Kiedy zaczyna się nowy rok, zapadają noworoczne postanowienia. Jedni obiecują sobie, że rzucą palenie, inni, że będą się odchudzać. Te zamierzenia należą do klasyki. Osobną kwestią pozostaje skuteczność takich zapewnień. Kiedy bowiem ktoś zderza się z myślą, że przestanie palić, natychmiast sięga z nerwów do paczki i zaciąga się błogo, z mocnym przekonaniem, że to ten ostatni raz.
Jak tutaj coś sobie planować, gdy jachty nad Soliną parkują latem na trawie, a śnieg w zimie można oglądać na widokówkach. Oczywiście to się może zmienić i trzeba w to wierzyć. Można też jechać dalej, ale o tym była już mowa wyżej. Pozostaje więc do zagospodarowania sfera duchowa. Oczywistą oczywistością jest to, że naród nam się ostatnio podzielił. Jedni obiecują sobie, że obecny stan rzeczy będzie trwał do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej, inni znowu – przeciwnie. W obu przypadkach powstają napięcia nerwowe i emocjonalne. Już ponad półtora wieku temu Christoph Hufeland – twórca makrobiotyki – podkreślał, że aby być zdrowym i długo żyć, należy unikać gwałtownych wzruszeń i podnieceń. Zachowując we wszystkich okolicznościach fizjologiczny spokój, należy spoglądać na własne życie jak na teatr. Z pewną dozą ironii i z dystansem. Chroni to człowieka przed przedwczesnym wyniszczeniem układu nerwowego. To dobra dewiza na początek roku. Pewnie co niektórzy podjęli już w tej sprawie noworoczne postanowienia. Inne zapewne ci, co oglądają teatr z pozycji widza, inne ci, co w sztuce grają główne role.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze