznie jestem członkiem PiS. Ale pytanie bym odwrócił: czy gdybym się nie sprawdził na poprzednich stanowiskach, ktoś by mnie mianował na kolejne? Przecież takiej szansy bym nie dostał nawet wówczas, gdyby miał decydować klucz partyjny. Każdy może się przyczepić do wszystkiego. A to że mam nie taki kolor garnituru, a że krawat do niego nie pasuje... Nie bądźmy śmieszni.

Co Pan zastał w żurawickim szpitalu?

– Jestem tutaj zbyt krótko, aby wydać jednoznaczną diagnozę. To bardzo duże wyzwanie. Jak to w ochronie zdrowia bywa, sytuacja finansowa nie jest dobra. Nie spotkałem się jednak z taką placówką, której dowodzący powiedzieliby wprost, że sytuacja jest bardzo dobra. To nic oryginalnego. Ale dzięki wsparciu organu nadzorującego sytuacja w Żurawicy się poprawia.

Reklama

To jakie ma Pan pomysły, aby było lepiej?

– Musimy szukać oszczędności. Trwa montaż paneli fotowoltaicznych, które zmniejszą koszty energii. Trwa termomodernizacja, która zmniejszy koszty ciepła. Przed nami jest duży, wcześniej zaplanowany projekt, o którego szczegółach nie będę jeszcze mówić. Musimy rozwijać psychiatrię dzieci. To bardzo istotne, a jest mało podmiotów, które się tym zajmują.

Co się stało z przemyskim PiS-em?

– To nie jest chyba pytanie do mnie. Na pewne fakty, które się wydarzyły, wpływu nie mam. Powstała koalicja, a że jestem w klubie radnych, więc siłą rzeczy jestem i ja w tej koalicji. Realizowanych w mieście jest lub będzie wiele inwestycji z Polskiego Ładu. One są bardzo potrzebne i trzeba pomóc je zrealizować. Liczy się przede wszystkim dobro mieszkańców. Uważam, że trzeba dać szansę powstałej koalicji. Każdą dobrą rzecz będę popierać. Na pewno jednak zdarzą się sytuacje, trudne sytuacje, które będą wymagać co najmniej poważnej dyskusji.

Reklama

Więc nie będzie Pan hamulcowym?

– Powtórzę: każde dobre decyzje podejmowane przez koalicję, które będą służyć miastu i mieszkańcom, będę popierać.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/12/2024 20:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama